Tuż przed Świętami
Wielkanocnymi gorączka zakupów ogarnęła dosłownie wszystkich w mojej rodzinie.
Ja poszukiwałem prezentu dla mojej bratanicy, ponieważ jej urodziny przypadają
w Lany Poniedziałek. Przeglądając wiele półek z zabawkami nie mogłem znaleźć
odpowiedniego upominku, który trafiłby w gust małej Kasi. Po paru godzinach
szukania udałem się do ostatniej hurtowni zabawek w mieście. Kiedy wszedłem do
środka ujrzałem ogromną halę wypełnioną zabawkami. Przeglądając regały
zrzuciłem przez przypadek z półki karty do gry " Dobry dinozaur - gra
Piotruś". Podniosłem je i stwierdziłem, iż będą one się idealnie nadawały
na prezent dla małej Kasi. W tą grę grały wszystkie polskie dzieci, ponieważ
cieszy się ona do dziś ogromną popularnością. Talia zapewnia niezapomnianą
dawkę śmiechu oraz uczy spostrzegawczości. Dodatkowo na kartach występują
bohaterowie filmu animowanego dla dzieci Disneya "Dobry Dinozaur". W
grze tej bierze udział od 2 do 5 graczy, którzy mają za zadanie dobrać karty w
pary i jak najszybciej pozbyć się swojego wachlarza. W talii zostaje zaś
"Piotruś", czyli karta bez pary. Gracz, który zostanie z nią pod
koniec gry, przegrywa rozrywkę. Zestaw "Dobry dinozaur - gra Piotruś"
bardzo przypominał mi o moim dzieciństwie, które bardzo dobrze wspominam.
Pamiętam swój zachwyt i uradowanie kiedy po raz pierwszy dostałem talię kart do
gry w "Piotrusia" i mam nadzieję, że moja bratanica Kasia także
podzieli moje zdanie co do tej świetnej gry.
czwartek, 31 marca 2016
środa, 30 marca 2016
Wielkanoc nad jeziorem
Tegoroczne
święta zapowiadały się wyjątkowo . Postanowiliśmy całą rodziną wyjechać na Mazury. Zarezerwowaliśmy domek nad
malowniczym jeziorem i z niecierpliwością czekaliśmy terminu
wyjazdu. Oczywiście mieliśmy ręce pełne roboty, ponieważ należało się do świąt odpowiednio
przygotować. Nasze panie spędzały całe godziny w kuchni, piekąc mazurki, babki
wielkanocne i tradycyjne potrawy świąteczne. Ja natomiast
miałem za zadanie przygotować samochód do jazdy i kupić lodówkę turystyczną
,pojemną aczkolwiek nie zajmującą zbyt dużo miejsca w bagażniku auta. Było to
nie lada wyzwanie , zwłaszcza o tej porze roku. Dwa dni niemalże zajęło mi
znalezienie odpowiedniej chłodziarki. Wreszcie wszystko było gotowe do podróży. Zapakowaliśmy bagaże, przygotowane
przez nasze damy wielkanocne pyszności i ruszyliśmy w drogę. Zapowiadała się
wspaniała przygoda. W połowie drogi zatrzymaliśmy się na parkingu przy wielkim
dyskoncie. Dziewczyny oczywiście pod pretekstem zakupu chusteczek
higienicznych, które z pewnością miały w swoich przepastnych torebkach, wybrały
się na zwiedzanie sklepowych półek. Wlokłem się za nimi jak bezpański pies. W
pewnym momencie uwagę moją przykuło stoisko z grami planszowymi. Pomyślałem, że
fajnie by było rozegrać wieczorem partyjkę jakiejś ciekawej gry. Nie mogłem się
jednak zdecydować. Wybór był ogromny. Z pomocą przyszedł mi przechodzący obok
mnie młodzieniec. Wręczył mi pudełko z grą „ 5 sekund – edycja specjalna” ,
uśmiechnął się i powiedział, że jest to rewelacyjna pozycja. Właściwie nie
miałem nic do stracenia. Kupiłem grę i z resztą rodzinki ruszyliśmy w dalszą
podróż. Na miejsce dojechaliśmy
wieczorem. Domek leżał w pięknej i spokojnej okolicy, a jego
wystrój nie pozostawiał wątpliwości, że
będziemy się tu czuli jak u siebie. Rozpakowaliśmy bagaże i przyrządziliśmy
kolację. W końcu można było odpocząć od wielkomiejskiego gwaru i zgiełku.
Wyszedłem na werandę i napawałem się pięknym widokiem
zachodzącego słońca. Po chwili wpadłem na pomysł, by sprawdzić, czy gra „ 5 sekund – edycja specjalna” była
rzeczywiście tak rewelacyjna jak twierdził spotkany w sklepie młodzieniec. Już
po pierwszych minutach gry, wszyscy jednogłośnie stwierdziliśmy, że jest ona
rewelacyjna. Do łóżek położyliśmy się dobrze po północy, a właściwie to
wygoniły nas nasze panie, zapraszając na śniadanie wielkanocne.
wtorek, 29 marca 2016
Nareszcie przyjechał
Wielkanoc to czas radości, to święto, które niesie ze sobą
potężną dawkę optymizmu. Przychodzi wraz z roztopami, czasem są jeszcze resztki
śniegu na czarnej ziemi, a czasem witamy ją w zieleni, wśród coraz
liczniejszych kwiatów i śpiewu ptaków. Trudno się nie uśmiechnąć, gdy mocne
słońce wyostrza kolory, a dni stają się coraz dłuższe i cieplejsze. Wielkanoc
kojarzy nam się z kolorowymi pisankami, mnóstwem pysznego jedzenia, śmingusem
dyngusem i wieloma innymi przyjemnymi rzeczami. W Niedzielę Wielkanocną razem z
rodziną zasiada się do uroczystego
śniadania wielkanocnego, które rozpoczyna się składaniem życzeń i dzieleniem
święconką z koszyczka. Na stołach znajdują się jajka, wędliny, wielkanocne baby
i mazurki. Stoły zdobione są bukietami z bazi i pierwszych wiosennych kwiatów.
W Poniedziałek Wielkanocny zwany także Lanym Poniedziałkiem według tradycji
polewa się dla żartów wodą inne osoby, nawet nieznajome. Jednakże dla mnie te
święta niosą ze sobą dodatkowo coś jeszcze, ponieważ po bardzo długiej przerwie
zobaczę się z moim synem Maćkiem. Widuję się z nim tylko 3 razy w roku : w
okresie wakacji, w Święta Wielkanocne i Święta Bożego Narodzenia, ponieważ
pracuje on od paru lat za granicą. Dlatego właśnie uwielbiam ten czas. W
pierwszy dzień świąt zaprosiłem moją rodzinę do siebie, ponieważ w tym czasie
przy stole czekaliśmy na przyjazd Maćka. Miło rozmawiałem z moją siostrą, córką
oraz wnuczkami. Każdy opowiadał co u niego słychać, a dziewczynki mówiły o
szkole. Wspomniały także, że dostaną od wujka Maćka „Portrety puzzle 4w1"
,o których tak marzyły. Nagle do domu wszedł mój syn. Dziewczynki od razu
pobiegły wyprzytulać Maćka, a ja za nimi. Po przywitaniu w końcu zasiedliśmy
całą rodziną w komplecie. To był wspaniały moment. Po posiłku dziewczynki
otrzymały od wujka „Portrety puzzle 4w1", na które tak czekały. Były
przeszczęśliwe. Po chwili pobiegły do pokoju obok, aby poukładać swój prezent ,
a my słuchaliśmy opowieści Maćka o tym co działo się u niego w ostatnim czasie.
Wieczorem po parugodzinnym siedzeniu przy stole każdy położył się spać, aby
rano na nowo spędzać razem miło czas. Moim zdaniem święta bez rodziny to nie
święta.
piątek, 25 marca 2016
Wielkanocny zajączek
Wielkanoc zbliżała się
wielkimi krokami. W wielu domach pojawiały się ozdoby wielkanocne,a porządki
świąteczne dobiegały końca. Nawet na niektórych oknach widniały witraże z
namalowanymi zajączkami, jajkami itp. wykonane przez dzieci,a także dorosłych.
Uwielbiam ten czas. Cudowna atmosfera, którą umila słoneczko oraz coraz to
cieplejsze dni. Z nadejściem świąt do dzieci przychodzi także 'zajączek
wielkanocny' , który wręcza im małe prezenty. Parę dni temu postanowiłem kupić
mojemu wnuczkowi Wiktorowi mały upominek. Udałem się więc do sklepu z
zabawkami, w którym znalazłem puzzle "Szturmowiec Imperium" , które
przedstawiały szturmowca- żołnieża z sagi Star Wars, którą mój wnuczek uwielbia
tak samo jak ja. Muszę przyznać, że pomimo mojego wieku jestem zagorzałym fanem
Gwiezdnych Wojen. Po udanym zakupie wybrałem się na poszukiwanie upominków dla
pozostałych wnucząt. Dwa dni później nadeszły oczekiwane przez wszystkich
święta. Na obiedzie u mojej córki
zebrała się prawie cała rodzina. Niektórych krewnych nie widziałem kilka
miesięcy, więc rozmowy w świetnej atmosferze trwały godzinami. Pod koniec
postanowiłem wręczyć wnuczkom prezenty od zajączka. Wiedziałem, że najbardziej
się ucieszy Wiktorek, chociaż reszta dzieci także była zachwycona. Wiktor
przyznał, że od dawna chciał mieć puzzle "Szturmowiec Imperium", lecz
nie miał okazji, aby je nabyć. Po chwili poszedłem z dzieciakami do innego
pokoju bawić się i pomagać w układaniu zabawek, ale oczywiście mnie najbardziej
interesowały puzzle Wiktorka. Po wspaniałym wieczorze poszedłem do domu.
Podczas powrotu rozmyślałem o spotkaniu z rodziną i stwierdziłem, iż dobrze
jest mieć kogoś, kto za każdym razem potrafi wywołać uśmiech na twarzy.
środa, 23 marca 2016
Prezent dla Marysi
Nadeszły w końcu Święta Wielkanocne. Przygotowaniom do nich
nie było końca. Trzepanie dywanów, mycie okien , bieganie po sklepach w
poszukiwaniu prezentów, no i oczywiście masa prac w kuchni. Dla mnie to
ostatnie jest najprzyjemniejsze, myślę oczywiście o degustacji wszystkich
potraw i wypieków mojej ukochanej małżonki, no i te zapachy dobiegające z
kuchni. Oczywiście pracy jest bardzo dużo, ale gdyby nie święta , nie wiem czy
miałbym możliwość skosztowania niektórych z potraw wielkanocnych. Są to rzeczy,
które robi się tylko raz w roku i wtedy smakują wyjątkowo. Ja najbardziej lubię
kupować prezenty dla swojej ukochanej wnusi Marysi. Któregoś dnia, gdy żona
zajęła się myciem okien, pojechałem wybrać odpowiedni dla niej upominek. Jak
każda dziewczynka, Marysia uwielbia księżniczki. Postanowiłem zatem najpierw zrobić mały rekonesans po sklepach.
Oczywiście moja małżonka z góry
zapowiedziała, że zanim coś kupię, mam najpierw z nią ten zakup skonsultować.
Pogoda była wspaniała, słoneczna, aczkolwiek nieco mroźna, jak na marzec
przystało. Idealny dzień na wędrówkę po mieście. Błąkałem się po sklepach od
przeszło godziny, ale znalazłem, moim oczywiście zdaniem, idealny prezent dla
Marysi puzzle „Odpoczynek przed balem”.
Wsiadłem w samochód i pojechałem po żonę, ponieważ przez telefon
nijak nie mogłem jej wytłumaczyć o co mi chodzi. Moja pani nie była zadowolona,
że przerywam jej tak ważne zajęcie, jakim jest mycie okien. Uparłem się jednak,
tłumacząc, że zajmie to tylko chwilkę, a ona będzie mogła choć parę minut
odpocząć od tak wyczerpującej pracy. Poza tym zakup prezentu dla naszej
kochanej Marysi jest sprawą bardzo istotną, więc okna mogą chwilę poczekać.
Kobietom trzeba zawsze wszystko logicznie tłumaczyć, bo inaczej może być niezła
draka. Pojechaliśmy do sklepu, gdzie pokazałem jej puzzle „Odpoczynek przed
balem”. Jak nigdy stwierdziła, że to doskonały pomysł i że od dzisiaj to ja
będę odpowiedzialny za sprawy prezentów w naszym domu.
poniedziałek, 21 marca 2016
Prezent dla Marysi
Nadeszły w końcu Święta Wielkanocne. Przygotowaniom do nich
nie było końca. Trzepanie dywanów, mycie okien , bieganie po sklepach w
poszukiwaniu prezentów, no i oczywiście masa prac w kuchni. Dla mnie to
ostatnie jest najprzyjemniejsze, myślę oczywiście o degustacji wszystkich
potraw i wypieków mojej ukochanej małżonki, no i te zapachy dobiegające z
kuchni. Oczywiście pracy jest bardzo dużo, ale gdyby nie święta , nie wiem czy
miałbym możliwość skosztowania niektórych z potraw wielkanocnych. Są to rzeczy,
które robi się tylko raz w roku i wtedy smakują wyjątkowo. Ja najbardziej lubię
kupować prezenty dla swojej ukochanej wnusi Marysi. Któregoś dnia, gdy żona
zajęła się myciem okien, pojechałem wybrać odpowiedni dla niej upominek. Jak
każda dziewczynka, Marysia uwielbia księżniczki. Postanowiłem zatem najpierw zrobić mały rekonesans po sklepach.
Oczywiście moja małżonka z góry
zapowiedziała, że zanim coś kupię, mam najpierw z nią ten zakup skonsultować.
Pogoda była wspaniała, słoneczna, aczkolwiek nieco mroźna, jak na marzec
przystało. Idealny dzień na wędrówkę po mieście. Błąkałem się po sklepach od
przeszło godziny, ale znalazłem, moim oczywiście zdaniem, idealny prezent dla
Marysi puzzle „Odpoczynek przed balem”.
Wsiadłem w samochód i pojechałem po żonę, ponieważ przez telefon
nijak nie mogłem jej wytłumaczyć o co mi chodzi. Moja pani nie była zadowolona,
że przerywam jej tak ważne zajęcie, jakim jest mycie okien. Uparłem się jednak,
tłumacząc, że zajmie to tylko chwilkę, a ona będzie mogła choć parę minut
odpocząć od tak wyczerpującej pracy. Poza tym zakup prezentu dla naszej
kochanej Marysi jest sprawą bardzo istotną, więc okna mogą chwilę poczekać.
Kobietom trzeba zawsze wszystko logicznie tłumaczyć, bo inaczej może być niezła
draka. Pojechaliśmy do sklepu, gdzie pokazałem jej puzzle „Odpoczynek przed
balem”. Jak nigdy stwierdziła, że to doskonały pomysł i że od dzisiaj to ja
będę odpowiedzialny za sprawy prezentów w naszym domu.
piątek, 18 marca 2016
Prezent dla chrześniaka
Osiem lat temu moja siostra wyemigrowała zarobkowo do
Irlandii. Miała tam jechać jedynie do pracy sezonowej, ale okazało się , że
poznała tam swojego przyszłego męża i została. Z tego też względu spotykamy się
naprawdę bardzo rzadko. Sześć lat temu urodził im się synek i zostałem
poproszony , żeby zostać ojcem chrzestnym malucha . Chrzciny odbyły się w
Irlandii. Od tego czasu widzieliśmy się jeszcze tylko raz. Oczywiście jak
przystało na chrzestnego staram się
pamiętać o wszystkich ważnych wydarzeniach w życiu małego Alana.
Zazwyczaj z pomocą żony kompletuję paczuszkę upominkową i wysyłam ją
siostrzeńcowi pocztą. Z okazji nadchodzących tegorocznych Świąt Wielkanocnych
należało pomyśleć o prezencie dla Alana. Zazwyczaj siostra podpowiada mi czym
aktualnie interesuje się mój chrześniak. Zresztą bardzo często ze sobą
rozmawiamy, więc mniej więcej mam w tym temacie orientację. Wiem na przykład,
że Alan uwielbia wszelkiego rodzaju gry
planszowe. Kilka dni temu pojechałem z żoną do dużego sklepu z zabawkami. Gdy tylko przekroczyłem
próg sklepu, przeraziłem się ujrzawszy tłum ludzi i piramidy zabawek.
Znalezienie odpowiedniej gry zajęło nam trochę czasu. W końcu jednak
zdecydowaliśmy się na grę „5 sekund – edycja specjalna”. Alan doskonale włada
językiem polskim, ponieważ siostra dołożyła wszelkich starań, by dziecko
swobodnie porozumiewało się zarówno językiem ojczystym ojca jak i
matki. Po powrocie do domu zapakowaliśmy prezent, dorzuciliśmy masę słodyczy,
choć wiem , że dostanę za to burę, ponieważ siostra stara się ograniczać
smakołyki maluchowi. Pomyślałem jednak, że święta to czas wyjątkowy, więc
chciałem troszkę Alankowi osłodzić. Miałem także nadzieję, że gra „5 sekund –
edycja specjalna” spodoba się chrześniakowi. Paczki zazwyczaj dochodzą do
Irlandii w kilka dni. Tym razem jednak, ze względu na czas przedświąteczny i wzmożony ruch na poczcie, nadałem ją dwa tygodnie
wcześniej. Teraz czekam już tylko na widomość od siostry, czy Alanowi spodobał
się prezent.
Subskrybuj:
Posty (Atom)