środa, 28 października 2015

Puzzle przyjacielem dziecka


Nasz wnuczek Mateusz od kiedy sięgnę pamięcią uwielbiał układać puzzle. Pasją tą zaraziła go moja siostra, która, gdy Mateusz miał zaledwie trzy latka zabierała go ze sobą do swojego domu. Miała tam niezliczone ilości układanek. Niektóre z nich były naprawdę stare. Najbardziej jednak Mateusz lubił układać puzzle „Kąpiel Prosiaczka”. Może dlatego, że była to jego ulubiona bajka,             a może dlatego ,że puzzle nie były zbyt skomplikowane i pomimo młodego wieku mógł zupełnie sam je ułożyć. W każdym razie złapał bakcyla i choć dzisiaj ma już dziesięć lat nadal lubi je układać. Tydzień temu, przechodząc obok Miejskiego Domu Kultury zauważyłem plakat zatytułowany „Puzzle przyjacielem dziecka”. Od razu pomyślałem o Mateuszu. W końcu nie zawsze trafia się taka okazja. Promowana wystawa puzzli miała odbyć się za kilka dni. Niewiele myśląc zakupiłem bilety wejściowe i pojechałem wprost do wnuczka. Mateusz odrabiał lekcje. Nie chciałem przeszkadzać. Usiadłem więc cichutko         w kuchni i czekałem cierpliwie, aż skończy. Zza ściany dobiegało jego biadolenie. Za wszelką cenę chciał bowiem uniknąć pisania opowiadania. Wszedłem do jego pokoju i oznajmiłem z uśmiechem, że jeżeli napisze ładne wypracowanie, czeka go bardzo miła niespodzianka, która z pewnością go ucieszy. Przystał na moje warunki. Córka zrobiła moją ulubioną herbatkę             z cytryną i miodem  i usiedliśmy troszkę poplotkować. Po niespełna godzinie do kuchni wkroczył Mateusz wymachując dumnie skończoną pracą domową. Przeczytał opowiadanie. Było całkiem dobre, choć wprowadziliśmy kilka poprawek.  W nagrodę wręczyłem mu dwa bilety na wystawę. Otworzył oczy ze zdumienia, a na jego policzkach pojawiły się rumieńce. Był zachwycony                  i podekscytowany. Wystawa odbyła się w sobotę. Pojechaliśmy na nią razem       z moją córką. Mateusz był szczęśliwy. W pewnym momencie złapał mnie za ręka  i zaprowadził do jednej z gablot z układankami. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Pod szklaną taflą leżały ulubione puzzle mojego wnuczka „Kąpiel Prosiaczka”. Wystawa była rewelacyjna. Warto było ją odwiedzić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz