piątek, 7 kwietnia 2017

Treningi


Od kiedy sięgnę pamięcią moja ośmioletnia wnusia Ola zawsze była bardzo żywym dzieckiem. Wszędzie jej było pełno,          a energia wprost ją roznosiła. Czasami było to bardzo męczące. Latem problemu nie było, gdyż  całe dnie spędzała na podwórku ze swoją przyjaciółką Martynką. Jednak okres jesienno-zimowy nie sprzyjał zabawom na świeżym powietrzu. Córka postanowiła zapisać Olę na jakieś dodatkowe zajęcia, by mogła rozładować swoją energię poza domem. W szkole podstawowej, do której uczęszczała wnuczka od początku roku prowadzone były zajęcia dla najmłodszych klas z  jazdy na rolkach. Sprzęt sportowy Ola oczywiście miała, więc pozostawało zapisać wnuczkę i mieć nadzieję, że treningi jej się nie znudzą. Już po pierwszych zajęciach Ola była wniebowzięta. Poznała nowe koleżanki, a trenerka okazała się bardzo sympatyczną panią. Pomimo tego, że wnuczka dołączyła do grupy dopiero w połowie roku szkolnego szybko nadrobiła braki, a jej umiejętności zostały docenione przy pierwszych zawodach, w których zajęła drugie miejsce i dostała nagrodę              w postaci srebrnego medalu i rodzinnego zestawu firmy Trefl Kalejdoskop 50 gier. Upominek zmotywował ją jeszcze bardziej. Była przeszczęśliwa. Zaprosiła do domu swoja przyjaciółkę Martynkę, by pokazać jej zdobyczny medal                                  i Kalejdoskop 50 gier oraz by namówić ją, by zapisała się na treningi. Martynki długo namawiać nie  było trzeba. Na następne zajęcia pojechały już razem. Po powrocie do domu o niczym innym nie rozmawiały, jak o nowym triku, którego nauczyły się na zajęciach. Bardzo tez chwaliły sobie trenerkę. Istniała zatem spora szansa, że zajęcia z jazdy na rolkach szybko się dziewczynkom nie znudzą, tym bardziej , że pani zapowiedziała chęć zorganizowania tygodniowego obozu sportowego w wakacje. Córka była zaskoczona, gdyż do tej pory wnuczka nie wyobrażała sobie letniego wypoczynku bez rodziców. Zajęcia odbywały się trzy razy w tygodniu, trwały półtorej godzinki i kończyły o godzinie dwudziestej. Po powrocie do domu Ola za każdym razem była już tak zmęczona, że brała prysznic, jadła kolację i wskakiwała do łóżka. Domownicy w końcu mogli troszkę odpocząć od codziennych harcy żywiołowej dziewczynki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz