W końcu nadszedł grudzień.
Dla dorosłych to miesiąc długi i ciężki. Przygotowania do Świąt Bożego
Narodzenia i związane z tym wydatki nie
nastrajają optymistycznie. Największą
radochę mają oczywiście dzieciaki.
W szkole coraz mniej obowiązków i właściwie już od pierwszych dni
miesiąca jakieś niespodzianki. Mam na myśli oczywiście Mikołajki . W tym roku przypadają w niedzielę. W naszej
rodzinie mamy zwyczaj podkładania drobnych upominków pod poduszkę, gdy maluchy
zasną. Pozostał wybór tego drobnego upominku, a wcale nie jest to łatwe zadanie.
W dzisiejszych czasach dzieci mają niemalże wszystko, czego dusza zapragnie, a
konkurencyjni producenci zabawek prześcigają się w pomysłach, czym jeszcze
można zaskoczyć maluchy i przyciągnąć
ich uwagę. Postanowiłem zatem zrobić mały rekonesans po sklepach. Niestety moja
kilkugodzinna wyprawa przyniosła marny efekt. W każdym punkcie, do którego
zajrzałem, półki uginały się od nadmiaru zabawek. Każda ciekawa, kolorowa i
przyciągająca uwagę. Przyszedłem do domu ze strasznym mętlikiem w głowie. Długo
nie mogłem zasnąć. Gdy się obudziłem doznałem niemalże olśnienia. W ostatnim
sklepie, który wczoraj odwiedziłem w oko wpadł mi zestaw puzzli „Avengers”.
Początkowo właściwie nie wiedziałem co to za postacie widnieją na pudełku, ale
nagle przypomniałem sobie , że mój
wnuczek bardzo często ogląda serial animowany właśnie z bohaterami o nadzwyczajnych mocach.
Po śniadaniu wybrałem się ponownie do sklepu, w którym widziałem puzzle. Jakież
było moje zdziwienie, gdy okazało się, że właśnie wczoraj po moim wyjściu
ostatnie pudełko układanki zostało sprzedane. Byłem zdruzgotany. Sprzedawczyni
widząc moją zrezygnowaną minę obiecała, że postara mi się pomóc. Wykonała kilka
telefonów do różnych hurtowni i kazała mi się zgłosić za dwa dni. Dręczyło mnie
to ,że nie kupiłem od razu tego zestawu. Właściwie to byłem przekonany, że w
tak krótkim czasie z pewnością
nie uda mi się kupić układanki. Niewiele jednak mogłem w tej sytuacji zrobić .
Cierpliwie czekałem. Po dwóch dniach
zgłosiłem się ponownie do sklepu. Pani sprzedawczyni od progu powitała mnie z
uśmiechem na twarzy wyciągając spod lady puzzle „Avengers”. Byłem uspokojony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz