poniedziałek, 26 października 2015

Półkolonie


Wakacje to dla dzieciaków najbardziej wyczekiwany okres. Po całorocznym wysiłku intelektualnym przychodzi w końcu czas na relaks i odpoczynek. Dla rodziców, w szczególności posiadających swoje pociechy w wieku , który nie pozwala na samodzielne pozostawienie ich w domu, to czas dość problemowy. Można zapisać wprawdzie dziecko na  jakieś półkolonie czy obóz, ale wakacje trwają aż dwa miesiące. Cudem zatem by było zorganizowanie wypoczynku na cały ten okres. Długo zatem z żoną debatowaliśmy nad tym tematem. Nasz ośmioletni syn z niechęcią przyjął do wiadomości, że będzie uczestnikiem organizowanej przez jego szkołę półkolonii. Twierdził, że podczas wakacji nie ma ochoty uczęszczać do szkoły, nawet jedynie w celach rozrywkowych. Musiał niestety dostosować się do zaistniałej sytuacji . Nie mieliśmy innego wyjścia. Pierwsze dwa tygodnie miał spędzić u dziadków na wsi, kolejne dwa na znienawidzonej półkolonii, następne trzy na przemian ze mną i żoną i pozostała jeszcze końcówka wakacji, którą jeszcze nie wiedzieliśmy jak ugryźć. Liczyliśmy na jakiś cud. Niemniej jednak pierwsze dni spędzone u dziadków upłynęły nad wyraz szybko. Dopiero co nasz syn wyjechał, a już odbieraliśmy go z powrotem. Nadszedł czas by przygotować go do półkolonii. Całą niedzielę słuchaliśmy jego narzekań, biadolenia i złośliwych odpowiedzi. W poniedziałek z samego rana próbował nam wmówić nagłą chorobę. Nagle rozbolał go strasznie brzuch, zrobiło mu się niedobrze. Podałem mu witaminę C, twierdząc, że to lekarstwo na jego dolegliwości i zawiozłem do szkoły. Tego dnia zwolniłem się z pracy, by go odebrać i podpytać opiekunów, jak zachowywał się na zajęciach. Ku memu zdziwieniu, gdy wszedłem do sali, w której trwały zajęcia mój syn razem                z dwójką kolegów układali puzzle „Przyjaciele z Krainy Lodu”, chichocząc raz po raz. Gdy mnie zobaczył, stwierdził stanowczo ,że przyjechałem po niego o wiele za wcześnie, bo nie zdążyli z chłopakami się pobawić. Wyszedłem więc z sali         i poczekałem cierpliwie na zewnątrz. Gdy zajęcia dobiegły końca, podszedł do mnie zadowolony i nie czekając na moje pytanie, powiedział, że wcale nie jest aż tak źle na tej półkolonii i może wytrzyma . Poprosił także, bym kupił mu          w sklepie puzzle „Przyjaciele z Krainy Lodu”, ponieważ mają zamiar z kolegami urządzić sobie zawody w ich układaniu na czas, a on oczywiście chciał być najlepszy. Przystałem na tę prośbę i pojechaliśmy do sklepu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz