wtorek, 17 października 2017

Urodziny na kręgielni


Niedawno mój syn został zaproszony na przyjęcie urodzinowe naszego małego sąsiada Wiktorka. Impreza miała odbyć się w pobliskiej kręgielni. Najpierw jednak musieliśmy zorganizować prezent urodzinowy. W tym celu wybraliśmy się z Igorem, moim synem, do centrum handlowego. Zabawek było mnóstwo. Zastanawialiśmy się nad zakupem jakiejś ciekawej gry planszowej. Wiktorek od najmłodszych lat bardzo lubił piłkę nożną, więc postanowiliśmy poszukać gry związanej z tą dziedziną sportu. Nie było to łatwe zadanie. W pewnym momencie Igor zauważył na sklepowej półce doskonale znaną grę planszową dla dzieci, lecz w nowej odsłonie o nazwie Kapsle Football. Był to produkt znanej polskiej marki Trefl. Można więc było spodziewać się jej ciekawej formy. Przeczytaliśmy dokładnie opis gry i stwierdziliśmy jednoznacznie , że będzie doskonałym prezentem dla małego Wiktora, który miał za kilka dni skończyć siedem lat. Poprosiliśmy też sprzedawczynię o zapakowanie prezentu. Zadowoleni wróciliśmy do domu. Przyjęcie urodzinowe zaplanowano na piątkowy wieczór. Igor z niecierpliwością odliczał dni.  W końcu nadszedł piątek. Odebrałem syna ze szkoły. W domu małżonka zajęła się dobraniem odpowiedniego stroju. Po niecałej godzince Igor wyglądał wyjątkowo uroczyście. Zabraliśmy prezent i pojechaliśmy na kręgielnię. Byliśmy tam pierwszy raz, bowiem otworzono ją stosunkowo niedawno, raptem kilka miesięcy temu. Musieliśmy przyznać, że robiła wrażenie. Było nowocześnie, ale i bardzo przytulnie. Powitał nas Wiktorek. Złożyliśmy mu życzenia, a Igor wręczył prezent. Byliśmy pierwszymi gośćmi. Postanowiłem nie przeszkadzać w przyjęciu  i odebrać Igora po zakończonej zabawie. Zanim jednak opuściłem lokal Wiktorek poprosił mnie o pomoc w odpakowaniu prezentu. Usiedliśmy przy stoliku. Gdy otworzyłem pieczołowicie zapakowaną grę, jubilat podskoczył z zachwytu. Kapsle Football bardzo mu się spodobały. Ucieszyłem się, że udało nam się trafić z prezentem w gust małego jubilata. Przyjęcie trwało ponad dwie godziny. Po tym czasie zabrałem Igora do domu. Był szczęśliwy, ale i  zmęczony zabawą. Stwierdził, że gra w kręgle bardzo mu się spodobała i chętnie odwiedzałby to miejsce  o wiele częściej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz