Niedawno razem z kilkoma swoimi współpracownikami
uczestniczyłem w kilkudniowym
szkoleniu wyjazdowym. Zorganizowane ono zostało w malowniczo położonej górskiej
miejscowości. Cieszyliśmy się wszyscy, albowiem rzadko kiedy zdarza się , żeby
nasza firma wysyła swoich pracowników na tak długie dokształcanie. Tym razem
jednak nasz dział przejmował bardzo istotny
pod względem strategicznym i ekonomicznym projekt, który wymagał zdobycia
nowych umiejętności i wiedzy. Wyznaczono więc delegację , która po przeszkoleniu,
będzie mogła przekazać najistotniejsze informacje pozostałej załodze. Na
miejsce pojechaliśmy samochodem służbowym. Hotel , w którym nas zakwaterowano
spełniał najwyższe standardy europejskie. Następnego dnia z samego rana na sali
konferencyjnej rozpoczęło się szkolenie. Prowadzone było przez najwyższej klasy
specjalistów , więc mogliśmy liczyć na profesjonalne i rzeczowe podejście do tematu. Po trzech godzinach
wykładów teoretycznych, prowadzone były ćwiczenia i warsztaty. Te jednak trwały
na szczęście troszkę krócej. Potem mieliśmy czas wolny, który postanowiliśmy
wykorzystać, by zwiedzić miasteczko. Oczywiście należało najpierw się posilić.
Wybraliśmy się do eleganckiej restauracji, a zaraz potem ruszyliśmy na Stary
Rynek. Podążając malowniczymi uliczkami, przystanąłem na chwilę przy sklepowej
witrynie sklepu z zabawkami i pomyślałem o wnuczce, która z pewnością odwiedzi
mnie, gdy tylko wrócę do domu. Uprzejma sprzedawczyni doradziła mi zakup
zestawu naukowego Warsztacik Kryształków. Zadowolony z upominku dogoniłem
kolegów. Starówka tętniła życiem. W końcu można było się zrelaksować.
Usiedliśmy pod parasolami z kuflami
schłodzonego piwa i obserwowaliśmy występy okolicznych artystów. Tych kilka dni minęło nam bardzo szybko.
Wróciliśmy do domów bogatsi o nową wiedzę i doświadczenie, ale również
wypoczęci i zadowoleni. Następnego dnia , tak jak się spodziewałem odwiedziła
mnie moja ukochana wnusia Alicja. Ucieszyła się na mój widok i rzuciła na
szyję. Szybciutko wyciągnąłem z szafy
prezent. Poprosiłem ją o zamknięcie oczu, a gdy je otworzyła na jej twarzyczce
pojawił się szeroki uśmiech. Warsztacik Kryształków okazał się strzałem w
dziesiątkę. Ala skakała z radości i obsypała mnie całusami, po czym dodała, że
jestem najukochańszym dziadkiem na świecie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz