Odkąd nasza córka wyjechała na drugi koniec świata, bardzo
nam się z żoną przykrzyło za radosnym i gwarnym domem. Nagle zrobiło się
strasznie cicho i pusto. Któregoś roku, będąc na spacerze w
parku, obserwowaliśmy
z zaciekawieniem grupkę małych
dzieci, bawiących się radośnie na placu zabaw. Okazało się ,że są to
wychowankowie Małego Domu Dziecka. Tamten dzień zmienił nasze nudne życie.
Postanowiliśmy pomagać biednym sierotom. Codziennie odwiedzaliśmy maluchy ,
czytaliśmy książki, żona piekła pyszne babeczki i ciasta, a raz w miesiącu
kupowaliśmy jakiś drobny upominek
postaci klocków, puzzli czy też jakiejś gry planszowej. Dzieciaki były
wspaniałe i
potrzebowały dużo ciepła i miłości. Tuliły się do nas, wchodziły na kolana i
obdarzały nas wspaniałymi laurkami. Zbliżała się Wielkanoc. Żona upiekła
tradycyjne mazurki i babki, a ja poszedłem do sklepu z zabawkami, żeby kupić
Zajączka Wielkanocnego. Ostatnim podarunkiem dla dzieciaków były puzzle i gry
karciane . Tym razem pomyślałem o grze „
Gdzie jest Dory „. Była to gra tematyką nawiązująca do pięknej bajki z scenami
z filmu Disneya, którą ostatnio wspólnie oglądaliśmy w kinie oraz kilka sztuk
gier karcianych „ Avengers” . Wracając
ze sklepu kupiłem jeszcze czekoladowe cukierki w kształcie zajączków dla
dzieciaków i farbki do kolorowania pisanek. Zapakowaliśmy nasze podarunki i
udaliśmy się w odwiedziny. Dzieci jak zwykle przyjęły nas z ogromnym
entuzjazmem. Zadowoleni również byli wychowawcy i opiekunowie, którzy podczas naszych wizyt
mogli chwilę odpocząć od swoich obowiązków. Każdy maluch dostał małą paczuszkę
z cukiereczkami . Żona zajęła się z dziewczynkami kolorowaniem pisanek, a my z
chłopcami rozgrywaliśmy partyjkę nowo zakupionej gry karcianej „ Avengers” i „
Gdzie jest Dory”. Było dużo śmiechu i radości. Po wspaniałej zabawie zaprzyjaźniona opiekunka zrobiła dla
wszystkich herbatkę i pokroiła upieczone przez moją małżonkę ciasta. To był bardzo radosny dzień. Zrobiliśmy kilka fajnych
zdjęć na pamiątkę tego wydarzenia. Pod koniec wizyty dostaliśmy piękne laurki.
Po powrocie do domu oprawiłem kolorowe
laurki w ramki i powiesiłem na ścianie w naszym salonie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz