Zbliżał się długi weekend. Długo zastanawiałem się, jak
aktywnie wykorzystać tych kilka wolnych dni. Najbardziej zależało mi na takim
rodzaju wypoczynku , który zapewniłby rozrywkę mojemu wnukowi. Dawid miał
bowiem zostać u nas, podczas gdy rodzice wybierali się ze znajomymi w góry. Raz
do roku umawiali się ze starą, zgraną ekipą i przemierzali szlaki górskie.
Dawidek był jeszcze za mały, by mógł im towarzyszyć. Z tego właśnie powodu
zawsze przyjeżdżał do nas, a ja starałem
się organizować jakiś ciekawy wyjazd, a to do ogrodu zoologicznego, a to do
lunaparku. W tym roku nie miałem żadnego konkretnego planu. Postanowiłem
skorzystać z pomocy internetu. Moje poszukiwania w końcu przyniosły efekt.
Wybór padł na Park Iluzji, który znajdował się kilkadziesiąt kilometrów od
stolicy. Przejrzałem ofertę i bardzo spodobał mi się ten pomysł. Zarezerwowałem bilety i już kilka
dni później byliśmy w drodze. Dawidowi oczywiście nie powiedziałem, gdzie
jedziemy. Nasze wspólne wypady pozostają niespodzianką. Wnuczek był
podekscytowany. Gdy dojechaliśmy na miejsce oczom naszym ukazała się latająca chata
Tajemnic. Dawid był zaskoczony. Ja też musiałem przyznać, że było to wyjątkowo
magiczne miejsce. Ogrom atrakcji, pokazy iluzjonistów, świat w skali makro,
wszystko to razem robiło ogromne wrażenie na zwiedzających. Nie brakło
oczywiście punktów gastronomicznych i sklepików z pamiątkami i zabawkami. Na
jednym ze stoisk Dawid kupił sobie Bańki Mydlane. Był zachwycony parkiem. Po kilku
godzinach zwiedzania w końcu postanowiliśmy zjeść jakiś treściwy posiłek. Z
trudem przekonaliśmy wnuczka, że musi się posilić. Był w swoim żywiole i ciężko
go było odciągnąć od lewitującego kranu czy też bajkowego pałacu cieni.
Wszystkie atrakcje oczywiście uwieczniliśmy na fotografiach, a niektóre z nich
przesłaliśmy rodzicom Dawida, by mogli zobaczyć, jaką wycieczkę zaplanowaliśmy
dla synka. Powolutku zbliżał się koniec naszej przygody. Park pustoszał. My
także postanowiliśmy wracać do domu, choć Dawid najchętniej zostałby tam
jeszcze kilka godzin. Całą drogę powrotną bawił się Bańkami Mydlanymi.Gdy
dotarliśmy na miejsce wnuczek stwierdził, że to była najfajniesza przygoda,
jaką w życiu przeżył. Byłem usatysfakcjonowany.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz