wtorek, 16 lutego 2016

Szpital


 W ubiegłym miesiącu córka udała się z moim wnuczkiem na wizytę do lekarza     z powodu nawracających napadów kaszlu. Niepokoiliśmy się wszyscy, bowiem  nie było oznak jakiejkolwiek infekcji wirusowej. Nie miał gorączki, kataru, osłabienia organizmu, ale wieczorami przed zaśnięciem strasznie męczył go tak zwany suchy kaszel. Było to dla dziecka niebywale męczące, bo taki napad potrafił trwać nawet do dwóch godzin. Bywało też czasem, że budził się               w środku nocy i następował olejny atak kaszlu. Każdy był tym strasznie zmęczony. Dwa miesiące temu miał wykonane wszystkie możliwe testy alergologiczne, ale nie wykazały one żadnych nieprawidłowości. Czekaliśmy więc z niecierpliwością na powrót Adasia od lekarza. Pediatra rozłożywszy ręce skierował go na oddział dziecięcy naszego szpitala, celem przeprowadzenia badań i postawienia właściwej diagnozy. Adaś strasznie przeżywał zbliżający się pobyt w szpitalu. Z samego rana spakowaliśmy niezbędne rzeczy i pojechaliśmy z dzieckiem na oddział. Zostaliśmy przyjęci. Sala, w której miał spędzić następne kilka dni była bardzo przytulna. Jak się okazało Adaś miał ją dzielić z chłopcem w tym samym wieku. Patryk oprowadził wnuczka po oddziale . Byliśmy spokojni, bo wnuczek znalazł wsparcie w koledze i poczuł się bezpiecznie. Po obiedzie chłopcy udali się na świetlicę, gdzie mogli się pobawić. Patryk zaproponował Adasiowi grę „ Memos-Kraina Lodu”, a my w tym czasie mogliśmy swobodnie porozmawiać z lekarzem prowadzącym. Doktor zapowiedział, że wnuczek następnego dnia z samego rana przejdzie serię badań diagnozujących, począwszy od podstawowego pobrania krwi po prześwietlenie płuc. Poprosił również o psychiczne przygotowanie dziecka do kolejnego dnia pobytu na oddziale. Gdy wróciliśmy na świetlicę chłopcy w najlepsze grali          w ” Memos-Kraina Lodu” .Adaś był w rewelacyjnym nastroju. Postanowiliśmy dać dzieciakom jeszcze godzinkę na zabawę i pojechaliśmy do sklepu, by kupić mu jakąś zabawkę-niespodziankę, dzięki której łatwiej będzie znosił rozłąkę        z rodzicami. Po kolacji nadszedł czas na pożegnanie. Bardzo baliśmy się tego momentu, ale ku naszemu zaskoczeniu Adaś dał nam całusa i pobiegł do Patryka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz