Pierwszy weekend września nie należał do najpiękniejszych.
Właściwie to pogoda nie rozpieszczała nas już od piątku, a prognozy mówiły
wprost, że na poprawę nie ma na razie co liczyć. Bardzo nie lubię takich
smutnych i zimnych dni Najgorsze jednak jest to, że ciężko bardzo jest się
przestawić. Jeszcze kilka dni temu było słonecznie i naprawdę cieplutko, bo
termometry wskazywały wspaniałe dwadzieścia osiem stopni. Z dnia na dzień
dosłownie, temperatura spadła niemal o połowę. Nie dość, że było zimno, to lało
jak z cebra. Zapowiadał się nudny weekend w domu. Do południa sobotę
spędziliśmy na robieniu zakupów i typowych porządków domowych. Potem zaczęła
dopadać wszystkich domowników nuda, no bo ile można oglądać telewizję .Złapałem
półgodzinną drzemkę, z której wyrwała mnie moja najstarsza córka. Wpadła do salonu, niczym bomba i
radośnie oświadczyła, że ma doskonały pomysł na ten smutny, samotny wieczór.
Przytargała do pokoju grę towarzyską Kolejka, którą niedawno dostała na
urodziny od swojej przyjaciółki. Gra była jeszcze w folii, bo do tej pory nie
było okazji, by w nią zagrać. Właściwie był to całkiem ciekawy pomysł na
zabicie nudy. Zebraliśmy się całą rodzinką przy dużym stole, małżonka
przyniosła świeżo upieczony placuszek z malinami, zrobiła herbatkę i
zasiedliśmy do wspólnej rozgrywki. Kolejka okazała się grą planszową, której
fabuła została osadzona w czasach schyłkowego komunizmu w Polsce. Zadaniem
graczy, tworzących rodzinę , było zdobycie wszystkich produktów z danej listy
zakupów. Problem był oczywisty, bo sklepowe półki świeciły pustkami. Trzeba
było nieźle kombinować, żeby zdobyć upragniony towar. Gra tak bardzo nas
pochłonęła, że nawet nie spostrzegliśmy, że zegar kuchenny zaczął wybijać
północ. Musiałem przyznać, że gry planszowe są idealnym rozwiązaniem na nudne,
deszczowe wieczory. Kiedyś, gdy córeczki były jeszcze małe, bardzo często w
naszym domu w nie graliśmy. Potem jednak
z upływem lat powolutku zaprzestawaliśmy tej formy rozrywki. Ostatnia sobota
sprawiła, że chyba znowu zagoszczą w naszym domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz