Kilka dni temu mój młodszy wnuczek Piotruś pojechał na
wycieczkę do zoo ze
swoją grupą przedszkolną. Pogoda była wspaniała.
Wprawdzie o tej porze roku temperatury
nie były już tak wysokie, ale słoneczko przyjemnie przygrzewało. Pojechałem do
córki, by zawieźć malucha na zbiórkę w wyznaczone przez organizatorów miejsce.
Piotruś był bardzo podekscytowany. Była to jego pierwsza tego typu wycieczka
wyjazdowa. Ubrany był adekwatnie do panującej na zewnątrz pogody, na plecach
miał mały plecaczek z prowiantem na drogę. W ręku trzymał karty Fisher-Price-gra
Piotruś, które dostał ode mnie kilka dni temu. Pojechaliśmy na parking, na
którym miała odbyć się zbiórka. Autokar przyjechał przed czasem. Za chwilę
również pojawił się patrol policyjny. Funkcjonariusze sprawdzili stan
techniczny pojazdu i gdy wszystko było dopięte na ostatni guzik, dzieci zaczęły
wsiadać do autobusu. Piotruś usiadł ze swoim ulubionym kolegą, zaraz przy oknie
i machał mi, dopóki nie odjechali. Powrót przewidziany był na godzinę
siedemnastą. Cały dzień zastanawiałem się, czy wnuczek dobrze bawi się na
wycieczce i czy nic złego się nie wydarzyło. Przyjechałem na parking o
wyznaczonej godzinie i razem z pozostałymi rodzicami i dziadkami oczekiwaliśmy
przyjazdu autokaru. Troszkę to trwało, bowiem wycieczka nieco się przedłużyła i
mieli godzinne opóźnienie. W końcu na horyzoncie pojawił się wyczekiwany przez
wszystkich zebranych autobus. Gdy zaparkował, drzwi pojazdu otworzyły i dzieci kolejno
zaczęły wysiadać. Piotruś był ostatni. Wysiadł ze skwaszoną miną i czerwonymi
od płaczu oczyma. Wystraszyłem się nie na żarty. Na całe szczęście okazało się,
że nic poważnego się nie stało. Opiekunka poinformowała mnie, że Piotruś zgubił
swoje ulubione karty Fisher-Price-gra Piotruś i stąd jego zły humor. Zabrałem
wnuczka do samochodu i powiedziałem ,żeby się nie martwił, bo nic strasznego
się nie stało. Podjechaliśmy do sklepu i kupiłem maluchowi takie same karty.
Piotruś od razu rozpromieniał i obiecał, że następnym razem będzie ich pilnował. W drodze do domu opowiedział
mi o wycieczce, z której był bardzo zadowolony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz