Kika dni temu zadzwoniła do mnie córka i poprosiła o pomoc w
opiece nad wnuczką z uwagi na całodzienny
wyjazd szkoleniowy z pracy. Lidka ma osiem lat, więc nie mowy by
zostawić dziecko bez opieki na tak długi czas. Oczywiście zgodziłem się .
Zacząłem się zastanawiać w jaki sposób mogę urozmaicić Lidce ten nudny dzień z
dziadkiem. Rozważania moje przerwał telefon. Dzwonił Kazik, sąsiad z domu obok.
Chciał się podzielić nowiną albo też użalić się nad swoim losem. Trudno go było
wyczuć. W każdym razie okazało się, że nazajutrz przyjeżdża do niego wnuczka
Anna, którą będzie musiał zająć się sam, ponieważ żona akurat tego dnia ma
umówioną wizytę w klinice okulistycznej
w pobliskim mieście. Przerwałem jego potok słów i zupełnie spokojnie
oznajmiłem, że ja również tego dnia będę miał u siebie małego gościa. Kazik był
przeszczęśliwy, bo nagle sytuacja właściwie sama się rozwiązała. Dziewczynki
zajmą się wspólną zabawą, a i my będziemy mogli rozegrać małą partyjkę w naszego ulubionego tysiąca. Zanim
przyjechały dziewczynki odwiedziliśmy sklep z zabawkami i kupiliśmy
zestaw puzzli „Barbie i jej super przyjaciele”, ponieważ obie uwielbiały
bajkową księżniczkę. Potem wstąpiliśmy jeszcze na drobne zakupy, żeby zaspokoić
dziecięce apetyty na łakocie. W końcu przyjechała Lenka. Minę miała troszkę
skwaszoną, bo zawsze mówiła że u dziadka jest nudno i nie ma co robić. Zapowiedziałem
niespodziankę i czekałem na telefon od Kazika z wiadomością, że przybyła
Anna. Trwało to niecałą godzinkę. Troszkę nadąsaną Lidkę chwyciłem za rękę,
kazałem jej zamknąć oczy i się nie odzywać. Przeszedłem przez podwórze na plac
Kazika. Sąsiad tak samo postąpił z Anną. Zaprowadziliśmy dziewczynki do ogrodu
za domem . Jednocześnie kazaliśmy dziewczynkom otworzyć oczy. Lidka i Anna
przez dłuższą chwilę stały osłupiałe. W końcu zrozumiały, że ten dzień wcale
nie będzie nudny. W ogrodzie urządziliśmy z Kazikiem mały pałacyk dla
dziewczynek, w którym stał mały stoliczek z łakociami i zakupione przez nas
puzzle „ Barbie i jej super przyjaciele”. Dziewczynki promieniały, a my z Kazikiem usiedliśmy w
altanie rozpoczęliśmy partyjkę karcianą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz