środa, 2 marca 2016

Wyjazd w góry


Tydzień temu wybrałem się ze znajomymi i ich małą córeczką Wiktorią na narty do Muszyny. Nie potrafiłem za bardzo jeździć, ale stwierdziłem, że w końcu trzeba się kiedyś nauczyć. Trzy dni przed wyjazdem zarezerwowaliśmy uroczy dom razem z wyżywieniem i karnetem na stok w komplecie. Cena była całkiem przyzwoita. Kiedy wyjeżdżaliśmy warunki pogodowe nie były za ciekawe, szczególnie do jazdy samochodem. Jechaliśmy bardzo powoli, ponieważ całą drogę padał śnieg, a na drogach było strasznie ślisko. Kiedy dojechaliśmy na miejsce był już wieczór i każdy z nas marzył o położeniu się do łóżka. Następnego dnia, kiedy wszyscy się wyszykowali , wybraliśmy się najpierw pozwiedzać okolicę ,a później na stok narciarski. Powiem szczerze, że na początku nie szło mi za dobrze ,ale po paru zjazdach z mniejszej góry wychodziło mi coraz lepiej. Czas leciał bardzo szybko ,a ja nie zdawałem sobie nawet sprawy jak jeżdżenie na nartach może być męczące. Wracając do domu mój przyjaciel Adam poślizgnął się i skręcił kostkę, co zasmuciło niestety nas wszystkich. Stwierdziliśmy, że nie pójdziemy bez niego na stok, więc cały drugi dzień spędziliśmy w domku. Jednakże nie nudziliśmy się ,a atmosfera była bardzo radosna. Rozmawialiśmy o przeróżnych kwestiach i bawiliśmy się z małą Wiktorią. Pod wieczór kiedy wszyscy siedzieliśmy przy stole, dziewczynka położyła na nim puzzle „Kąpiel prosiaczka”  i poprosiła nas żebyśmy je z nią poukładali. Obrazek przedstawiał Kubusia puchatka i jego przyjaciół. Dziewczynka uwielbiała te postacie i podczas układania elementów układanki opowiadała nam o ich przygodach. Jej rodzice powiedzieli, że mała ma wiele maskotek z Kubusia Puchatka oraz mnóstwo gier o tytułowym bohaterze, jednakże najbardziej ze wszystkich podobała jej się „Kąpiel Prosiaczka”, czego zresztą nie dało się nie zauważyć. Kiedy układała te puzzle ,ani na chwilkę nie zniknął uśmiech z jej twarzy. Następnego dnia spakowaliśmy się i wyjechaliśmy do domu i mimo przeciwności losu , świetnie spędziliśmy czas. Uświadomiłem sobie wtedy, że nawet w obecnych czasach ,gdzie gadżety elektroniczne można spotkać na każdym kroku , dzieci potrafią spędzać czas bawiąc chociażby układając puzzle jak za dawnych lat. Następnego dnia spakowaliśmy się                i wyjechaliśmy do domu i mimo przeciwności losu , świetnie spędziliśmy czas .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz