W ubiegłym miesiącu
córka udała się z moim wnuczkiem na wizytę do lekarza z powodu nawracających napadów kaszlu.
Niepokoiliśmy się wszyscy, bowiem nie
było oznak jakiejkolwiek infekcji wirusowej. Nie miał gorączki, kataru,
osłabienia organizmu, ale wieczorami przed zaśnięciem strasznie męczył go tak
zwany suchy kaszel. Było to dla dziecka niebywale męczące, bo taki napad
potrafił trwać nawet do dwóch godzin. Bywało też czasem, że budził się w
środku nocy i następował olejny atak kaszlu. Każdy był tym strasznie zmęczony.
Dwa miesiące temu miał wykonane wszystkie możliwe testy alergologiczne, ale nie
wykazały one żadnych nieprawidłowości. Czekaliśmy więc z niecierpliwością na powrót
Adasia od lekarza. Pediatra rozłożywszy ręce skierował go na oddział dziecięcy
naszego szpitala, celem przeprowadzenia badań i postawienia właściwej diagnozy.
Adaś strasznie przeżywał zbliżający się pobyt w szpitalu. Z samego rana
spakowaliśmy niezbędne rzeczy i pojechaliśmy z dzieckiem na oddział. Zostaliśmy
przyjęci. Sala, w której miał spędzić następne kilka dni była bardzo przytulna.
Jak się okazało Adaś miał ją dzielić z chłopcem w tym samym wieku. Patryk
oprowadził wnuczka po oddziale . Byliśmy spokojni, bo wnuczek znalazł wsparcie
w koledze i poczuł się bezpiecznie. Po obiedzie chłopcy udali się na świetlicę,
gdzie mogli się pobawić. Patryk zaproponował Adasiowi grę „ Memos-Kraina Lodu”,
a my w tym czasie mogliśmy swobodnie porozmawiać z lekarzem prowadzącym. Doktor
zapowiedział, że wnuczek następnego dnia z samego rana przejdzie serię badań
diagnozujących, począwszy od podstawowego pobrania krwi po prześwietlenie płuc.
Poprosił również o psychiczne przygotowanie dziecka do kolejnego dnia pobytu na
oddziale. Gdy wróciliśmy na świetlicę chłopcy w najlepsze grali w ” Memos-Kraina Lodu” .Adaś był w
rewelacyjnym nastroju. Postanowiliśmy dać dzieciakom jeszcze godzinkę na zabawę
i pojechaliśmy do sklepu, by kupić mu jakąś zabawkę-niespodziankę, dzięki której
łatwiej będzie znosił rozłąkę z
rodzicami. Po kolacji nadszedł czas na pożegnanie. Bardzo baliśmy się tego
momentu, ale ku naszemu zaskoczeniu Adaś dał nam całusa i pobiegł do Patryka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz