Nadeszły upragnione wakacje i każdy z nas czekał na zasłużony
odpoczynek. W tym roku
postanowiliśmy wybrać się nad nasze morze. Troszkę obawialiśmy się tej podróży,
ponieważ do przejechania mieliśmy ponad siedemset kilometrów, a nasza Natalka
była jeszcze malutka. W zeszłym tygodniu skończyła dokładnie piętnaście
miesięcy. Miałem jednak nadzieję , że dobrze zniesie długą drogę. Do
planowanego wyjazdu przygotowywaliśmy się niemal dwa tygodnie. Najważniejsze
było sprawdzenie stanu technicznego naszego auta i uzupełnienie wszelkich
płynów , usunięcie drobnych usterek i tak dalej. Chodziło przecież o bezpieczeństwo naszej
rodziny. Na całe szczęście okazało się, że autko jest sprawne i nie są
potrzebne większe poprawki czy też naprawy. Dzień przed wyjazdem udałem się z
małżonką na ostatnie zakupy. Należało zaopatrzyć się w prowiant na drogę.
Wychodząc ze sklepu zauważyłem na półce kolorową książeczkę Moje Pierwsze
Rymowanki i odruchowo po nią sięgnąłem. Wyjechaliśmy bardzo wczesnym rankiem.
Natalka słodko spała pierwsze dwie godziny jazdy. Ja prowadziłem ,a małżonka zajmowała miejsce obok córeczki na
tylnym siedzeniu samochodu. Gdy się obudziła , zaczęło się marudzenie. Tego
obawiałem się najbardziej. Bardzo nie lubię, gdy piszczy z niezadowolenia. Nie
mogę się wówczas skoncentrować na jeździe. Poprosiłem małżonkę, byśmy zamienili
się rolami, a ja postaram się uspokoić małą marudę. Zjechaliśmy na pobocze i
usiadłem obok Natalki. Wyjąłem z torby nowy nabytek w postaci Moich Pierwszych
Rymowanek. Z zaciekawieniem przyglądała się kolorowym stronom i w końcu
przestała piszczeć. Odetchnąłem z ulgą. Mogliśmy spokojnie kontynuować naszą
podróż. Oczywiście zanim dotarliśmy do celu, zrobiliśmy sobie kilka przystanków
na wyprostowanie nóg i zasilenie naszych żołądków. Do Władysławowa dojechaliśmy
po niemal dziesięciu godzinach jazdy. Po zakwaterowaniu musieliśmy troszkę
odpocząć. Na całe szczęście, poza jednym incydentem, podróż minęła nam w miarę spokojnie.
Natalka na zmianę przysypiała i bawiła się nową książeczką. Obawialiśmy się , że będzie dużo gorzej. W
końcu jednak można było rozpocząć nasz urlop na dobre.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz