środa, 19 kwietnia 2017

ZAJĄCZEK WIELKANOCNY


Odkąd nasza córka wyjechała na drugi koniec świata, bardzo nam się z żoną przykrzyło za radosnym i gwarnym domem. Nagle zrobiło się strasznie cicho        i pusto. Któregoś roku, będąc na spacerze w parku, obserwowaliśmy                      z zaciekawieniem  grupkę małych dzieci, bawiących się radośnie na placu zabaw. Okazało się ,że są to wychowankowie Małego Domu Dziecka. Tamten dzień zmienił nasze nudne życie. Postanowiliśmy pomagać biednym sierotom. Codziennie odwiedzaliśmy maluchy , czytaliśmy książki, żona piekła pyszne babeczki i ciasta, a raz w miesiącu kupowaliśmy jakiś drobny upominek  postaci klocków, puzzli czy też jakiejś gry planszowej. Dzieciaki były wspaniałe                    i potrzebowały dużo ciepła i miłości. Tuliły się do nas, wchodziły na kolana i obdarzały nas wspaniałymi laurkami. Zbliżała się Wielkanoc. Żona upiekła tradycyjne mazurki i babki, a ja poszedłem do sklepu z zabawkami, żeby kupić Zajączka Wielkanocnego. Ostatnim podarunkiem dla dzieciaków były puzzle i gry karciane . Tym razem pomyślałem o  grze „ Gdzie jest Dory „. Była to gra tematyką nawiązująca do pięknej bajki z scenami z filmu Disneya, którą ostatnio wspólnie oglądaliśmy w kinie oraz kilka sztuk gier karcianych „ Avengers”  . Wracając ze sklepu kupiłem jeszcze czekoladowe cukierki w kształcie zajączków dla dzieciaków i farbki do kolorowania pisanek. Zapakowaliśmy nasze podarunki i udaliśmy się w odwiedziny. Dzieci jak zwykle przyjęły nas z ogromnym entuzjazmem. Zadowoleni również byli wychowawcy  i opiekunowie, którzy podczas naszych wizyt mogli chwilę odpocząć od swoich obowiązków. Każdy maluch dostał małą paczuszkę z cukiereczkami . Żona zajęła się z dziewczynkami kolorowaniem pisanek, a my z chłopcami rozgrywaliśmy partyjkę nowo zakupionej gry karcianej „ Avengers” i „ Gdzie jest Dory”. Było dużo śmiechu i radości. Po wspaniałej  zabawie zaprzyjaźniona opiekunka zrobiła dla wszystkich herbatkę i pokroiła upieczone przez moją małżonkę ciasta. To był  bardzo radosny dzień. Zrobiliśmy kilka fajnych zdjęć na pamiątkę tego wydarzenia. Pod koniec wizyty dostaliśmy piękne laurki. Po powrocie do domu  oprawiłem kolorowe laurki w ramki i powiesiłem na ścianie w naszym salonie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz