Tegoroczny urlop musieliśmy spędzić w naszym rodzinnym
mieście z uwagi na kosztowny remont domu. Z jednej strony cieszyliśmy się , że
w końcu doszedł on do skutku, z drugiej jednak strony przykro nam było, że
nigdzie nie wyjechaliśmy. Obiecaliśmy sobie , że w przyszłym roku pojedziemy na
całe dwa tygodnie w nasze ukochane góry. Tuż przed zakończeniem wakacji,
zadzwonił do mnie mój wuj i zaproponował, żebyśmy do niego zawitali na kilka
dni i koniecznie zabrali ze sobą naszego wnuczka Mikołajka. Musieliśmy to
przedyskutować z naszą córką. Anna chętnie zgodziła się na naszą propozycję,
tym bardziej, że Mikołaj, gdy tylko o tym usłyszał, nie dawał jej spokoju.
Spakowaliśmy walizki i ruszyliśmy w drogę. Wuj mieszka z całą swoją rodzinką na
wsi niedaleko Augustowa. Po drodze wstąpiliśmy do sklepu, by najmłodszej córce
wuja kupić jakiś drobiazg. Z pomocą
przyszedł nam nasz wnuczek, który wybrał Galaktyczną Przygodę Barbie,
stwierdzając stanowczo, że dziewczynki bardzo lubią takie puzzle. Wuj miał
jeszcze dwóch starszych synów, ale chłopcy mieli już po kilkanaście lat, więc
postanowiliśmy dać im po prostu parę groszy, których w tym wieku nigdy nie za
dużo. Na miejsce dotarliśmy po kilkugodzinnej podróży. Trafiliśmy akurat na
porę obiadową. Troszkę nam było głupio, ale ciotka, jak zwykle bardzo gościnna,
nie odpuściła nam, dopóki nie zjedliśmy pysznego zresztą posiłku. Amelce
wręczyliśmy Galaktyczną przygodę Barbie, a chłopakom daliśmy po pieniążku.
Mikołajek postanowił pomóc kuzynce w składaniu układanki, a my mieliśmy troszkę
czasu dla siebie, by móc spokojnie porozmawiać z wujostwem. Tego dnia poszliśmy
bardzo późno spać. Rano postanowiliśmy wybrać się na wycieczkę do Augustowa.
Wprawdzie wuj z ciocią musieli zająć się gospodarstwem ,ale towarzyszyły nami
ich dzieci. To był wyjątkowo udany dzień. Do mu przyjechaliśmy dopiero późnym
wieczorem. Te kilka dni minęło bardzo szybko, ale najbardziej zadowolony z
pobytu na wsi był Mikołajek, który nie odstępował Amelki nawet na krok, a ona
opowiadała mu o kurach , królikach i krówkach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz