Niedawno wracając z zakupów zauważyłem na jednym z budynków
niewielki plakat z kolorowymi napisami
„Sylwester dla najmłodszych” . Zaciekawiony podszedłem bliżej, by przeczytać o
co w tym chodzi. Okazało się , że w pobliskiej Sali Zabaw, w której zazwyczaj organizuje się
przyjęcia urodzinowe dla dzieci, tym razem zostanie zorganizowana zabawa
sylwestrowa. Postanowiłem wejść do środka i dopytać o szczegóły. Propozycja
była niezwykle ciekawa. Dotyczyła dzieci w wieku od sześciu do dwunastu lat.
Podczas zabawy, która miał trwać od godziny osiemnastej do dziesiątej rano
następnego dnia przewidziano takie atrakcje, jak konkursy, zabawy, dyskoteka,
bitwa na poduszki, seans filmowy, poczęstunek, a z samego rana śniadanie. Byłem
mile zaskoczony, ponieważ cena również nie była zbyt wygórowana. Pomyślałem, że
to idealne rozwiązanie dla rodziców, którzy chcieliby tej nocy się pobawić i
nie mają z kim zostawić dziecka. Zadzwoniłem do córki i zaproponowałem, że
poniosę koszty tej imprezy, jeżeli oczywiście wyrazi zgodę na uczestnictwo w niej naszej wnuczki Majki. Nie miała
nic przeciwko temu, a Majka gdy tylko się o tym dowiedziała, nie mogła się już
doczekać swojego własnego Sylwestra. Dzieci miały ze sobą zabrać jedynie
śpiwory, poduszki, pidżamy i swoją ulubioną zabawkę. Majka już na kilka dni
przed planowaną zabawą zaczęła kompletować swój ekwipunek, w którym nie mogło
oczywiście zabraknąć jej ulubionych
puzzli „Jej wysokość Zosia”. Troszkę się obawialiśmy, czy Majka nie jest
przypadkiem za mała na całonocne buszowanie, ale właścicielka Sali Zabaw,
pocieszyła nas, twierdząc, że już któryś rok z rzędu organizują taką zabawę dla
dzieciaków i nawet te najmłodsze sześciolatki są zachwycone, a poza tym po
bitwie na poduszki przewidziany jest seans filmowy, podczas którego nawet
najwytrwalsi uczestnicy, zmęczeni harcami zapadają w głęboki sen. Troszkę to
nas pocieszyło, ale na wszelki wypadek, poprosiliśmy o kontakt, gdyby jednak
Majce zatęskniło się za rodziną. Nasze obawy się nie potwierdziły. Z rana przed
dziesiąta pojechałem odebrać wnuczkę. Gdy wszedłem do środka, okazało się że
Majka z koleżankami układają jej ulubione puzzle „ Jej wysokość Zosia” i wcale nie mają ochoty wracać do
domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz