Co roku w Wigilię
Świąt Bożego Narodzenia najpierw jedziemy na kolację do mojej mamy, potem do teściowej, a na koniec
odwiedzamy jeszcze naszą ukochaną babcię, która robi najlepsze pierogi na całym
świecie. Jest to jednak bardzo męczące, bo nie zdążymy dobrze się rozgościć, a
tu trzeba jechać dalej. W tym roku postanowiliśmy złapać trochę oddechu i
podzielić świąteczne ucztowanie tak, aby odwiedzić wszystkich, ale nie tego
samego dnia. I tak wigilię spędziliśmy obowiązkowo u babuni. W pierwszy dzień świąt
pojechaliśmy do mojej mamy, a drugi do
teściowej. Było to rewelacyjne rozwiązanie. W końcu mogliśmy w spokoju spędzić
ten szczególny wieczór. Oczywiście najbardziej cieszył się nasz wnuczek Adaś.
Po uroczystej kolacji i
przepysznych pierogach nadszedł czas na wręczenie prezentów. Adam siedział w
oknie i wyczekiwał pierwszej gwiazdki na niebie, przebierając niecierpliwie
nogami i mamrocząc pod nosem o wyczekiwanych puzzlach „Avengers”. Nagle rozległ
się głośny dzwonek do drzwi. Wnuczek jak strzała popędził otworzyć . Był
przekonany, że to spóźniony jak zwykle kuzyn. W progu jednak stał Święty Mikołaj z worem prezentów. Adaś
oniemiał z wrażenia. To była pierwsza Wigilia, podczas której zawitał do nas
Dobrodziej. Zaprosiliśmy go do salonu.
Chcieliśmy go ugościć, ale grzecznie odmówił posiłku, twierdząc, że obawia się,
że jeśli zje choć jeszcze jednego pierożka jego renifery nie będą w stanie
pociągnąć taki ciężar. Rozsiadł się wygodnie w fotelu i poprosił Adama, by do
niego podszedł. Miałem wrażenie, że wnuczek troszkę bał się tego spotkania w cztery oczy. Ale Mikołaj miał tak
łagodny i ciepły ton głosu, że nawet największy łobuziak stałby się potulnym
barankiem. Adam powolutku zbliżył się do Siwobrodego, a ten pogłaskał go po
głowie, odłożył w kąt swoją srebrzystą rózgę, otworzył wór z prezentami i kazał
wnuczkowi mocno pomieszać i wyjąć jeden upominek. Adam delikatnie zamerdał w
worze i wyciągnął niewielkie pudełko, ozdobione świątecznym papierem.
Delikatnie rozpakował prezent, żeby go nie uszkodzić. W środku znajdował się
zestaw puzzli „ Avengers”. Adaś był strasznie szczęśliwy. Bez skrępowania
rzucił się Mikołajowi na szyję, ten uśmiechnął się i ruszył w dalszą podróż.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz