Zbliżały się Święta Wielkanocne. Żona jak zwykle uwijała się
w kuchni, z której dochodziły wspaniałe zapachy. Oczekiwaliśmy przybycia córki
z zięciem i wnukami.
Rzadko ich widujemy, ponieważ kilka lat temu wyjechali na stałe za granicę i
przyjeżdżają do Polski tylko dwa razy do roku, na Święta Bożego Narodzenia i
Święta Wielkanocne. Zięć pochodzi z gór , więc zazwyczaj do nas zaglądają tylko
na jedne święta, a drugie spędzają u
jego rodziców. Cieszyliśmy się niezmiernie, że w końcu zobaczymy wnuki. Adaś,
starszy z braci skończył niedawno dziesięć lat, a Patryk jest o dwa lata
młodszy. Podczas, gdy żona piekła babkę wielkanocną, poszedłem zrobić porządki
na strychu. Żona nigdy tam nie zagląda, bo mówi, że boi się myszy, choć żadnej
jeszcze nigdy nie widziałem. W kącie stała wielka skrzynia z rożnymi szpargałami. Postanowiłem przejrzeć
jej zawartość. Ku mojemu zaskoczeniu na samym dnie odkryłem jakąś nieznaną mi
grę planszową „ 5 sekund Junior ”. Nie wyglądała na starą i nie miałem pojęcia
skąd się tam znalazła. Po chwili namysłu przypomniałem sobie, że w ubiegłym
roku podczas wizyty córki , dzieciaki buszowały cały wieczór właśnie na
strychu. Widocznie któryś z nich musiał
ją tam ukryć i o niej zupełnie zapomniał. Zszedłem do kuchni i pokazałem żonie
ciekawe znalezisko. Zrobiłem zdjęcie grze „ 5 sekund Junior” i wysłałem do
Adama z zapytaniem, czy przypadkiem nie
wie jakim cudem gra znalazła się na samym dnie ogromnego kosza na strychu.
Okazało się, że w tamtym roku Adaś z Patrykiem pokłócili się o tą grę. W końcu
córka ją schowała pod łóżko w sypialni i najprawdopodobniej młodszy urwis
znalazł grę i schował ja na strychu, a później zupełnie o niej zapomniał. Adaś
ucieszył się na wieść o tym ,że się odnalazła, bo bardzo lubił w nią grać.
Dokończyłem porządki na strychu i poszedłem do kuchni pomóc żonie w krojeniu
warzyw do sałatki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz