czwartek, 27 lipca 2017

Park iluzji


Zbliżał się długi weekend. Długo zastanawiałem się, jak aktywnie wykorzystać tych kilka wolnych dni. Najbardziej zależało mi na takim rodzaju wypoczynku , który zapewniłby rozrywkę mojemu wnukowi. Dawid miał bowiem zostać u nas, podczas gdy rodzice wybierali się ze znajomymi w góry. Raz do roku umawiali się ze starą, zgraną ekipą i przemierzali szlaki górskie. Dawidek był jeszcze za mały, by mógł im towarzyszyć. Z tego właśnie powodu zawsze  przyjeżdżał do nas, a ja starałem się organizować jakiś ciekawy wyjazd, a to do ogrodu zoologicznego, a to do lunaparku. W tym roku nie miałem żadnego konkretnego planu. Postanowiłem skorzystać z pomocy internetu. Moje poszukiwania w końcu przyniosły efekt. Wybór padł na Park Iluzji, który znajdował się kilkadziesiąt kilometrów od stolicy. Przejrzałem ofertę i bardzo spodobał mi się  ten pomysł. Zarezerwowałem bilety i już kilka dni później byliśmy w drodze. Dawidowi oczywiście nie powiedziałem, gdzie jedziemy. Nasze wspólne wypady pozostają niespodzianką. Wnuczek był podekscytowany. Gdy dojechaliśmy na miejsce oczom naszym ukazała się latająca chata Tajemnic. Dawid był zaskoczony. Ja też musiałem przyznać, że było to wyjątkowo magiczne miejsce. Ogrom atrakcji, pokazy iluzjonistów, świat w skali makro, wszystko to razem robiło ogromne wrażenie na zwiedzających. Nie brakło oczywiście punktów gastronomicznych i sklepików z pamiątkami i zabawkami. Na jednym ze stoisk Dawid kupił sobie Bańki Mydlane. Był zachwycony parkiem. Po kilku godzinach zwiedzania w końcu postanowiliśmy zjeść jakiś treściwy posiłek. Z trudem przekonaliśmy wnuczka, że musi się posilić. Był w swoim żywiole i ciężko go było odciągnąć od lewitującego kranu czy też bajkowego pałacu cieni. Wszystkie atrakcje oczywiście uwieczniliśmy na fotografiach, a niektóre z nich przesłaliśmy rodzicom Dawida, by mogli zobaczyć, jaką wycieczkę zaplanowaliśmy dla synka. Powolutku zbliżał się koniec naszej przygody. Park pustoszał. My także postanowiliśmy wracać do domu, choć Dawid najchętniej zostałby tam jeszcze kilka godzin. Całą drogę powrotną bawił się Bańkami Mydlanymi.Gdy dotarliśmy na miejsce wnuczek stwierdził, że to była najfajniesza przygoda, jaką w życiu przeżył. Byłem usatysfakcjonowany.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz