wtorek, 12 stycznia 2016

Chrzciny


Jakiś czas temu zostaliśmy zaproszeni na przyjęcie organizowane przez naszych dawnych sąsiadów z okazji przyjęcia Chrztu Świętego przez ich kilkumiesięczną córeczkę Antosię. Marta i Radek mieszkali z nami po sąsiedzku przez wiele lat. Bardzo się zaprzyjaźniliśmy.  Właściwie każde imieniny, urodziny, Andrzejki           i inne wydarzenia obchodziliśmy wspólnie. Moja żona i Marta świetnie się dogadywały, a i mnie i Radkowi nie brakowało tematów do wspólnych pogawędek. Mieliśmy też dzieciaki w podobnym wieku, więc stosunki czysto sąsiedzkie szybko przeobraziły się w przyjaźń. Zawsze mogliśmy na nich liczyć       i staraliśmy się robić wszystko, by odwdzięczać się im tym samym. Rzadko kiedy obcy ludzie stają się tak bliskimi osobami. Dwa lata temu jednak Radek stracił pracę . Było im naprawdę ciężko, bo mieszkamy w małej miejscowości, w której znalezienie dobrego zatrudnienia graniczyło z cudem. Staraliśmy się im pomóc jak tylko mogliśmy. W końcu Radek znalazł pracę, ale na drugim końcu Polski. Podjęli jednak ryzyko i wyjechali .Okazało się, że było warto. Z jednej strony cieszyliśmy się, że los im sprzyjał, z drugiej strony żal nam było rozstawać się       z takimi sąsiadami. Utrzymywaliśmy jednak ze sobą stały kontakt. Miesiąc temu zadzwoniła Marta i zaprosiła nas na chrzciny swojej córeczkij Antosi. Kupiliśmy prezent dla malutkiej, ale należało również pomyśleć o drobnym upominku dla jej starszej siostry Zosi. Od kiedy pamiętam bardzo lubiła bawić się rożnymi układankami. Pojechaliśmy do sklepu z zabawkami i od razu w oko wpadł nam zestaw puzzli „ Jej wysokość Zosia”. Pomyślałem, że to dobry prezent dla małej Zosi Samosi. Wzięliśmy dwa dni urlopu i pojechaliśmy . To było wspaniałe spotkanie. Nie mogliśmy się nagadać. Jednak, jak się okazało najbardziej szczęśliwa była Zosia. Początkowo była zazdrosna o swoją młodszą siostrzyczkę, bo każde  z nas chciało ją wziąć na ręce i utulić, ale gdy wręczyliśmy jej puzzle ”Jej wysokość Zosia” od razu się rozpromieniła i była dumna, że nie tylko Antosia dostała prezenty. Te kilka dni upłynęło bardzo szybko, przyjęcie było wspaniałe, ale ponowne pożegnanie przyjaciół nie przyszło nam łatwo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz