wtorek, 25 lipca 2017

Szkolenie


Niedawno razem z kilkoma swoimi współpracownikami uczestniczyłem                             w kilkudniowym szkoleniu wyjazdowym. Zorganizowane ono zostało w malowniczo położonej górskiej miejscowości. Cieszyliśmy się wszyscy, albowiem rzadko kiedy zdarza się , żeby nasza firma wysyła swoich pracowników na tak długie dokształcanie. Tym razem jednak nasz dział  przejmował bardzo istotny pod względem strategicznym i ekonomicznym projekt, który wymagał zdobycia nowych umiejętności i wiedzy. Wyznaczono więc delegację , która po przeszkoleniu, będzie mogła przekazać najistotniejsze informacje pozostałej załodze. Na miejsce pojechaliśmy samochodem służbowym. Hotel , w którym nas zakwaterowano spełniał najwyższe standardy europejskie. Następnego dnia z samego rana na sali konferencyjnej rozpoczęło się szkolenie. Prowadzone było przez najwyższej klasy specjalistów , więc mogliśmy liczyć na profesjonalne i rzeczowe  podejście do tematu. Po trzech godzinach wykładów teoretycznych, prowadzone były ćwiczenia i warsztaty. Te jednak trwały na szczęście troszkę krócej. Potem mieliśmy czas wolny, który postanowiliśmy wykorzystać, by zwiedzić miasteczko. Oczywiście należało najpierw się posilić. Wybraliśmy się do eleganckiej restauracji, a zaraz potem ruszyliśmy na Stary Rynek. Podążając malowniczymi uliczkami, przystanąłem na chwilę przy sklepowej witrynie sklepu z zabawkami i pomyślałem o wnuczce, która z pewnością odwiedzi mnie, gdy tylko wrócę do domu. Uprzejma sprzedawczyni doradziła mi zakup zestawu naukowego Warsztacik Kryształków. Zadowolony z upominku dogoniłem kolegów. Starówka tętniła życiem. W końcu można było się zrelaksować. Usiedliśmy pod parasolami  z kuflami schłodzonego piwa i obserwowaliśmy występy okolicznych artystów.  Tych kilka dni minęło nam bardzo szybko. Wróciliśmy do domów bogatsi o nową wiedzę i doświadczenie, ale również wypoczęci i zadowoleni. Następnego dnia , tak jak się spodziewałem odwiedziła mnie moja ukochana wnusia Alicja. Ucieszyła się na mój widok i rzuciła na szyję.  Szybciutko wyciągnąłem z szafy prezent. Poprosiłem ją o zamknięcie oczu, a gdy je otworzyła na jej twarzyczce pojawił się szeroki uśmiech. Warsztacik Kryształków okazał się strzałem w dziesiątkę. Ala skakała z radości i obsypała mnie całusami, po czym dodała, że jestem najukochańszym dziadkiem na świecie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz