wtorek, 23 lutego 2016

Urodziny nad Morskim Okiem


W trakcie ferii zimowych postanowiłem zabrać moją bratanicę Julię na wyjazd do Zakopanego. Julcia miała kończyć 8 lat w trakcie naszego wyjazdu ,więc musiałem udać się na zakupy i kupić jej wspaniały prezent. Kiedy wybrałem się do hurtowni zabawek nie miałem zielonego pojęcia co wybrać, więc poprosiłem sprzedawczynię o pomoc. Powiedziałem jej czym się interesuje moja bratanica, jakie bajki lubi najbardziej , co jej się podoba. Po chwili namysłu podała mi pudełko puzzli „Przyjaciele z Krainy Lodu” i stwierdziła, że ten prezent na pewno się spodoba. Kilka dni później w dniu wyjazdu spakowałem rzeczy , zapakowałem prezent, włożyłem bagaże do auta i pojechałem zabrać Julię. Jej mama oraz tata byli bardzo ucieszeni ,ponieważ córka bardzo chciała pojechać w góry ,lecz jej rodzice nie mogli wziąć w pracy urlopu. Zapakowałem rzeczy Julki, pożegnaliśmy się oboje z jej rodzicami i wyruszyliśmy w drogę. W trakcie jazdy dziewczynka opowiadała mi o swoich ulubionych bajkach, przyjaciołach , o tym co lubi robić w wolnym czasie. Strasznie się cieszyła z powodu wyjazdu. Kiedy dojechaliśmy na miejsce, rozpakowaliśmy bagaże w domku                           i wyruszaliśmy pozwiedzać miasto. Było bardzo piękne i te widoki…ahh. Julia także była wniebowzięta. Dziewczynka zawołała mnie i poprosiła, abyśmy już dzisiaj kupili pamiątki dla jej rodziców oraz przyjaciół. Po wybraniu drobiazgów wróciliśmy do domu. Musieliśmy się wyspać, aby mieć siły na jutrzejszy dzień, ponieważ Julia miała urodziny oraz czekało nas dużo zwiedzania. Rano kiedy dziewczynka się obudziła, stałem już obok jej łóżka z pięknie zapakowanym prezentem i zacząłem śpiewać jej „Sto lat”. Była bardzo szczęśliwa. Po mocnym uścisku poprosiłem ,aby otworzyła prezent. Kiedy zobaczyła co to jest, od razu poprosiła mnie abyśmy ułożyli jej puzzle ”Przyjaciele z Krainy Lodu”. Po godzinie świetnie spędzonego czasu udaliśmy się nad największe jezioro w Tatrach- Morskie Oko. Mimo tego, że droga tam była męcząca, było warto. Widok zapierał dech w piersiach. Do domku wróciliśmy dopiero wieczorem. Kolejnego dnia także wyruszyliśmy zwiedzać zabytki w mieście ,po czym wyjechaliśmy do domu. Muszę jednak przyznać, że był to wspaniały wyjazd i cieszę się ,że dzięki niemu mogłem wywołać uśmiech na twarzy Julki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz