Nastały brzydkie jesienne dni. Bardzo nie lubię tej pory
roku. Jest zazwyczaj szaro, deszczowo i ponuro. Większość czasu spędza się w
domu. Na całe szczęście mamy bardzo fajnych sąsiadów, z którymi często spędzamy
te monotonne wieczory. To bardzo sympatyczna i
wesoła para. Nie sposób się nudzić w ich towarzystwie. Mieszkają dwa
piętra wyżej, więc gdy tylko doskwiera nam nuda wykonujemy jeden telefon i
można być pewnym, że wieczór będzie ciekawy. Zazwyczaj wspólny czas spędzamy
grając w jakieś gry. Ostatnio każde spotkanie kończyło się zabawą w kalambury.
Niedawno jednak miałem okazję odwiedzić hurtownię z zabawkami. Kupowałem wtedy
prezent dla mojej siostrzenicy Ady z okazji jej ósmych urodzin. Przechodząc
jednak obok stoiska z grami planszowymi, zatrzymałem się na chwilę. Uwagę moją
przykuła nowość firmy Trefl, a mianowicie gra
„ 5 sekund” . Gdy spytałem ekspedientki o opinie klientów, przekonywała
mnie ,że to rewelacyjna pozycja. Zapoznałem się z regułami gry. Wydawała się
całkiem ciekawa. Cena też nie była zbyt wygórowana. Za namową sympatycznej pani
,skusiłem się i ją kupiłem. Był piątek, więc po powrocie do domu zadzwoniłem do
moich ulubionych sąsiadów i zaprosiłem ich na małą partyjkę. Byli przekonani,
że będziemy znów grali w
kalambury. Żona przygotowała mały poczęstunek, a ja zaprezentowałem gościom
moją nową zdobycz. Byli nieco zaskoczeni. Stwierdzili nawet, że skoro kupiłem
ją w sklepie z zabawkami, jest to gra
przeznaczona dla dzieciaków. Przedstawiłem reguły gry . Na pozór były
rzeczywiście proste, gdy jednak rozpoczęliśmy rozgrywkę, nikomu nie było już do
śmiechu. Każdy chciał być najlepszy i najmądrzejszy. Najlepsze jest jednak to,
że o ile pytania wymagające wiedzy specjalistycznej nie sprawiały zazwyczaj
żadnego problemu, to pytania z pozoru
banalne wprawiały graczy wręcz w osłupienie. Rywalizacja była zacięta, ale
pomimo bojowych nastrojów, grze „ 5
sekund” towarzyszyły również pozytywne emocje. Przede wszystkim było mnóstwo
śmiechu. Nasze piątkowe spotkanie skończyło się wyjątkowo późno, ale gra była
tego warta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz