W końcu nadszedł długo wyczekiwany urlop i wakacje. Do
przejścia na upragnioną emeryturę pozostało mi zaledwie dwa lata, albo aż dwa
lata, bo czułem się coraz bardziej zmęczony pracą. Urlop miałem spędzić z moją
dwunastoletnią wnuczką Weroniką. Nie mogłem się doczekać jej przyjazdu. Nie
widujemy się zbyt często, ponieważ ja mieszkam na wybrzeżu, a ona z rodzicami w centrum
Polski. Oczywiście zazwyczaj okres wakacyjny spędza u
nas. Mieszkam z żoną w małej nadmorskiej miejscowości. Do pięknej, piaszczystej
plaży mamy zaledwie dziesięć minut drogi. Weronika przyjechała z rodzicami późnym wieczorem. Pomimo
zmęczenia kilkugodzinną podróżą długo jeszcze siedzieliśmy i rozmawialiśmy .
Następnego dnia udaliśmy się oczywiście na spacer brzegiem morza. Pogoda
dopisywała. To był udany dzień. W niedzielę
z samego rana córka z zięciem wyruszyli do domu, by w poniedziałek stawić się
w pracy, a my zostaliśmy sami z Weroniką. Niestety, ku naszemu wielkiemu
niezadowoleniu, pogoda spłatała nam figla i z planowanego
plażowania musieliśmy zrezygnować. Po śniadaniu pojechaliśmy na zakupy.
Przechodząc obok jednej z wystaw sklepowych Weroniki uwagę przykuły puzzle „
Baśniowa kraina-puzzle romantic”. Rzeczywiście miały wyjątkowo piękną szatę
graficzną. Pomyślałem, że brzydki, pochmurny dzień można by spędzić na ich
układaniu. Wszedłem do sklepu i
kupiłem układankę. Po powrocie do domu od razu wzięliśmy się za zabawę. Puzzle
składały się aż z tysiąca elementów. Nie było więc prostą sprawą złożenie ich w
całość. Podeszliśmy jednak do tematu bardzo poważnie i postanowiliśmy nie dać za
wygraną. W międzyczasie podjadaliśmy świeżo upieczony przez babcię placek z
truskawkami, który Weronika wprost uwielbia. Wieczorem wnuczka dołożyła ostatni
element układanki. „Baśniowa kraina- puzzle romantic” w dość sporych wymiarach
uroczyście prezentowały się na stole. Byliśmy z siebie naprawdę dumni.
Postanowiliśmy to uczcić i zamówiliśmy pyszną
pizzę. Zmęczeni pracochłonnym zadaniem poszliśmy spać. Następnego dnia nie było
już śladu po ciężkich, ciemnych chmurach. Świeciło słońce i zapraszało nas na
plażę. Na całe szczęście przez kolejne dwa tygodnie aura nam sprzyjała, więc
harcy w morskich falach nie było końca. Niestety urlop minął o wiele za szybko,
ale Weronika została u nas do końca wakacji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz