W ubiegłą sobotę zorganizowaliśmy swojemu dziesięcioletniemu jedynakowi imprezę
urodzinową. Planowaliśmy ten dzień uczcić w jakiejś sali zabaw albo w pizzerii. Niestety nasz Igorek uparł się,
żeby przyjęcie odbyło się w domu. Nie byliśmy z żoną tym pomysłem zachwyceni. Mieliśmy
już jedno doświadczenie z
organizowaniem tego typu imprez właśnie w domu. Kilka lat temu Igor zaprosił
bodajże ośmiu najlepszych kolegów. Na całe szczęście byłem wtedy w podróży służbowej i nie miałem okazji
nadzorować tego przyjęcia , ale moja małżonka ponoć włosy z głowy sobie rwała.
Widziałem natomiast efekt końcowy tej imprezy, zrobiła bowiem zdjęcie i mi je
wysłała. Dom został przez te brzdące wywrócony do góry nogami. Wyglądało to tak
jakby tajfun przeszedł nie tylko przez pokój Igora, ale przez niemal całe
mieszkanie. Wtedy żona powiedziała sobie, nigdy więcej. I rzeczywiście przez
następne lata wszelkie przyjęcia organizowane były w specjalnie do tego celu
stworzonych salach zabaw. Dzieci mogły dać upust swoim emocjom, wyładować
ogromne pokłady energii, a mieszkanie pozostawało czyściutkie. W tym roku Igor
się uparł, żeby zorganizować domówkę. Od dwóch tygodni trwały zatem w naszym
domu negocjacje co do miejsca zorganizowania przyjęcia. W końcu żona uległa,
ale pod jednym warunkiem, że nie zostawię jej w tym dniu samej . Igor zaprosił
kolegów. Początkowo dzieciaki bawiły się całkiem spokojnie, o ile spokojną
zabawą można nazwać gry na konsoli z czujnikiem ruchu. Po pewnym czasie jednak
przyszło znużenie i chłopcy zaczęli
penetrować dom. Zawołałem wtedy chłopaków do salonu , położyłem na stole
specjalnie na tę okazję zakupioną grę „5 sekund Junior” i rozpoczęły się zawody, w których wygraną były
bilety do kina dla trzech osób. Dostałem je w pracy, więc postanowiłem
wykorzystać ten fant , gdy przyjdzie krytyczny moment imprezy. Chłopcy poddali
się emocjom, jakie niosła ze sobą rozgrywka. Rywalizacja była naprawdę zacięta.
W końcu gra „5 sekund Junior „ dobiegła końca, wyłoniliśmy zwycięzców i
podziękowaliśmy pozostałym uczestnikom gry za doskonałą zabawę, wręczając im drobne
nagrody pocieszenia. Tym razem przyjęcie urodzinowe nie zrujnowało naszego
mieszkania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz