Od kilku lat wakacje spędzaliśmy poza granicami naszego
kraju. Zazwyczaj były to wczasy organizowane przez najlepsze biura podróży w
dobrych hotelach i pełnym wyżywieniem. Początkowo taki wypoczynek sprawiał nam
wiele frajdy, jednak po którymś z kolei wyjeździe zapragnęliśmy powrotu do
natury . Stwierdziliśmy jednogłośnie, że tegoroczne wakacje spędzimy pod
namiotami na Mazurach i pokażemy dzieciakom, jak wyglądały czasy naszego
dzieciństwa. Zaplanowaliśmy zatem tygodniowy wypad nad jezioro Mamry.
Zorganizowanie takiego urlopu wymaga o wiele większego zaangażowania. Zazwyczaj
wystarczyło udać się do biura podróży,
wybrać interesującą nas ofertę i wakacje mieliśmy z głowy .
Zupełnie inaczej przedstawiała się sprawa z tegoroczną wyprawa. Przede
wszystkim musieliśmy zorganizować namioty, zarezerwować pole namiotowe,
wypożyczyć przyczepę kempingową, zaopatrzyć się w żywność i tak dalej. Po dwóch
tygodniach przygotowań byliśmy gotowi do drogi. Dzieciaki nie były zachwycone
naszym pomysłem , szczególnie Jasiek-najmłodszych z uczestników wyprawy.
Jeszcze przed wyjazdem wpadłem na pewien genialny pomysł, by na miejscu
urządzić dzieciakom zawody z nagrodami. Zakupiłem w sklepie z zabawkami grę
firmy Trefl „ Rodzinka Treflików- loteryjka edukacyjna” , piłkę i bierki.
Ruszyliśmy w drogę. Po kilku
godzinach podróży byliśmy u celu. Pomimo zmęczenia, musieliśmy rozstawić nasze
namioty. Było przy tym dużo śmiechu. Okazało się, że tylko ja jeden mam w tym
zakresie jakiekolwiek doświadczenie . Trwało do późnych godzin wieczornych .
W końcu można było odpocząć. Następnego
dnia z samego rana, głośnym okrzykiem postawiłem całą rodzinę na nogi i zarządziłem poranny apel, a
zaraz po nim przygotowanie śniadania. Gdy wszyscy byli już najedzeni,
oznajmiłem ,że zorganizujemy zawody dla najmłodszych w rzucie do celu.
Dzieciaki były zaskoczone ale i zainteresowane tym pomysłem .Po godzinie
zaciętej walki wyłoniliśmy zwycięzcę, który w nagrodę otrzymał piłkę do gry,
zdobywca drugiego miejsca był dumnym posiadaczem gry „ Rodzinka Treflików-
loteryjka edukacyjna”, a trzeciego bierek. Dzieciaki były naprawę szczęśliwe i
przez resztę naszego pobytu świetnie się bawiły.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz