wtorek, 3 października 2017

Z wizytą u znajomych


Jakiś czas temu zostaliśmy zaproszeni przez naszych dobrych znajomych na kolację. Przez kilka miesięcy do nich nie zaglądaliśmy, gdyż przechodzili długą i żmudną drogę przez procedurę adopcyjną . Basia z Markiem od bodajże sześciu lat starali się o dziecko. Niestety szereg badań jednoznacznie wykluczył własne potomstwo. Decyzja o adopcji dziecka zajęła im sporo czasu i należała do najtrudniejszych w ich życiu. Staraliśmy się z małżonką wspierać ich jak tylko mogliśmy. Właściwie wiedzieliśmy o każdym kolejnym kroku i decyzji. Po przejściu pierwszego etapu kwalifikacyjnego zaczęli odwiedzać dom dziecka dla najmłodszych. Po kilku wizytach do serca przypadła im dwuletnia dziewczynka o imieniu Adrianna. Od tamtej pory regularnie ją odwiedzali, a ich więź stawała się coraz silniejsza. Nadszedł wreszcie moment, gdy mogli zabrać malutką do domu. Szybko się zaaklimatyzowała. Dopiero wtedy Basia z Markiem zaprosiła nas do siebie, byśmy mogli poznać  ich córeczkę. Osobiście byłem troszkę zestresowany tą wizytą . Pierwszy raz miałem do czynienia z taką sytuacją. Kupiliśmy Adriannie Liczydło 1,2,3 liczysz Ty, zabawkę edukacyjną firmy Trefl. Miałem nadzieję, że nas polubi. Gdy zapukaliśmy do drzwi, otworzyła nam Basia. Za nią nieśmiale wyglądała malutka dziewczynka o ogromnych niebieskich oczach. Basia przedstawiła nas i powiedziała, że jesteśmy przyjaciółmi. Po tych słowach Adrianna powolutku podeszła do nas i się ukłoniła. Małżonka wręczyła jej podarunek. Na jej buzi pojawił się promienny uśmiech. Przyglądałem jej się przez chwilkę. Wyglądała uroczo. Miała bujne blond loczki i błękitną sukienkę, podkreślającą kolor jej oczu. Gdy zasiedliśmy do stołu, podeszła do mnie i poprosiła bym się z nią pobawił nowym drewnianym Liczydłem 1,2,3 liczysz Ty. Poczułem się wyróżniony i pomyślałem, że to dobry początek naszej znajomości. Basia była szczęśliwa, że mała tak szybko złapała z nami kontakt, gdyż zazwyczaj  była bardzo nieufna w stosunku do nieznajomych. Pod koniec naszej wizyty spytałem Adriannę, czy teraz ona nas odwiedzi . Skinęła głową i szeroko się uśmiechnęła. Wszyscy odetchnęliśmy z ulgą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz