czwartek, 31 marca 2016

Gorączka zakupów


Tuż przed Świętami Wielkanocnymi gorączka zakupów ogarnęła dosłownie wszystkich w mojej rodzinie. Ja poszukiwałem prezentu dla mojej bratanicy, ponieważ jej urodziny przypadają w Lany Poniedziałek. Przeglądając wiele półek z zabawkami nie mogłem znaleźć odpowiedniego upominku, który trafiłby w gust małej Kasi. Po paru godzinach szukania udałem się do ostatniej hurtowni zabawek w mieście. Kiedy wszedłem do środka ujrzałem ogromną halę wypełnioną zabawkami. Przeglądając regały zrzuciłem przez przypadek z półki karty do gry " Dobry dinozaur - gra Piotruś". Podniosłem je i stwierdziłem, iż będą one się idealnie nadawały na prezent dla małej Kasi. W tą grę grały wszystkie polskie dzieci, ponieważ cieszy się ona do dziś ogromną popularnością. Talia zapewnia niezapomnianą dawkę śmiechu oraz uczy spostrzegawczości. Dodatkowo na kartach występują bohaterowie filmu animowanego dla dzieci Disneya "Dobry Dinozaur". W grze tej bierze udział od 2 do 5 graczy, którzy mają za zadanie dobrać karty w pary i jak najszybciej pozbyć się swojego wachlarza. W talii zostaje zaś "Piotruś", czyli karta bez pary. Gracz, który zostanie z nią pod koniec gry, przegrywa rozrywkę. Zestaw "Dobry dinozaur - gra Piotruś" bardzo przypominał mi o moim dzieciństwie, które bardzo dobrze wspominam. Pamiętam swój zachwyt i uradowanie kiedy po raz pierwszy dostałem talię kart do gry w "Piotrusia" i mam nadzieję, że moja bratanica Kasia także podzieli moje zdanie co do tej świetnej gry.

środa, 30 marca 2016

Wielkanoc nad jeziorem


Tegoroczne święta zapowiadały się wyjątkowo . Postanowiliśmy całą rodziną wyjechać  na Mazury. Zarezerwowaliśmy domek nad malowniczym jeziorem       i z niecierpliwością czekaliśmy terminu wyjazdu. Oczywiście mieliśmy ręce pełne roboty, ponieważ  należało się do świąt odpowiednio przygotować. Nasze panie spędzały całe godziny w kuchni, piekąc mazurki, babki wielkanocne               i tradycyjne potrawy świąteczne. Ja natomiast miałem za zadanie przygotować samochód do jazdy i kupić lodówkę turystyczną ,pojemną aczkolwiek nie zajmującą zbyt dużo miejsca w bagażniku auta. Było to nie lada wyzwanie , zwłaszcza o tej porze roku. Dwa dni niemalże zajęło mi znalezienie odpowiedniej chłodziarki. Wreszcie wszystko było gotowe do  podróży. Zapakowaliśmy bagaże, przygotowane przez nasze damy wielkanocne pyszności i ruszyliśmy w drogę. Zapowiadała się wspaniała przygoda. W połowie drogi zatrzymaliśmy się na parkingu przy wielkim dyskoncie. Dziewczyny oczywiście pod pretekstem zakupu chusteczek higienicznych, które z pewnością miały        w swoich przepastnych torebkach, wybrały się na zwiedzanie sklepowych półek. Wlokłem się za nimi jak bezpański pies. W pewnym momencie uwagę moją przykuło stoisko z grami planszowymi. Pomyślałem, że fajnie by było rozegrać wieczorem partyjkę jakiejś ciekawej gry. Nie mogłem się jednak zdecydować. Wybór był ogromny. Z pomocą przyszedł mi przechodzący obok mnie młodzieniec. Wręczył mi pudełko z grą „ 5 sekund – edycja specjalna” , uśmiechnął się i powiedział, że jest to rewelacyjna pozycja. Właściwie nie miałem nic do stracenia. Kupiłem grę i z resztą rodzinki ruszyliśmy w dalszą podróż. Na miejsce dojechaliśmy  wieczorem. Domek leżał w pięknej i spokojnej okolicy, a jego wystrój  nie pozostawiał wątpliwości, że będziemy się tu czuli jak u siebie. Rozpakowaliśmy bagaże i przyrządziliśmy kolację. W końcu można było odpocząć od wielkomiejskiego gwaru i zgiełku. Wyszedłem na werandę                i napawałem się pięknym widokiem zachodzącego słońca. Po chwili wpadłem na pomysł, by sprawdzić, czy gra „  5 sekund – edycja specjalna” była rzeczywiście tak rewelacyjna jak twierdził spotkany w sklepie młodzieniec. Już po pierwszych minutach gry, wszyscy jednogłośnie stwierdziliśmy, że jest ona rewelacyjna. Do łóżek położyliśmy się dobrze po północy, a właściwie to wygoniły nas nasze panie, zapraszając na śniadanie wielkanocne.

wtorek, 29 marca 2016

Nareszcie przyjechał


Wielkanoc to czas radości, to święto, które niesie ze sobą potężną dawkę optymizmu. Przychodzi wraz z roztopami, czasem są jeszcze resztki śniegu na czarnej ziemi, a czasem witamy ją w zieleni, wśród coraz liczniejszych kwiatów i śpiewu ptaków. Trudno się nie uśmiechnąć, gdy mocne słońce wyostrza kolory, a dni stają się coraz dłuższe i cieplejsze. Wielkanoc kojarzy nam się z kolorowymi pisankami, mnóstwem pysznego jedzenia, śmingusem dyngusem i wieloma innymi przyjemnymi rzeczami. W Niedzielę Wielkanocną razem z rodziną  zasiada się do uroczystego śniadania wielkanocnego, które rozpoczyna się składaniem życzeń i dzieleniem święconką z koszyczka. Na stołach znajdują się jajka, wędliny, wielkanocne baby i mazurki. Stoły zdobione są bukietami z bazi i pierwszych wiosennych kwiatów. W Poniedziałek Wielkanocny zwany także Lanym Poniedziałkiem według tradycji polewa się dla żartów wodą inne osoby, nawet nieznajome. Jednakże dla mnie te święta niosą ze sobą dodatkowo coś jeszcze, ponieważ po bardzo długiej przerwie zobaczę się z moim synem Maćkiem. Widuję się z nim tylko 3 razy w roku : w okresie wakacji, w Święta Wielkanocne i Święta Bożego Narodzenia, ponieważ pracuje on od paru lat za granicą. Dlatego właśnie uwielbiam ten czas. W pierwszy dzień świąt zaprosiłem moją rodzinę do siebie, ponieważ w tym czasie przy stole czekaliśmy na przyjazd Maćka. Miło rozmawiałem z moją siostrą, córką oraz wnuczkami. Każdy opowiadał co u niego słychać, a dziewczynki mówiły o szkole. Wspomniały także, że dostaną od wujka Maćka „Portrety puzzle 4w1" ,o których tak marzyły. Nagle do domu wszedł mój syn. Dziewczynki od razu pobiegły wyprzytulać Maćka, a ja za nimi. Po przywitaniu w końcu zasiedliśmy całą rodziną w komplecie. To był wspaniały moment. Po posiłku dziewczynki otrzymały od wujka „Portrety puzzle 4w1", na które tak czekały. Były przeszczęśliwe. Po chwili pobiegły do pokoju obok, aby poukładać swój prezent , a my słuchaliśmy opowieści Maćka o tym co działo się u niego w ostatnim czasie. Wieczorem po parugodzinnym siedzeniu przy stole każdy położył się spać, aby rano na nowo spędzać razem miło czas. Moim zdaniem święta bez rodziny to nie święta.

piątek, 25 marca 2016

Wielkanocny zajączek


Wielkanoc zbliżała się wielkimi krokami. W wielu domach pojawiały się ozdoby wielkanocne,a porządki świąteczne dobiegały końca. Nawet na niektórych oknach widniały witraże z namalowanymi zajączkami, jajkami itp. wykonane przez dzieci,a także dorosłych. Uwielbiam ten czas. Cudowna atmosfera, którą umila słoneczko oraz coraz to cieplejsze dni. Z nadejściem świąt do dzieci przychodzi także 'zajączek wielkanocny' , który wręcza im małe prezenty. Parę dni temu postanowiłem kupić mojemu wnuczkowi Wiktorowi mały upominek. Udałem się więc do sklepu z zabawkami, w którym znalazłem puzzle "Szturmowiec Imperium" , które przedstawiały szturmowca- żołnieża z sagi Star Wars, którą mój wnuczek uwielbia tak samo jak ja. Muszę przyznać, że pomimo mojego wieku jestem zagorzałym fanem Gwiezdnych Wojen. Po udanym zakupie wybrałem się na poszukiwanie upominków dla pozostałych wnucząt. Dwa dni później nadeszły oczekiwane przez wszystkich święta.  Na obiedzie u mojej córki zebrała się prawie cała rodzina. Niektórych krewnych nie widziałem kilka miesięcy, więc rozmowy w świetnej atmosferze trwały godzinami. Pod koniec postanowiłem wręczyć wnuczkom prezenty od zajączka. Wiedziałem, że najbardziej się ucieszy Wiktorek, chociaż reszta dzieci także była zachwycona. Wiktor przyznał, że od dawna chciał mieć puzzle "Szturmowiec Imperium", lecz nie miał okazji, aby je nabyć. Po chwili poszedłem z dzieciakami do innego pokoju bawić się i pomagać w układaniu zabawek, ale oczywiście mnie najbardziej interesowały puzzle Wiktorka. Po wspaniałym wieczorze poszedłem do domu. Podczas powrotu rozmyślałem o spotkaniu z rodziną i stwierdziłem, iż dobrze jest mieć kogoś, kto za każdym razem potrafi wywołać uśmiech na twarzy.

środa, 23 marca 2016

Prezent dla Marysi


Nadeszły w końcu Święta Wielkanocne. Przygotowaniom do nich nie było końca. Trzepanie dywanów, mycie okien , bieganie po sklepach w poszukiwaniu prezentów, no i oczywiście masa prac w kuchni. Dla mnie to ostatnie jest najprzyjemniejsze, myślę oczywiście o degustacji wszystkich potraw i wypieków mojej ukochanej małżonki, no i te zapachy dobiegające z kuchni. Oczywiście pracy jest bardzo dużo, ale gdyby nie święta , nie wiem czy miałbym możliwość skosztowania niektórych z potraw wielkanocnych. Są to rzeczy, które robi się tylko raz w roku i wtedy smakują wyjątkowo. Ja najbardziej lubię kupować prezenty dla swojej ukochanej wnusi Marysi. Któregoś dnia, gdy żona zajęła się myciem okien, pojechałem wybrać odpowiedni dla niej upominek. Jak każda dziewczynka, Marysia uwielbia księżniczki. Postanowiłem zatem  najpierw zrobić mały rekonesans po sklepach. Oczywiście moja małżonka  z góry zapowiedziała, że zanim coś kupię, mam najpierw z nią ten zakup skonsultować. Pogoda była wspaniała, słoneczna, aczkolwiek nieco mroźna, jak na marzec przystało. Idealny dzień na wędrówkę po mieście. Błąkałem się po sklepach od przeszło godziny, ale znalazłem, moim oczywiście zdaniem, idealny prezent dla Marysi  puzzle „Odpoczynek przed balem”. Wsiadłem w samochód     i pojechałem po żonę, ponieważ przez telefon nijak nie mogłem jej wytłumaczyć o co mi chodzi. Moja pani nie była zadowolona, że przerywam jej tak ważne zajęcie, jakim jest mycie okien. Uparłem się jednak, tłumacząc, że zajmie to tylko chwilkę, a ona będzie mogła choć parę minut odpocząć od tak wyczerpującej pracy. Poza tym zakup prezentu dla naszej kochanej Marysi jest sprawą bardzo istotną, więc okna mogą chwilę poczekać. Kobietom trzeba zawsze wszystko logicznie tłumaczyć, bo inaczej może być niezła draka. Pojechaliśmy do sklepu, gdzie pokazałem jej puzzle „Odpoczynek przed balem”. Jak nigdy stwierdziła, że to doskonały pomysł i że od dzisiaj to ja będę odpowiedzialny za sprawy prezentów w naszym domu.

poniedziałek, 21 marca 2016

Prezent dla Marysi


Nadeszły w końcu Święta Wielkanocne. Przygotowaniom do nich nie było końca. Trzepanie dywanów, mycie okien , bieganie po sklepach w poszukiwaniu prezentów, no i oczywiście masa prac w kuchni. Dla mnie to ostatnie jest najprzyjemniejsze, myślę oczywiście o degustacji wszystkich potraw i wypieków mojej ukochanej małżonki, no i te zapachy dobiegające z kuchni. Oczywiście pracy jest bardzo dużo, ale gdyby nie święta , nie wiem czy miałbym możliwość skosztowania niektórych z potraw wielkanocnych. Są to rzeczy, które robi się tylko raz w roku i wtedy smakują wyjątkowo. Ja najbardziej lubię kupować prezenty dla swojej ukochanej wnusi Marysi. Któregoś dnia, gdy żona zajęła się myciem okien, pojechałem wybrać odpowiedni dla niej upominek. Jak każda dziewczynka, Marysia uwielbia księżniczki. Postanowiłem zatem  najpierw zrobić mały rekonesans po sklepach. Oczywiście moja małżonka  z góry zapowiedziała, że zanim coś kupię, mam najpierw z nią ten zakup skonsultować. Pogoda była wspaniała, słoneczna, aczkolwiek nieco mroźna, jak na marzec przystało. Idealny dzień na wędrówkę po mieście. Błąkałem się po sklepach od przeszło godziny, ale znalazłem, moim oczywiście zdaniem, idealny prezent dla Marysi  puzzle „Odpoczynek przed balem”. Wsiadłem w samochód     i pojechałem po żonę, ponieważ przez telefon nijak nie mogłem jej wytłumaczyć o co mi chodzi. Moja pani nie była zadowolona, że przerywam jej tak ważne zajęcie, jakim jest mycie okien. Uparłem się jednak, tłumacząc, że zajmie to tylko chwilkę, a ona będzie mogła choć parę minut odpocząć od tak wyczerpującej pracy. Poza tym zakup prezentu dla naszej kochanej Marysi jest sprawą bardzo istotną, więc okna mogą chwilę poczekać. Kobietom trzeba zawsze wszystko logicznie tłumaczyć, bo inaczej może być niezła draka. Pojechaliśmy do sklepu, gdzie pokazałem jej puzzle „Odpoczynek przed balem”. Jak nigdy stwierdziła, że to doskonały pomysł i że od dzisiaj to ja będę odpowiedzialny za sprawy prezentów w naszym domu.

piątek, 18 marca 2016

Prezent dla chrześniaka


Osiem lat temu moja siostra wyemigrowała zarobkowo do Irlandii. Miała tam jechać jedynie do pracy sezonowej, ale okazało się , że poznała tam swojego przyszłego męża i została. Z tego też względu spotykamy się naprawdę bardzo rzadko. Sześć lat temu urodził im się synek i zostałem poproszony , żeby zostać ojcem chrzestnym malucha . Chrzciny odbyły się w Irlandii. Od tego czasu widzieliśmy się jeszcze tylko raz. Oczywiście jak przystało na chrzestnego staram się  pamiętać o wszystkich ważnych wydarzeniach w życiu małego Alana. Zazwyczaj z pomocą żony kompletuję paczuszkę upominkową i wysyłam ją siostrzeńcowi pocztą. Z okazji nadchodzących tegorocznych Świąt Wielkanocnych należało pomyśleć o prezencie dla Alana. Zazwyczaj siostra podpowiada mi czym aktualnie interesuje się mój chrześniak. Zresztą bardzo często ze sobą rozmawiamy, więc mniej więcej mam w tym temacie orientację. Wiem na przykład, że Alan uwielbia wszelkiego rodzaju  gry planszowe. Kilka dni temu pojechałem z żoną do dużego  sklepu z zabawkami. Gdy tylko przekroczyłem próg sklepu, przeraziłem się ujrzawszy tłum ludzi i piramidy zabawek. Znalezienie odpowiedniej gry zajęło nam trochę czasu. W końcu jednak zdecydowaliśmy się na grę „5 sekund – edycja specjalna”. Alan doskonale włada językiem polskim, ponieważ siostra dołożyła wszelkich starań, by dziecko swobodnie porozumiewało się zarówno językiem ojczystym ojca jak    i matki. Po powrocie do domu zapakowaliśmy prezent, dorzuciliśmy masę słodyczy, choć wiem , że dostanę za to burę, ponieważ siostra stara się ograniczać smakołyki maluchowi. Pomyślałem jednak, że święta to czas wyjątkowy, więc chciałem troszkę Alankowi osłodzić. Miałem także nadzieję, że gra „5 sekund – edycja specjalna” spodoba się chrześniakowi. Paczki zazwyczaj dochodzą do Irlandii w kilka dni. Tym razem jednak, ze względu  na czas przedświąteczny i  wzmożony ruch na poczcie, nadałem ją dwa tygodnie wcześniej. Teraz czekam już tylko na widomość od siostry, czy Alanowi spodobał się prezent.