piątek, 12 lutego 2016

Kazimierz


Kilka tygodni temu wybraliśmy się ze znajomymi do Kazimierz Dolnego. Wspólny wypad planowaliśmy od dawna, ale zawsze coś komuś wypadało            i nigdy nie mogliśmy się zgrać. Ten wyjazd można spokojnie zaliczyć do jednego z najlepszych. Po prostu któregoś dnia wróciłem zmęczony po pracy do domu     i stwierdziłem, że chyba czas najwyższy odpocząć od ciągłej gonitwy.                  W czwartek oświadczyłem małżonce, że ma nas spakować na kilka dni, bo wyjeżdżamy następnego dnia po  pracy. Wyrazu jej twarzy chyba nigdy nie zapomnę. Zaniemówiła, a jej oczy stały się nadzwyczaj ogromne. W  pierwszej chwili jak sądzę pomyślała, że postradałem zmysły, ale po jakimś kwadransie dotarło do niej, że ja mówię całkiem serio. Zadzwoniłem do znajomych, choć nie spodziewałem się ochów i achów. Ku mojemu zaskoczeniu Irek stwierdził, że jadą z nami. Chyba miałem taki sam wyraz twarzy, jak moja małżonka kilka godzin wcześniej. W każdym razie do Kazimierza dotarliśmy około godziny dziewiętnastej. Nie mieliśmy zarezerwowanej kwatery, więc jej znalezienie zajęło nam trochę czasu, ale się udało. Następnego dnia, po śniadaniu zwiedzaliśmy to urocze miasteczko. Największe wrażenie zrobiła nam mnie wystawa narzędzi średniowiecznych tortur. Zmęczeni całym dniem odkrywania uroków Kazimierza wróciliśmy do naszej kwatery. W planach mieliśmy grilla, jednak niespodziewanie pogoda popsuła nam szyki. Zaczęło padać. Wróciliśmy do pokoi. W pewnym momencie pod łóżkiem zauważyłem jakieś pudło. Okazało się, że jest to gra towarzyska o nazwie „ 5 sekund”. Najprawdopodobniej zostawili ją poprzedni goście. Postanowiliśmy w nią zagrać, bo właściwie nie mieliśmy innego pomysłu na spędzenie wieczoru. Gra okazała się świetną zabawą. Graliśmy w nią do późnych godzin nocnych. Następnego ranka do drzwi zapukała właścicielka pensjonatu i spytała, czy nie znaleźliśmy w pokoju gry „5 sekund”, bo jej córce gdzieś się zapodziała. Z ciężkim sercem przyznaliśmy, że znaleźliśmy takową pod łóżkiem i pozwoliliśmy sobie w nią pograć. Właścicielka uśmiechnęła się i  podziękowała za uczciwość.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz