piątek, 19 stycznia 2018

Pomoc



          Tuż przed Świętami Bożego Narodzenia w szkole mojej wnuczki zorganizowana została zbiórka żywności i odzieży używanej dla dzieci z domu dziecka. Moja Hania bardzo zaangażowała się w tę formę pomocy dla potrzebujących, wraz z koleżankami wydrukowały i rozdały ulotki, porozwieszały w szkole plakaty aby poinformować o akcji zarówno dzieci ze szkoły jak i ich rodziców. Wiele osób okazało swoją pomoc i szkoła zebrała naprawdę sporo darów dla pobliskiego domu dziecka. Zaangażowanie uczniów i rodziców przerosło najśmielsze oczekiwania organizatorów zbiórki.
          Pewnego, grudniowego dnia wybrałem się z wnuczką na zakupy, żeby kwestię świątecznych prezentów mieć wreszcie z głowy. Z moją dzielną 10 latką weszliśmy do sklepu z zabawkami. Haniu co chciałabyś dostać w tym roku pod choinkę? – zapytałem. Hania już od jakiegoś czasu nie wierzy ani w Mikołaja ani w Aniołka, wie że to rodzice kupują prezenty swoim dzieciom. Kręciliśmy się chwilę po sklepie ponieważ nic szczególnie nie przyciągało naszej uwagi. 10 letnia dziewczynka nie zawsze chce się bawić lalkami, bo uważa że to zabawka dla przedszkolaków. Wnuczka spojrzała wreszcie na półkę z puzzlami. O są te puzzle które ma Marysia – one są naprawdę super, ucieszyła się Hania. Pokazała na puzzle sensoryczne marki Trefl z jej ulubionej bajki Myszka Miki. Puzzle są z nowej serii Trefla Fun For Everyone cieszącej się dużą popularnością. Cena puzzli sensorycznych była przystępna więc bez wahania kupiłem prezent. W drodze do domu Hania mówi, że ma pomysł. Że w tym roku zrezygnuje jednak z świątecznego prezentu bo chciałaby puzzle włożyć do paczki dla domu dziecka. Te dzieci bardziej potrzebują prezentu niż ja – oświadczyła moja mała. Wzruszyłem się i byłem bardzo dumny z wnuczki. To naprawdę piękny gest.
          W przeddzień Wigilii co sił w nogach pobiegłem do zabawkowego sklepu po drugie opakowanie puzzli sensorycznych Myszka Miki. Mojej wnuczce należał się ten prezent, tak bardzo podobały jej się te puzzle. Hania znalazłszy je pod choinką ucieszyła się bardzo. A ja przytuliłem bohaterkę i powiedziałem jej, że w tym roku to Ona jest Świętym Mikołajem. Wieczór spędziliśmy na wspólnym, rodzinnym układaniu puzzli.

środa, 17 stycznia 2018

Spotkanie po latach



          Wczoraj zadzwoniła do mnie Monika, koleżanka z liceum. Oświadczyła, że wpada do mnie na plotki razem z Basią i Anią. Nie widziałam dziewczyn od dobrych paru lat. Od matury minęło już 10. Koleżanki rozjechały się po Polsce. Ja, Monia, Bacha i Anka stanowiłyśmy zgraną paczkę w liceum ale dawno nie kontaktowałyśmy się ze sobą bo rodzina, bo praca, bo obowiązki. Tym bardziej ucieszyłam się z telefonu koleżanki. Dziewczyny miały wpaść za 3 dni. Chciałam przygotować jakieś pyszne jedzenie, upiec jakieś ciasto. Kiedy pochłonięta byłam przygotowaniami nagle pomyślałam sobie, że tak długo się nie widziałyśmy, że może okazać się, że już nie mamy wspólnych tematów. Musiałam szybko wymyślić co robić w takiej sytuacji.
          Z pomocą jak zwykle przyszedł mój 13 letni syn Tymek. Mamo jeśli rozmowa się wam nie będzie kleić zaproponuj koleżankom super grę z Trefla – 5 sekund. Tymek twierdzi, że to gra genialna i dzięki niej każda domowa impreza czy spotkanie są udane. Syn przyniósł ze swego pokoju grę 5 sekund. Oczywiście w zamian pilnie potrzebował pieniędzy na kino, żeby nam tego wieczoru nie przeszkadzać. Pieniądze wyjęłam z portfela bez zastanowienia, bo nie raz słyszałam od znajomych że 5 sekund to świetna gra towarzyska.
          Kiedy dziewczyny pojawiły się u mnie wszystko było już przygotowane, dom posprzątany, w domu unosił się zapach spagetti carbonara, i babki piaskowej. 5 sekund przygotowane było w pobliżu na wypadek gdyby zapadła krępująca cisza. Nic takiego się jednak nie wydarzyło, z dziewczynami nie mogłyśmy się wprost nagadać. Nic się nie zmieniło przez te kilka lat. W pewnym momencie Anka zauważyła na półce 5 sekund Trefla. Masz tą grę? Dawaj gramy – ona jest świetna. Pozostałe dziewczyny zgodziły się bez wahania. Wieczór minął na plotkach, na śmiechu i na graniu w 5 sekund. To był naprawdę udany wieczór i skończył się bardzo późno.

poniedziałek, 15 stycznia 2018

Pożyczona zabawka


Dziś mała Kasia przyniosła ze szkoły małe pudełko. Nie chciała na początku pokazać co to, ale po kilku prośbach mamy pochwaliła się grą którą pożyczyła od swojej szkolnej koleżanki Agatki. Gra Na kółkach Trefla to świetny quiz o przygodach popularnej bohaterki serialu dla młodzieży Soy Luna. Mama już od jakiegoś czasu chciała kupić Kasi tą grę ale jakoś zawsze albo wypadało jej z głowy, albo nie miała przy sobie pieniędzy. Pomyślała więc, że odłoży zakup Gry Na Kółkach do urodzin córeczki, które miały wypadać już za niecałe dwa miesiące. Kasia bardzo podekscytowana była tym, że koleżanka pożyczyła jej grę Trefla na kilka dni i postanowiła nie marnować ani chwili tylko zasiąść ze swoją starszą siostrą Laurą do quizu. Dziewczynki grały kilka godzin, zapomniały nawet o odrobieniu zadania na następny dzień. Mama przywołała córeczki do porządku, tłumacząc, że jutro też będą miały czas na grę.

 

Tak minęło kilka dni, aż wreszcie nieuchronnie przyszedł dzień zwrotu zabawki. Kasia od rana była jakaś nieswoja, wcale nie podobało jej się, że musi oddać grę Na Kółkach, którą tak polubiła z siostrą i która dostarczyła im tyle rozrywki. Mamo a może dziś nie oddam Agatce gry? – powiem, że zapomniałam.

Mama nie zgodziła się na propozycję córki, tłumacząc, że jeśli umówiła się tak z Agatką to musi dotrzymać słowa w przeciwnym razie żadna koleżanka nic jej więcej nie pożyczy. Mama obiecała Kasi, że jeśli będzie grzeczna to na urodziny otrzyma swoją własną grę Na Kółkach i będzie mogła grać do woli. Dziś jednak zgodnie z daną obietnicą musi zabrać grę do szkoły i oddać koleżance. Kasia przemyślała swój pomysł i przyznała mamie rację. W szkole na przerwie dziewczynki jeszcze zdążyły pograć w świetny quiz Trefla, a czas do urodzin zleciał Kasi bardzo, bardzo szybko.

piątek, 12 stycznia 2018

W przedszkolu



          Dziś w naszym przedszkolu było wielkie zamieszanie. Obchodziliśmy dzień ulubionej zabawki. Każde dziecko miało za zadanie przynieść do przedszkola swoją ulubioną zabawkę. Po zajęciach lekcyjnych każdy miał powiedzieć kilka słów o swojej zabawce. Skąd ją ma? Dlaczego ją lubi? Dzieci miały maskotki, auta, lalki, klocki. Każdy zabrał ze sobą to czym najbardziej lubi się bawić. Tylko Krzyś przyniósł ze sobą grę. Ale grę nie byle jaką. Były to edukacyjne historyjki obrazkowe Trefla – A to było tak. Dzieci zainteresowały się szybko grą Krzysia i zapytały czy będą mogły wspólnie zagrać w A to było tak. Zgodziłam się pod warunkiem, że obiad będzie pięknie zjedzony i dzieci będą dziś bardzo, bardzo grzeczne. Zrezygnowałam z przygotowanej wcześniej lekcji i po obiedzie pozwoliłam dzieciakom zasiąść do gry.
          Moje sześciolatki błyskawicznie zrozumiały zasady gry a to było tak. Pięknie układały zabawne historyjki do obrazków prezentowanych w grze. Nie pożałowałam, że zamiast nauki pozwoliłam dziś dzieciom na zabawę. A to było tak to wspaniała gra edukacyjna, która uczy logicznego myślenia, zapamiętywania, poprawnego tworzenia zdań. Dzieci tak dobrze się bawiły, że nawet nie zauważyły, że przy okazji się uczą. Wszystkie misie i lalki czekały z boku, bo dzieci najbardziej upodobały sobie dziś zabawkę Krzysia. Kiedy przyszła pora podwieczorku dzieci nie bardo chciały przerywać sobie zabawę. Ale galaretka z bitą śmietaną przekonała ich do przerwy. Dziś wszystkim czas w przedszkolu bardzo szybko minął. Dzieci ani się nie obejrzały a rodzice pojawiali się jeden po drugim po odbiór swoich pociech. Mamo, tato graliśmy dziś w A to było tak – to super gra! Słychać było na korytarzu. A Krzyś był dumny, że jego ulubiona zabawka zrobiła taką furorę wśród dzieci. Jeszcze pewnie nie raz zagramy w przedszkolu w grę A to było tak.

środa, 10 stycznia 2018

Urodzinki



Kilka dni temu mój bratanek obchodził swoje drugie urodziny. Oczywiście moja obecność na przyjęciu była obowiązkowa. Od zawsze byliśmy z bratem bardzo ze sobą zżyci i nawet moja przeprowadzka na wybrzeże nie stanowiła przeszkody, by kilka razy do roku spotkać się z nim i jego rodzinką. Urodziny malutkiego Aleksa obchodzone są w karnawale, dzięki czemu mam okazję do spędzenia kilku dni w rodzinnych stronach. Przy okazji odwiedzam również swoich rodziców. Tuż przed tegorocznym wyjazdem musiałem oczywiście zakupić prezent urodzinowy dla malutkiego. Jest to dla mnie ogromne wyzwanie. Sam dzieci nie mam, więc zawsze posiłkuję się pomocą sprzedawczyń. Na całe szczęście w jednym ze sklepów z zabawkami pracuje moja znajoma, która zawsze potrafi mi doradzić. Tak było i tym razem. Ze sklepu wyszedłem z edukacyjną zabawką firmy Trefl, Zwierzaki Figuraki . Zabawka prezentowała się uroczo i miałem nadzieję, że spodoba się małemu Aleksowi. Wziąłem kilka dni urlopu , spakowałem walizki i ruszyłem w kilkugodzinną drogę. Na miejsce dotarłem późnym wieczorem . Jak zwykle zatrzymałem się u rodziców. Był piątek, a przyjęcie urodzinowe zaplanowano na sobotę. Lubiłem te wyprawy w swoje rodzinne strony. Miałem wtedy okazję odwiedzić swoich starych znajomych. Następnego dnia mama pomogła mi zapakować prezent . Pojechaliśmy do brata. Nie widzieliśmy się zaledwie kilka miesięcy, a Aleks zmienił się nie do poznania. Wręczyłem maluchowi rozwijające  puzzle Zwierzaki Figuraki , a jego mama pomogła mu go odpakować. Był bardzo uradowany. Urodziny nie trwały długo, ale gdy tylko mały zasnął wybraliśmy się z bratem, do okolicznej knajpki, by przy kuflu złocistego piwa spokojnie porozmawiać. Zawsze tak robiliśmy. Czuliśmy się wtedy jak nastolatkowie. Brakowało mi czasem tych czasów. Postanowiliśmy, że w najbliższe wakacje wybierzemy się tylko we dwójkę na Mazury powędkować. Aleks będzie już troszkę starszy, więc Ilonka, żona mojego brata z pewnością nie będzie miała nam tego za złe . Te kilka dni minęło bardzo szybko i zanim się obejrzałem pora była wracać do domu.

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Kapryśna Kasia



          Dziś mała Kasia wstała lewą nogą. Nie chciała ubierać się do szkoły, nie chciała zjeść śniadania. Wszystko było na nie. Mama zaczęła się martwić, że może córka jest chora, ale tata stwierdził, że to tylko kaprysy 7 latki. Kasia w drodze do szkoły marudziła, że za zimno, że guzik odrywa się jej od kurtki, że plecak ma za ciężki – tata ignorował te kaprysy. Ze szkoły odbierała Kasię mama. W drodze powrotnej też wszystko Kasię drażniło. Odpowiadała mamie na pytania podniesionym tonem i była niegrzeczna. Kiedy mama z córką przechodziły koło witryny sklepu zabawkowego Kasia przystanęła zdumiona. Zobaczyła na wystawie piękne kolorowe puzzle Bajkowe Księżniczki. A, że dziewczynka uwielbia wprost księżniczki Disneya od puzzli Trefla nie mogła wręcz oderwać wzroku. Mamo kupisz mi puzzle Bajkowe Księżniczki? Zapytała błagalnym tonem. Mama uśmiechnęła się tylko. Kupisz mi, kupisz??? Kasia była bardzo podekscytowana. Mama jednak odpowiedziała, że zachowanie córki było od rana tak fatalne, że nie zasłużyła dziś na żaden prezent. Kasia oburzyła się i zaczęła przed sklepem krzyczeć, płakać i tupać nogami. Mamę nie wzruszyło to zachowanie. Powiedziała córce, że poczeka spokojnie na ławce, aż Kasia się uspokoi a potem wrócą do domu. Kasia była wściekła na mamę. Już niejedna koleżanka z klasy chwaliła się że ma w domu puzzle Bajkowe Księżniczki. Kasia też pragnęła je mieć. Ale mama była nieugięta.
          Kasia wreszcie poddała się i bezsilna rozpłakała się. Wróciła z mamą do domu a po drodze przemyślała sobie swoje zachowanie. Zrozumiała, że była dziś naprawdę niegrzeczna i sprawiła swoim zachowaniem wiele przykrości swoim rodzicom. Postanowiła się poprawić i zasłużyć na Bajkowe Księżniczki. Przez następne kilka dni Kasia była idealnie grzeczna, pomagała rodzicom, nie narzekała, próbowała nawet przyszyć guzik do swojej kurteczki. Zapomniała nawet o tym jak bardzo marzyła o puzzlach z Bajkowymi Księżniczkami. Pewnego dnia po powrocie ze szkoły na Kasię czekała w domu niespodzianka. Na biurku w jej pokoiku leżały wymarzone puzzle Trefla, Bajkowe Księżniczki. Kasia była przeszczęśliwa i zrozumiała, że dobrym zachowaniem może więcej zyskać niż kaprysami.