Tegoroczne wakacje spędziliśmy na urokliwej wyspie Hvar w
Chorwacji. Wprawdzie droga była długa i męcząca, to jednak piękno tego miejsca
wynagrodziło nam trudy tej podróży.
Udało nam się w tym roku zgrać urlopy z naszymi serdecznymi przyjaciółmi.
Pojechaliśmy całą nasza rodzinką, to znaczy, ja, małżonka, córka z zięciem i
dzieciakami. W podobnym składzie jechali nasi znajomi. Podróżowaliśmy czterema
samochodami, a na każdym przystanku dzieciaki przesiadały się do innego auta,
żeby urozmaicić sobie nudnawą dla nich drogę. Na całe szczęście Adaś mój najstarszy
wnuczek zabrał ze sobą do torby podręcznej swoją ulubioną grę „Chińczyk, Węże i
drabiny - Star Wars”. Oczywiście jest to klasyczna gra planszowa w nowej
odsłonie, w którą pomimo
niezbyt dobrych warunków podczas jazdy grali po dwie osoby. W końcu
kilkunastogodzinna podróż dobiegła końca. Nareszcie można było odpocząć.
Apartamenty, które zarezerwowaliśmy , znajdowały się raptem kilkadziesiąt
metrów od cudownej, żwirowej plaży otoczonej małymi knajpkami. Zaraz po
zakwaterowaniu, udaliśmy się na krótki spacer, by zrobić mały rekonesans po
okolicy. Tego dnia na plażowanie nie mieliśmy już siły. Zjedliśmy pyszną
kolację w restauracji i wróciliśmy do pokoi, żeby wypocząć i się w końcu zregenerować . Z samego ranka,
pełni energii i w świetnych nastrojach spakowaliśmy torby plażowe i udaliśmy
się nad brzeg lazurowego Adriatyku. Nawet nie było wcale tłocznie, czego
obawialiśmy się przed wyjazdem. Miejsca na plaży było sporo. Dzieciaki z wody prawie nie wychodziły. Na błogim
lenistwie mijał dzień za dniem. Wieczorami zwiedzaliśmy urokliwą starówkę i
kosztowaliśmy specjałów regionalnej kuchni. Do swoich apartamentów wracaliśmy
późnym wieczorem. Klimat jednak nam sprzyjał, bo wcale nie odczuwaliśmy
zmęczenia. Dzieciaki jeszcze w łóżkach grały w jedyną grę , jaką miały do
dyspozycji „Chińczyk, Węże i drabiny - Star Wars”, a my do północy układaliśmy
plany na kolejny dzień. Nasza idylla trwała dziesięć dni. Ciężko nam było
pożegnać się z Chorwacją, ale w przyszłym roku z pewnością tu wrócimy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz