Od kilku lat jestem pracownikiem Małego Domu Dziecka w naszej
miejscowości. Do domów dziecka kierowane są dzieci i młodzież,a w tym wypadku
tylko małe dzieci, których potrzeby nie mogą być zaspakajane w ich domu
rodzinnym , czy to stale czy też okresowo . Oznacza to, że do domów dziecka
trafiają nie tylko sieroty. W naszym ośrodku bardzo duży nacisk kładziemy na
jak najczęstsze kontakty dziecka z rodzicami i osobami bliskimi, chyba, że
sytuacja w domu rodzinnym małoletniego jest na tyle poważna i problemowa, że kontakty te
zostają ograniczone przez sąd rodzinny. Praca w takim miejscu wymaga ogromnej
wytrzymałości psychicznej . W początkowych
miesiącach pracy było mi bardzo ciężko, choć na pozór jestem mężczyzną rosłym i
dobrze zbudowanym i staram się nie dawać poznać jakichkolwiek oznak mojej
słabości. Nieraz jednak zdarzały się sytuacje, które największemu twardzielowi
cisnęły łzy do oczu. Pół roku temu do naszego ośrodka trafił sześcioletni chłopiec o bardzo rzadkim
imieniu Ariel z bardzo dysfunkcyjnej rodziny, w której ojciec stosował przemoc
fizyczną wobec niego i matki, a matka nie mogąc sobie z tym
poradzić zaczęła nadużywać alkoholu. W konsekwencji, za sprawą szkolnej pedagog
dziecko trafiło do nas. Początkowo było bardzo nieufne, jednak jakimś cudem
znalazłem sposób by trafić do serca chłopca o wyjątkowo smutnych oczach. W zeszłym
tygodniu dzieci pisały listy do Świętego Mikołaja. Zazwyczaj listy wszystkich
dzieci trafiają do Urzędu Miasta, pod który podlega nasza jednostka, a tam
władze organizują pomoc dla tych, jak to określają sierot środowiskowych. Listem
od Ariela postanowiłem zająć się sam. Chłopiec prosił w nim o zegarek VTech-Kidizoom
Smart Watch. Postanowiłem sprawdzić, co to za zabawka i ile kosztuje. Okazało
się, że nie jest to zwykły zegarek. Ma wbudowanych w sobie wiele ciekawych,
dodatkowych funkcji , a jego cena jest całkiem przystępna. Nie czekając na
odpowiedź z Urzędu Miasta zakupiłem upominek. Nadszedł wreszcie wigilijny
wieczór i czas na prezenty od Świętego Mikołaja. Byłem podekscytowany. W końcu i Arielowi wręczono małą
paczuszkę. Chyba był zaniepokojony, że jest aż tak mała, ale gdy ją otworzył i
wyjął ze środka swój upragniony VTech-Kidizoom Smart Watch, oczy chłopca mówiły
wszystko, a ten twardziel, który nigdy nie płacze raz po raz ocierał łzy
toczące się po policzku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz