Wielkimi krokami zbliżał się czas Świąt Bożego Narodzenia .Od
kilku lat mieszkam zupełnie sam, więc jest do dla mnie wyjątkowo trudny okres.
Masa prac, z którą samotnemu mężczyźnie nie jest łatwo się zmierzyć. Czasami
pomagają mi córki, ale one już dawno się ustatkowały i mają swoje rodziny i ogrom obowiązków. Rok temu, za
namową sąsiada, zapisałem się do miejskiego „ Klubu Seniorów”. Początkowo uznawałem
,że to bardzo głupi pomysł, ale już po pierwszym spotkaniu zmieniłem zdanie.
Bardzo sympatycznych i przyjacielskich ludzi tam poznałem. Może z kilkoma
wyjątkami. W każdym razie ten klub pozwala mi przetrwać najtrudniejsze chwile. Właśnie
zbliżały się święta. Razem z
przyjaciółmi z klubu zawsze organizujemy sobie wspólną wigilię. Tego dnia
urodziny obchodzi również prezes naszego klubu Antoni. Długo z pozostałymi
członkami zastanawialiśmy się nad wyborem prezentu. Zrobiliśmy zrzutkę i
okazało się, że uzbierała się całkiem pokaźna sumka. Koleżanka Zofia
zaproponowała zakup zegarka, ale i tak zostało jeszcze troszkę pieniędzy.
Pomyślałem więc o jakiejś grze towarzyskiej, bo nasz prezes to bardzo
rozrywkowy człowiek . Rozejrzałem się po sklepach i znalazłem idealną grę „
Kalejdoskop 50 gier”. Pozostali członkowie przystali na moją propozycję.
Prezent został zakupiony, ładnie zapakowany i czekał na odpowiednią chwilę, aby
go wręczyć . Teraz należało przygotować się do zbliżającej się Wigilii Bożego
Narodzenia. Mężczyźni mieli za zadanie zakup i przystrojenie choinki, zrobienie
zakupów i przygotowanie sali do wspólnej kolacji. Kobiety oczywiście zajęły się
stroną kulinarną. Gdy nadszedł dzień, do którego wszyscy ciężko się
przygotowaliśmy, każdy z nas miał łezkę w oku. Na szczęście pyszne potrawy i
wspólne kolędowanie rozwiało złe wspomnienia. Po uroczystej kolacji głos
zabrał prezes. Nadszedł również czas na wręczenie prezentu. Powolutku wyjął
pudełeczko z zegarkiem, otworzył je i westchnął ze wzruszenia, następnie
wyciągnął ze środka „ Kalejdoskop 50
gier” i nagle rozpromieniał. Z nowym zegarkiem na ręku prezesa
przystąpiliśmy do rozpracowywania gry. Antoni był zachwycony.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz