Jakiś czas temu postanowiłem zrobić swojemu
sześcioletniemu wnuczkowi
niespodziankę. Choć nadeszły wakacje
maluch niestety nie mógł w tym roku liczyć na żaden dłuższy wyjazd z rodzicami,
ponieważ niedawno na świat przyszła jego
siostrzyczka. Dla Tomka był to trudny okres. Rodzice dużo więcej czasu
poświęcali niemowlęciu, a on czuł się osamotniony i coraz częściej zazdrosny.
Postanowiliśmy z małżonką zabrać wnuczka do siebie na wieś. Zaraz po
zakończeniu roku szkolnego pojechaliśmy do córki . Tomek na wieść o pobycie u
nas, ku naszemu zaskoczeniu, bardzo się ucieszył. Zazwyczaj zdecydowanie
bardziej wolał spędzać czas ze swoimi rodzicami. Jednak sytuacja w domu
spowodowała, że ucieczka od płaczącego po nocach malucha, była jednak wiele
lepszym rozwiązaniem, nawet jeśli miałby ten czas spędzić z dala od
wielkomiejskiego zgiełku. Tomek spakował calutki plecak zabawek, z którymi
nigdy się nie rozstaje. Między innymi zabrał ze sobą swoją ulubioną grę
planszową „ Grzybobranie w Zielonym Gaju” i pożegnał się z domownikami. Nawet
malutkiej Amelce dał całuska po kryjomu, by nikt nie widział. Wsiedliśmy do
samochodu i ruszyliśmy w drogę. Mieszkamy niecałe dwieście kilometrów od mojej
córki. Gdy dotarliśmy na miejsce, Tomeczek nagle posmutniał. Postanowiłem z nim
porozmawiać w cztery oczy. Powodem
okazało się rozstanie z mamą. Nigdy wcześniej nie wyjeżdżał z domu na tak długi
okres czasu. By rozweselić malucha zabrałem go ze sobą w odwiedziny do mojego
sąsiada. Na przywitanie przybiegł Olek, jego syn. Był o rok starszy od Tomka.
Sąsiad zaprosił nas na ciasto z truskawkami, a maluchów zostawiliśmy samych
sobie, by mogli się lepiej poznać. Już po kilkunastu minutach ganiali się po
podwórzu tak , jakby znali się od zawsze. Zaproponowałem Tomkowi, żeby
następnego dnia zaprosił Olka do nas, na partyjkę gry „ Grzybobranie w Zielonym
Gaju”. Syn sąsiada był naszym wnuczkiem zafascynowany. Następnego dnia
spędzili ze sobą calutki dzień i o
nudzie nie było mowy. Tomek przez cały okres pobytu o nas ani razu nie
wspomniał, że tęskni za rodzicami, a
wszystko za sprawą Olka, z którym świetnie się dogadywał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz