poniedziałek, 9 października 2017

Grzybobranie


Od dziecka uwielbiałem jeździć z moim tatą i dziadkiem do lasu. To były niesamowite wyprawy.  Oboje byli leśnikami i na temat roślin i zwierząt leśnych wiedzieli chyba niemal wszystko. Już w bardzo młodym wieku postanowiłem podtrzymać tradycję rodzinną, skończyłem szkołę leśną i tak jak oni całe swoje życie poświęciłem dla lasu. W moje ślady poszli też moi dwaj synowie. Bardzo więc chciałem, zarazić swoją pasją mojego sześcioletniego wnuczka Oskarka. On jednak wydawał się być zupełnie niezainteresowany. Często namawiałem go, by pojechał ze mną na wycieczkę do lasu, ale zawsze było coś innego ważniejszego. Ostatniej jednak niedzieli, ku mojemu zaskoczeniu, Oskar zadzwonił do mnie i spytał, czy nie moglibyśmy pojechać razem na grzyby. Nie mogłem uwierzyć w to, że mój oporny wnuczek sam ze swojej własnej , niewymuszonej woli, zaproponował wyprawę do lasu. Byłem przeszczęśliwy. Czym prędzej wsiadłem w samochód i już po kilkunastu minutach pędziliśmy w stronę mego ukochanego gaju. W lesie spędziliśmy całe popołudnie. Udało nam się uzbierać cały koszyk prawdziwków i koźlaków. Najbardziej cieszyło mnie to, że Oskarkowi ta wyprawa bardzo się spodobała i zapytał czy możemy ją niebawem powtórzyć. Odwiozłem malucha do domu i w drodze powrotnej wszedłem do sklepu, by kupić sobie coś do picia. Na jednej z półek sklepowych zauważyłem grę planszową o nazwie Grzybobranie w Zielonym Gaju. Pomyślałem, że byłaby to miła pamiątka  z dzisiejszego dnia. Cena nie była zbyt wygórowana, więc kupiłem grę  i  pojechałem z powrotem do Oskara. Wnuczek akurat się kąpał. Postanowiłem poczekać by wręczyć mu niespodziankę . Córka poczęstowała mnie kawałkiem pysznego ciasta i herbatką. Opowiadała, że Oskar po przyjeździe z lasu był bardzo podekscytowany . Miło było to słyszeć. Gdy tylko wyszedł z łazienki, zawołałem go, kazałem zamknąć oczy i wyciągnąć rączki. Położyłem na jego dłoniach grę Grzybobranie w Zielonym Gaju. Gdy je otworzył był mocno zaskoczony, ale i uradowany. Podziękował mi i pobiegł do swojego pokoiku, by spokojnie przyjrzeć się podarunkowi. Teraz mogłem spokojnie wrócić do swojego domu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz