Całkiem niedawno mieliśmy zaszczyt gościć całą naszą rodzinkę
z odległej Lubelszczyzny. Nie widzieliśmy się od dawna i każda taka okazja jest
dla nas wszystkich szczególnie ważnym wydarzeniem. Dom mamy duży, więc z
noclegiem nie było żadnego problemu. Tuż przed przyjazdem kuzynostwa z
dzieciakami , żona w kuchni dwoiła się i troiła, by wybornie uraczyć gości.
Zrobiła nawet moją ulubioną kaczkę z jabłkami, co zdarza jej się wyjątkowo
rzadko, bo nie lubi jej przyrządzać. Oczywiście nie zapomnieliśmy również o naszych najmłodszych przybyszach. Specjalnie
dla nich przygotowaliśmy mnóstwo słodkości. Naszych gości postanowiliśmy
ulokować w pokojach na piętrze. Gdy w
końcu się zjawili, powitaniom nie było końca. Dzieciaczki tak bardzo urosły, że
z trudem bym je po kilku latach rozpoznał , w szczególności sześcioletnia
obecnie Marysia, która ostatnio, gdy ją widziałem była słodkim niemowlaczkiem.
Goście rozpakowali swoje tobołki i chwilę później wszyscy zasiedliśmy do
wspólnej kolacji. Kilka dni minęło tak szybko, że zanim się
spostrzegliśmy, nasi przybysze szykowali
się do drogi powrotnej. Pożegnaliśmy się serdecznie, mając nadzieję, że
niebawem się znów zobaczymy. Po ich wyjeździe pomagałem żonie posprzątać na
piętrze nasze gościnne pokoje. W pewnym momencie zauważyłem, że pod łóżeczkiem
, w którym spała Marysia, że leży jakieś nieznajome mi pudełeczko. Gdy je
wyciągnąłem, okazało się, że zapominalska zostawiła u nas swoje puzzle „
Galaktyczna przygoda Barbie”. Postanowiłem zadzwonić do kuzyna, żeby mała się
nie denerwowała. Niestety przez następne kilka godzin nie mogłem się z nimi
połączyć z uwagi na brak zasięgu. Pod wieczór rozległ głośny dźwięk telefonu.
Dzwonił kuzyn, by powiadomić nas , że dojechali cali i zdrowi na miejsce i
zapytać, czemu tyle razy próbowałem się z nimi skontaktować. Poprosiłem do
telefonu Marysię i spytałem, czy zdążyła już rozpakować swoją torbę podróżną i
czy jej zawartość się zgadza. Odpowiedziała twierdząco. Powiedziałem jej
zatem o moim znalezisku
pod łóżeczkiem. Była zaskoczona i zmartwiona, że straciła swoją Galaktyczną
przygodę Barbie. Obiecałem jej jednak ,że wyślę ją do niej następnego dnia za
pośrednictwem poczty. Ucieszyła się niezmiernie i bardzo mocno mi podziękowała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz