Wakacje to dla dzieciaków najbardziej wyczekiwany okres. Po
całorocznym wysiłku intelektualnym przychodzi w końcu czas na relaks i
odpoczynek. Dla rodziców, w szczególności posiadających swoje pociechy w wieku
, który nie pozwala na samodzielne pozostawienie ich w domu, to czas dość
problemowy. Można zapisać wprawdzie dziecko na
jakieś półkolonie czy obóz, ale wakacje trwają aż dwa miesiące. Cudem
zatem by było zorganizowanie wypoczynku na cały ten okres. Długo zatem z żoną
debatowaliśmy nad tym tematem. Nasz ośmioletni syn z niechęcią przyjął do
wiadomości, że będzie uczestnikiem organizowanej przez jego szkołę półkolonii.
Twierdził, że podczas wakacji nie ma ochoty uczęszczać do szkoły, nawet jedynie
w celach rozrywkowych. Musiał niestety dostosować się do zaistniałej sytuacji .
Nie mieliśmy innego wyjścia. Pierwsze dwa tygodnie miał spędzić u dziadków na
wsi, kolejne dwa na znienawidzonej półkolonii, następne trzy na przemian ze mną
i żoną i pozostała jeszcze końcówka wakacji, którą jeszcze nie wiedzieliśmy jak
ugryźć. Liczyliśmy na jakiś cud. Niemniej jednak pierwsze dni spędzone u
dziadków upłynęły nad wyraz szybko. Dopiero co nasz syn wyjechał, a już
odbieraliśmy go z powrotem. Nadszedł czas by przygotować go do półkolonii. Całą
niedzielę słuchaliśmy jego narzekań, biadolenia i złośliwych odpowiedzi. W
poniedziałek z samego rana próbował nam wmówić nagłą chorobę. Nagle rozbolał go
strasznie brzuch, zrobiło mu się niedobrze. Podałem mu witaminę C, twierdząc,
że to lekarstwo na jego dolegliwości i zawiozłem do szkoły. Tego dnia zwolniłem
się z pracy, by go odebrać i podpytać opiekunów, jak zachowywał się na
zajęciach. Ku memu zdziwieniu, gdy wszedłem do sali, w której trwały zajęcia
mój syn razem z dwójką
kolegów układali puzzle „Przyjaciele z Krainy Lodu”, chichocząc raz po raz. Gdy
mnie zobaczył, stwierdził stanowczo ,że przyjechałem po niego o wiele za
wcześnie, bo nie zdążyli z chłopakami się pobawić. Wyszedłem więc z sali i poczekałem cierpliwie na zewnątrz. Gdy
zajęcia dobiegły końca, podszedł do mnie zadowolony i nie czekając na moje
pytanie, powiedział, że wcale nie jest aż tak źle na tej półkolonii i może
wytrzyma . Poprosił także, bym kupił mu w sklepie puzzle „Przyjaciele z Krainy
Lodu”, ponieważ mają zamiar z kolegami urządzić sobie zawody w ich układaniu na
czas, a on oczywiście chciał być najlepszy. Przystałem na tę prośbę i
pojechaliśmy do sklepu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz