Jakiś czas temu zostaliśmy zaproszeni przez naszych dobrych
znajomych na kolację. Przez kilka miesięcy do nich nie zaglądaliśmy, gdyż
przechodzili długą i żmudną drogę przez procedurę adopcyjną . Basia z Markiem
od bodajże sześciu lat starali się o dziecko. Niestety szereg badań
jednoznacznie wykluczył własne potomstwo. Decyzja o adopcji dziecka zajęła im
sporo czasu i należała do najtrudniejszych w ich życiu. Staraliśmy się z
małżonką wspierać ich jak tylko mogliśmy. Właściwie wiedzieliśmy o każdym
kolejnym kroku i decyzji. Po przejściu pierwszego etapu kwalifikacyjnego
zaczęli odwiedzać dom dziecka dla najmłodszych. Po kilku wizytach do serca
przypadła im dwuletnia dziewczynka o imieniu Adrianna. Od tamtej pory
regularnie ją odwiedzali, a ich więź stawała się coraz silniejsza. Nadszedł wreszcie
moment, gdy mogli zabrać malutką do domu. Szybko się zaaklimatyzowała. Dopiero
wtedy Basia z Markiem zaprosiła nas do siebie, byśmy mogli poznać ich córeczkę. Osobiście byłem troszkę
zestresowany tą wizytą . Pierwszy raz miałem do czynienia z taką sytuacją.
Kupiliśmy Adriannie Liczydło 1,2,3 liczysz Ty, zabawkę edukacyjną firmy Trefl.
Miałem nadzieję, że nas polubi. Gdy zapukaliśmy do drzwi, otworzyła nam Basia.
Za nią nieśmiale wyglądała malutka dziewczynka o ogromnych niebieskich oczach.
Basia przedstawiła nas i powiedziała, że jesteśmy przyjaciółmi. Po tych słowach
Adrianna powolutku podeszła do nas i się ukłoniła. Małżonka wręczyła jej
podarunek. Na jej buzi pojawił się promienny uśmiech. Przyglądałem jej się przez
chwilkę. Wyglądała uroczo. Miała bujne blond loczki i błękitną sukienkę,
podkreślającą kolor jej oczu. Gdy zasiedliśmy do stołu, podeszła do mnie i poprosiła
bym się z nią pobawił nowym drewnianym Liczydłem 1,2,3 liczysz Ty. Poczułem się
wyróżniony i pomyślałem, że to dobry początek naszej znajomości. Basia była
szczęśliwa, że mała tak szybko złapała z nami kontakt, gdyż zazwyczaj była bardzo nieufna w stosunku do
nieznajomych. Pod koniec naszej wizyty spytałem Adriannę, czy teraz ona nas
odwiedzi . Skinęła głową i szeroko się uśmiechnęła. Wszyscy odetchnęliśmy z
ulgą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz