czwartek, 21 lipca 2016

Muzeum


Klasa mojej wnuczki Julki co tydzień uczestniczy w zajęciach organizowanych przez miejskie muzem. Pomysłodawcą utworzenia tak zwanej Muzealnej Akademii Malucha był prezydent naszego miasta. W nowatorskim projekcie uczestniczą uczniowie klas początkowych szkół podstawowych. Zajęcia są niezwykle ciekawe. Dzieci dostają indeksy, w których dokonuje się adnotacji      o tematyce poszczególnych spotkań oraz dyplomy ukończenia semestrów : zimowego i letniego. Co tydzień na uczestników czeka niespodzianka, a to         w postaci warsztatów tanecznych, związanych na przykład z tańcem ludowym naszego regionu, a to spotkań autorskich z pisarzami czy też podróży po tzw. Muzolandii, to znaczy podziwiania kolejnych, nowych wystaw organizowanych przez tą placówkę. Amelka uwielbia te zajęcia. W ubiegłym roku tak bardzo podobała jej się jedna z wystaw, że postanowiła zaciągnąć na nią niemalże całą swoją rodzinę. Zajęcia odbywają się w każdą środę przed lekcjami. Po szkole natomiast wnuczka zawsze mnie odwiedza i opowiada co się działo w danym dniu w muzeum. Tak też było wczoraj. Amelka była strasznie podekscytowana. Okazało się, że podczas cotygodniowego spotkania dzieci najpierw zwiedziły wystawę pod tytułem „ Zabawy zwierząt w chowanego” a później podzielono dzieciaki na kilka grup. Każdej z nich wręczono zestaw puzzli związanych              z wczorajszą tematyką zajęć. Grupa Amelki miała za zadanie złożyć układankę     o nazwie „Farma”. Każdy zestaw puzzli miał tyle samo elementów. Uczestnicy układali je na czas, a nagrodą było darmowe wejście dla całej rodziny na dowolną wystawę organizowaną w Muzeum. Było dużo śmiechu i zabawy           z nutką zdrowej rywalizacji. Wygrała grupa mojej wnuczki. Amelka stwierdziła, że właściwie puzzle „Farma” wcale nie były trudne do złożenia. Zwyciężczyniom wręczono obiecane wejściówki. Oczywiście wnuczka od razu oznajmiła mi, że będę musiał się z nią wybrać w najbliższą niedzielę na wystawę. Nie przepadam za takimi miejscami, ale co się nie robi dla jedynej wnusi. Z plecaka wyjęła bileciki , które miałem przechować do czasu naszej wycieczki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz