Ostatnia sobota tegorocznego karnawału zapewne na długo
pozostanie w mojej pamięci. Mój serdeczny przyjaciel od niemal dwóch
tygodni namawiał mnie na wspólną
imprezę, a ja jakoś wcale nie miałem na nią ochoty. Odczuwałem ostatnio ciągłe
zmęczenie, więc imprezowanie było ostatnią rzeczą, jaką miałbym zrobić. Józek
jednak nie odpuszczał i codziennie do mnie
dzwonił, przekonując mnie o wyższości swoich racji. Okazało się nawet, że
zebrał całkiem sporo chętnych. W końcu uległem. Wiedziałem, że Józek tak łatwo
nie odpuści . Ostatnią sobotę karnawału mieliśmy zatem spędzić w naszym
ulubionym klubie. Na kilka dni przed spotkaniem przypadkiem dowiedziałem się,
że jeden z naszych znajomych Irek będzie tego dnia obchodził swoje imieniny.
Zadzwoniłem do Józka i powiedziałem mu o nowince. Postanowiliśmy zrobić zrzutkę
wśród reszty i kupić mu jakiś upominek. Uzbierało się sporo gotówki. Wybraliśmy
się więc wspólnie z Józkiem do naszego centrum handlowego. Irkowi kupiliśmy
dobrą whisky w orginalnej butelce w kształcie gitary. Byliśmy pewni, że mu się
spodoba, bo w młodości był basistą w jakimś podwórkowym zespole rockowym.
Zostało jeszcze parę groszy, więc pomyślałem o jakieś ciekawej grze towarzyskiej.
Wybór padł na grę towarzyską Ego. Byliśmy
zadowoleni z zakupów. W końcu nadeszła ostatnia sobota karnawału. W klubie było tłoczno i wesoło. Usiedliśmy do
naszego stolika i czekaliśmy na przybycie reszty imprezowiczów. Po kilku
chwilach byliśmy w pełnym składzie . Józek w imieniu wszystkich złożył solenizantowi życzenia i wręczył upominek. Irek był
zaskoczony. Bardzo spodobał mu się prezent, nawet gra towarzyska Ego. Postawił
wszystkim pierwszą kolejkę i powolutku impreza nabierała tempa. Było wesoło.
Część imprezowiczów miała na sobie wymyślne stroje, jak na karnawał przystawało.
Około północy właściciel klubu poprosił wszystkich zebranych o uwagę i ogłosił
konkurs w piciu piwa na czas , zwycięzca konkurencji miał otrzymać wartościową
nagrodę . Zebrało się sporo chętnych, a wśród nich oczywiście Józek.
Dopingowaliśmy go mocno i choć nie udało mu się zdobyć pierwszego miejsca to i
tak było warto, bo wszystkie piwka, które udało mu się wypić zapewniał
organizator. Śmiechu było co niemiara, a zabawa trwała niemal do samego rana.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz