W tym roku władze naszej szkoły postanowiły pokazać dzieciom
co to znaczy tradycja poprzez ciekawe i
wesołe przedstawienia. Wszystko zaczęło się od pomysłu zorganizowania Tłustego
Czwartku. Każdy uczeń szkoły mógł tego dnia liczyć na słodki poczęstunek.
Dzieciaki były przeszczęśliwe. W ostatni dzień karnawału zwany oczywiście
ostatkami, śledzikiem lub zapustami całe grono pedagogiczne ogłosiło
obowiązkowe przedstawienie, po którym
odbył się bal, podczas którego wybrani
zostali król i królowa najciekawszego przebrania. Było to o tyle ciekawe
wydarzenie , że w widowisku wzięli udział tylko nauczyciele, zaś dzieci mogły
podziwiać występy swoich mentorów. Żeby tradycji stało się zadość na scenę
wkroczyły maszkary zapustne, czyli głośno hałasujący przebierańcy, którzy mieli
oczywiście za zadanie przywołać wiosnę. Niegdyś za taką maszkarę uważano
słomianego niedźwiedzia, utożsamianego z demonem zimy, którego prowadził
mężczyzna w przebraniu parobka. W orszaku podążał też diabeł, baba i dziad oraz
Cyganka i Żyd. Uczniowie byli zachwyceni przedstawieniem, po którym aktorzy
otrzymali gromkie brawa. Rozpoczął się bal. Dzieciaki miały na sobie
fantastyczne stroje. Było dużo śmiechu i zabawy. W końcu nadszedł czas na
ogłoszenie króla i królowej przebierańców. Zostali nimi przedstawiciele klas
szóstych. Zwycięzcom dyrektor placówki wręczył korony i upominki w postaci gry
towarzyskiej 5 sekund firmy Trefl. Ja odpowiedzialny byłem za robienie zdjęć.
Udało mi się uchwycić kilka ciekawych momentów, włącznie z wkraczającymi na
scenę maszkarami. Po zakończonym balu uczniowie w znakomitych nastrojach udali się wraz z wychowawcami do swoich klas
na słodki poczęstunek. W mojej klasie znalazła się królowa balu. Raz jeszcze
wszyscy jej serdecznie pogratulowaliśmy i nagrodziliśmy brawami. Zrobiliśmy sobie również pamiątkowe
zdjęcie. Wszyscy byliśmy ciekawi nagrody, którą otrzymała nasza królowa Basia z
rąk pana dyrektora. Gra 5 sekund wyglądała na ciekawą . Basia, zaproponowała
króciutką rozgrywkę. Oczywiście klasa liczyła niemal trzydziestu uczniów, więc
nie było możliwości, by każdy mógł spróbować swoich sił. Poprosiłem więc czworo
chętnych, a cała reszta bacznie obserwowała pojedynek. Gra rzeczywiście była
rewelacyjna. Niestety zabawa ostatkowa dobiegła końca, więc zaproponowałem
Basi, by zabrała grę na nasza klasową wycieczkę w maju. Wtedy każdy będzie mógł
w nią zagrać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz