poniedziałek, 31 lipca 2017

Okazja


Kilka dni temu wybraliśmy się całą rodzinką na większe zakupy do ogromnego centrum handlowego. W planach mieliśmy odświeżenie swojej garderoby.  Wszyscy liczyli na jakieś wyjątkowe okazje. Niestety , tak, jak przypuszczałem, najmłodszy uczestnik wyprawy Maciuś, był wielce niezadowolony z tego pomysłu. Nie znosił robienia zakupów, zwłaszcza, w sklepach odzieżowych. Zanim wyjechaliśmy musiałem  go jakoś przekupić i obiecałem mu zakup nowej gry. Wiedziałem, że jest to jedyna metoda, dzięki której da się namówić na wielogodzinne zwiedzanie centrum handlowego. Zapakowaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy w drogę . Mieszkamy w niewielkiej miejscowości i  do obranego punktu mieliśmy do pokonania niemal sto kilometrów. Na miejsce dotarliśmy przed południem. Nie obyło się oczywiście bez wizyty w McDonaldzie. Gdy Maciek Nasycił już swój głód udaliśmy się na łowy. Sklepy przyciągały wielkimi napisami „okazje i obniżki”. Podzieliliśmy się na dwie grupy, by wzajemnie się nie blokować. Małżonka z córką oblegały sklepy z odzieżą damską, a ja z Maciusiem podążyliśmy w zupełnie przeciwnym kierunku. To czego najpilniej potrzebowałem udało mi się kupić w atrakcyjnych cenach w zaledwie godzinkę. Dziewczynom musieliśmy dać dużo więcej czasu. Wjechaliśmy z Maciusiem na kolejno piętro. Uwagę jego od razu przykuł wielki plakat obwieszczający o likwidacji sklepu z zabawkami. Nie było wyjścia. W końcu zakup zabawki był jedną z obietnic jaką przed wyjazdem dałem synowi. Przekroczyliśmy próg sklepu. Maciek podekscytowany nie mógł zdecydować się jaką grę wybrać. Ceny rzeczywiście były wyjątkowo okazyjne. W końcu wybór padł na Puzzle Dwie Strony Mocy. Zadowolony z nowego nabytku, chciał jak najszybciej wrócić do domu, by móc pobawić się grą. Na to jednak musiał jednak jeszcze poczekać. Zadzwoniłem do małżonki, by spytać, jak idzie im robienie  zakupów. Poprosiła o dodatkową godzinkę czasu. Westchnąłem ciężko i spojrzałem na Maćka. Nie był zadowolony. Zabrałem go do lodziarni . Tam przy stoliku oglądaliśmy nowe Puzzle Dwie Strony Mocy, czekając aż podadzą nam pucharki lodów. Na całe szczęście zanim wyszliśmy z lodziarni zadzwoniła moja małżonka i oznajmiła, że zakończyła swoje łowy. Można było wracać do domu.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz