piątek, 10 marca 2017

Ostatki


W tym roku władze naszej szkoły postanowiły pokazać dzieciom co to znaczy tradycja  poprzez ciekawe i wesołe przedstawienia. Wszystko zaczęło się od pomysłu zorganizowania Tłustego Czwartku. Każdy uczeń szkoły mógł tego dnia liczyć na słodki poczęstunek. Dzieciaki były przeszczęśliwe. W ostatni dzień karnawału zwany oczywiście ostatkami, śledzikiem lub zapustami całe grono pedagogiczne ogłosiło obowiązkowe przedstawienie, po którym  odbył się bal, podczas którego wybrani  zostali król i królowa najciekawszego przebrania. Było to o tyle ciekawe wydarzenie , że w widowisku wzięli udział tylko nauczyciele, zaś dzieci mogły podziwiać występy swoich mentorów. Żeby tradycji stało się zadość na scenę wkroczyły maszkary zapustne, czyli głośno hałasujący przebierańcy, którzy mieli oczywiście za zadanie przywołać wiosnę. Niegdyś za taką maszkarę uważano słomianego niedźwiedzia, utożsamianego z demonem zimy, którego prowadził mężczyzna w przebraniu parobka. W orszaku podążał też diabeł, baba i dziad oraz Cyganka i Żyd. Uczniowie byli zachwyceni przedstawieniem, po którym aktorzy otrzymali gromkie brawa. Rozpoczął się bal. Dzieciaki miały na sobie fantastyczne stroje. Było dużo śmiechu i zabawy. W końcu nadszedł czas na ogłoszenie króla i królowej przebierańców. Zostali nimi przedstawiciele klas szóstych. Zwycięzcom dyrektor placówki wręczył korony i upominki w postaci gry towarzyskiej 5 sekund firmy Trefl. Ja odpowiedzialny byłem za robienie zdjęć. Udało mi się uchwycić kilka ciekawych momentów, włącznie z wkraczającymi na scenę maszkarami. Po zakończonym balu uczniowie w znakomitych nastrojach  udali się wraz z wychowawcami do swoich klas na słodki poczęstunek. W mojej klasie znalazła się królowa balu. Raz jeszcze wszyscy jej serdecznie pogratulowaliśmy i nagrodziliśmy  brawami. Zrobiliśmy sobie również pamiątkowe zdjęcie. Wszyscy byliśmy ciekawi nagrody, którą otrzymała nasza królowa Basia z rąk pana dyrektora. Gra 5  sekund  wyglądała na ciekawą . Basia, zaproponowała króciutką rozgrywkę. Oczywiście klasa liczyła niemal trzydziestu uczniów, więc nie było możliwości, by każdy mógł spróbować swoich sił. Poprosiłem więc czworo chętnych, a cała reszta bacznie obserwowała pojedynek. Gra rzeczywiście była rewelacyjna. Niestety zabawa ostatkowa dobiegła końca, więc zaproponowałem Basi, by zabrała grę na nasza klasową wycieczkę w maju. Wtedy każdy będzie mógł w nią zagrać.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz