Kilka dni temu zadzwonił do mnie stary znajomy Boguś i
zaproponował wspólny wypad na ryby. Zazwyczaj jeździmy nad pobliski zalew.
Żadna rewelacja , ale zawsze to lepsze od siedzenia w domu. Tym razem miał dla mnie propozycję wprost nie
do odrzucenia. Jego wuj mieszka na Słowacji nad pięknym jeziorem. Zadzwonił niedawno
do Bogdana i poprosił o przysługę. Okazało się, że wyjeżdża wraz z rodziną na
cały miesiąc na wakacje i boi się zostawić pusty dom na tak długi okres czasu.
Pomyślał więc o Bogusiu, bo wie jak bardzo kocha wędkować. Oczywiście
zaproponował, by zabrał ze sobą , jeżeli ma ochotę rodzinę lub znajomych. To
była okazja, która nie zdarza się zbyt często.
Powiedziałem o tej propozycji Marysi, mojej małżonce. Zgodziła się na
ten wyjazd, ale pod jednym warunkiem. Chciała jechać z nami. Postanowiliśmy
zatem z Bogdanem, że zabierzemy ze sobą nasze panie. Wzięliśmy tydzień urlopu i
niebawem byliśmy u celu naszej podroży. Okolica była rzeczywiście wspaniała.
Wymarzone miejsce na wypoczynek. Po rozpakowaniu walizek udaliśmy się z
Bogdanem nad jezioro sprawdzić czy biorą ryby. Nasze małżonki zapakowały kosz
piknikowy i ulokowały się niedaleko od nas. Marysia zabrała ze sobą naszą
ulubioną grę towarzyską „ 5 sekund” . Właściwie zabieramy ją ze sobą na każdy
wyjazd, bo nigdy nie wiadomo, w którym momencie dopadnie nas nuda . Dziewczyny
wylegiwały się beztrosko , zażywając kąpieli słonecznej, a my z Bogdanem
bacznie obserwowaliśmy spławiki. Słońce powoli chyliło się ku zachodowi. Widok
był wspaniały. Udało nam się złowić trzy dorodne sztuki. Dziewczyny postanowiły
przyrządzić je na kolację. Przenieśliśmy się na werandę. Byliśmy strasznie
głodni. W końcu Marysia przyniosła smakowitą kolację. Po posiłku postanowiliśmy
rozerwać się przy małej partyjce gry „ 5 sekund”. Zabawa była
wyśmienita. Troszkę dokuczały nam komary, ale świece dymne na te przykre owady
pomogły nam przetrwać ten wieczór. Siedzieliśmy niemalże do północy i w końcu
zmęczeni całym dniem położyliśmy się spać. Każdy dzień wyglądał podobnie, ale
nie nudziło nam się . Czuliśmy, że naprawdę odpoczywamy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz