Niedawno moja firma zatrudniła nowego technologa. Traf
chciał, że świeżo upieczonego pracownika ulokowano właśnie w moim pokoju.
Początkowo wydawał mi się zarozumiały, ale z czasem zaczęliśmy się całkiem
nieźle dogadywać. Robert, bo tak miał na imię mój nowy współpracownik chcąc
zapewne zacieśnić naszą znajomość zaprosił mnie z rodziną na kolację. Jak się
okazało mieszkał kilka przecznic od nas. Przed planowaną wizytą miałem
oczywiście w domu małe piekiełko. Moja żona niemalże tydzień czasu biegała po
sklepach, by znaleźć odpowiednią kreację na tę okazję. W końcu nadszedł dzień
próby. W drodze do Roberta zatrzymaliśmy się przy najlepszym w naszym mieście
sklepie z alkoholami i kupiliśmy wino dla pani domu. Zabraliśmy oczywiście ze
sobą naszą jedyną pociechę Julkę. Miałem nadzieję, że nie będzie się nudziła,
gdyż Robert z żoną również wychowywali córeczkę w podobnym wieku. Przywitaliśmy
się serdecznie i usiedliśmy do wspólnej kolacji. Nasze żony od razu przypadły
sobie do gustu, w przeciwieństwie do dziewczynek. Pomimo naszych wysiłków nie
mogły znaleźć wspólnych zainteresowań. Nastąpiła totalna klapa. Takiego obrotu
sprawy nikt z nas się nie spodziewał W
końcu żona Roberta przyniosła do salonu ulubione puzzle ich córeczki „Jej
wysokość Zosia” i poprosiła dziewczynki, by spróbowały złożyć je w całość. To
był strzał w dziesiątkę. Każda
chciała udowodnić, że taka układanka to dla niej pestka. My w tym czasie
mogliśmy dalej prowadzić naszą rozmowę. Okazało się, że żona Roberta ma w
centrum handlowym własny butik z damskimi ciuszkami. Przyniosła katalog, z
którego właśnie miała dokonać wyboru nowej kolekcji jesienno-zimowej. Moja
Zośka była zachwycona, tym bardziej, że otrzymała kupon rabatowy na cały asortyment.
My natomiast z Robertem wnikliwie analizowaliśmy ostatni problem naszej
kłopotliwej linii produkcyjnej. Tak bardzo pochłonięci byliśmy dyskusją, że
nawet nie zauważyliśmy, że nasze córeczki zaczęły się całkiem nieźle dogadywać.
Ułożyły w całość puzzle „Jej wysokość Zosia’” i pobiegły do dziecinnego pokoju,
wesoło podskakując. To była całkiem udana kolacja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz