środa, 3 lutego 2016

Pobyt w Wiśle


W ubiegłym roku wyjechaliśmy z cała rodziną na ferie zimowe do Wisły. Zakwaterowaliśmy się w pięknym pensjonacie. Każdy pokój wyposażony był       w łazienkę, mały aneks kuchenny, telewizor. Widać było, że właściciele dbają       o wygodę gości. Świeżo wyremontowane pokoje, czysta pościel i ręczniki. Rozpakowaliśmy walizki i ucięliśmy sobie mała drzemkę po długiej podroży. Tylko nasze wnuki Filip i Ola wcale nie miały zamiaru leniuchować, ale żeby nam nie przeszkadzać wyciągnęli z bagażu swoją ulubioną grę „ Memos – Kraina Lodu” i po cichutku się bawili. Gdy nabraliśmy więcej siły postanowiliśmy udać się na spacer po malowniczej Wiśle. Pogoda nam dopisywała. Było słonecznie, aczkolwiek mroźno. Najważniejszym punktem naszej wycieczki była słynna skocznia imienia Adama Małysza. Widok zeń był przepiękny. Stoki gór pokrywała puchowa śnieżna pierzynka. Zrobiliśmy kilka fajnych zdjęć i udaliśmy się na obiad do pobliskiej restauracji. W drodze powrotnej do pensjonatu zaczął sypać drobny śnieg. Troszkę się ociepliło. Wieczorem, ku uciesze dzieciaków, za oknem było już biało. Postanowiliśmy następnego dnia z samego rana, wybrać się na sanki. Pensjonat, w którym się zatrzymaliśmy miał do dyspozycji gości całkiem spory asortyment sprzętu zimowego. Dzieciaki, pomimo zmęczenia, nie miały zamiaru kłaść się spać. Z trudem zagoniliśmy je do łóżek, a my przenieśliśmy się do pokoju obok, by móc w spokoju porozmawiać. Nagle zza ściany dobiegł mnie cichy chichot. Zajrzałem do dzieci. Okazało się, że przy świetle latarki, pod kołdrą  w najlepsze grały w „Memos-Kraina Lodu”. Gdy odkryłem ich podstęp troszkę się wystraszyły, ale w końcu udało mi się im przetłumaczyć, jak ważny jest wypoczynek i sen, bo bez niego nie będą miały siły na zaplanowane śniegowe harce. Podziałało i już za niespełna pół godzinki słodko spały w swoich łóżkach. Następnego dnia śniegu napadało dobre dwadzieścia centymetrów. Pogoda nam sprzyjała. Zjedliśmy śniadanie, przyodzialiśmy cieple ubrania i ruszyliśmy po sprzęt zimowy. To był bardzo fajny dzień. Wieczorem dzieciaki były tak zmęczone, że już nie musiałem wyganiać ich do snu. Pobyt w Wiśle należał do jednych z bardziej udanych i mam nadzieję, że tegoroczne ferie będą równie ciekawe i wesołe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz