czwartek, 2 marca 2017

NIETYPOWE URODZINY


Niedawno zostałem zaproszony na urodziny do swojego kolegi z pracy. Właściwie pracujemy ze sobą od niedawna, jednak świetnie się dogadujemy i mamy wiele ze sobą wspólnego. Przede wszystkim oboje kochamy wędkować. Kilka razy udało nam się umówić na wspólny wypad nad okoliczne jezioro. Ucieszyłem się, gdy zaprosił mnie na swoje przyjęcie urodzinowe. Poczułem się wyróżniony, gdyż Marek jest naprawdę bardzo wartościowym człowiekiem. Ku mojemu zdumieniu impreza miała odbyć się na kręgielni. To był całkiem nietypowy pomysł i byłem bardzo ciekaw jak to wszystko będzie wyglądało. Pozostał jeszcze zakup prezentu. Początkowo pomyślałem , że  warto by było sprezentować mu jakiś gadżet związany z wędkarstwem, ale potem stwierdziłem, że większość zaproszonych gości zapewne myśli o tym samym co ja. Z pomocą przyszła mi moja małżonka, która zaproponowała mi zakup gry 5 sekund edycja specjalna. Podobno była rewelacyjna i świetnie można było się przy niej rozerwać. Zaryzykowałem. Przyjęcie urodzinowe rozpoczynało się                            o godzinie osiemnastej. Byłem kilka minut przed czasem. Wręczyłem jubilatowi upominek i czekaliśmy na resztę gości. Szczerze byłem bardzo mile zaskoczony. Kręgielnia zawsze kojarzyła mi się z niezbyt emocjonującą dziedziną sportową. Pierwszy raz byłem w takim miejscu i od razu zmieniłem zdanie. Fantastyczny ciepły wystrój, dobra muzyka, obficie zaopatrzony barek i kilka torów przy których dla rozrywki można zabawić się w Freda Flinstona . Poczułem się bardzo komfortowo. Wreszcie przybyli wszyscy goście. Zabawa nabierała tempa. Postanowiłem poprosić Marka o rozpakowanie mojego prezentu. Gdy wyjął z urodzinowej torby grę 5 sekund edycja specjalna był szczerze zaskoczony, ale i rozbawiony ciekawym upominkiem. Postanowiliśmy wspólnie wypróbować grę. Zabawa rzeczywiście była wyśmienita. Wszyscy znakomicie się bawili. Po godzinie dwudziestej rozpoczęło się karaoke. Stali bywalcy wiedli prym , nam potrzeba było troszkę więcej czasu i odwagi, by dołączyć do zabawy. Pierwszy na scenie pojawił się nasz jubilat, a zaraz po nim cała nasza roześmiana grupa ruszyła do pojedynku o najlepiej zaśpiewany kawałek. Zabawa trwała niemal do rana, ale była to jedna               z najlepszych imprez urodzinowych, na  jakich do tej pory byłem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz