piątek, 22 września 2017

Rodzinny wieczór


Pierwszy weekend września nie należał do najpiękniejszych. Właściwie to pogoda nie rozpieszczała nas już od piątku, a prognozy mówiły wprost, że na poprawę nie ma na razie co liczyć. Bardzo nie lubię takich smutnych i zimnych dni Najgorsze jednak jest to, że ciężko bardzo jest się przestawić. Jeszcze kilka dni temu było słonecznie i naprawdę cieplutko, bo termometry wskazywały wspaniałe dwadzieścia osiem stopni. Z dnia na dzień dosłownie, temperatura spadła niemal o połowę. Nie dość, że było zimno, to lało jak z cebra. Zapowiadał się nudny weekend w domu. Do południa sobotę spędziliśmy na robieniu zakupów i typowych porządków domowych. Potem zaczęła dopadać wszystkich domowników nuda, no bo ile można oglądać telewizję .Złapałem półgodzinną drzemkę, z której wyrwała mnie moja najstarsza  córka. Wpadła do salonu, niczym bomba i radośnie oświadczyła, że ma doskonały pomysł na ten smutny, samotny wieczór. Przytargała do pokoju grę towarzyską Kolejka, którą niedawno dostała na urodziny od swojej przyjaciółki. Gra była jeszcze w folii, bo do tej pory nie było okazji, by w nią zagrać. Właściwie był to całkiem ciekawy pomysł na zabicie nudy. Zebraliśmy się całą rodzinką przy dużym stole, małżonka przyniosła świeżo upieczony placuszek z malinami, zrobiła herbatkę i zasiedliśmy do wspólnej rozgrywki. Kolejka okazała się grą planszową, której fabuła została osadzona w czasach schyłkowego komunizmu w Polsce. Zadaniem graczy, tworzących rodzinę , było zdobycie wszystkich produktów z danej listy zakupów. Problem był oczywisty, bo sklepowe półki świeciły pustkami. Trzeba było nieźle kombinować, żeby zdobyć upragniony towar. Gra tak bardzo nas pochłonęła, że nawet nie spostrzegliśmy, że zegar kuchenny zaczął wybijać północ. Musiałem przyznać, że gry planszowe są idealnym rozwiązaniem na nudne, deszczowe wieczory. Kiedyś, gdy córeczki były jeszcze małe, bardzo często w naszym domu w  nie graliśmy. Potem jednak z upływem lat powolutku zaprzestawaliśmy tej formy rozrywki. Ostatnia sobota sprawiła, że chyba znowu zagoszczą w naszym domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz