W ubiegłym roku wyjechaliśmy z cała rodziną na ferie zimowe
do Wisły. Zakwaterowaliśmy się w pięknym pensjonacie. Każdy pokój wyposażony
był w łazienkę, mały aneks kuchenny,
telewizor. Widać było, że właściciele dbają o wygodę gości. Świeżo wyremontowane
pokoje, czysta pościel i ręczniki. Rozpakowaliśmy walizki i ucięliśmy sobie
mała drzemkę po długiej podroży. Tylko nasze wnuki Filip i Ola wcale nie miały
zamiaru leniuchować, ale żeby nam nie przeszkadzać wyciągnęli z bagażu swoją
ulubioną grę „ Memos – Kraina Lodu” i po cichutku się bawili. Gdy nabraliśmy
więcej siły postanowiliśmy udać się na spacer po malowniczej Wiśle. Pogoda nam
dopisywała. Było słonecznie, aczkolwiek mroźno. Najważniejszym punktem naszej
wycieczki była słynna skocznia imienia Adama Małysza. Widok zeń był przepiękny.
Stoki gór pokrywała puchowa śnieżna pierzynka. Zrobiliśmy kilka fajnych zdjęć i
udaliśmy się na obiad do pobliskiej restauracji. W drodze powrotnej do
pensjonatu zaczął sypać drobny śnieg. Troszkę się ociepliło. Wieczorem, ku
uciesze dzieciaków, za oknem było już biało. Postanowiliśmy następnego dnia z
samego rana, wybrać się na sanki. Pensjonat, w którym się zatrzymaliśmy miał do
dyspozycji gości całkiem spory asortyment sprzętu zimowego. Dzieciaki, pomimo
zmęczenia, nie miały zamiaru kłaść się spać. Z trudem zagoniliśmy je do łóżek,
a my przenieśliśmy się do pokoju obok, by móc w spokoju porozmawiać. Nagle zza
ściany dobiegł mnie cichy chichot. Zajrzałem do dzieci. Okazało się, że przy
świetle latarki, pod kołdrą w najlepsze
grały w „Memos-Kraina Lodu”. Gdy odkryłem ich podstęp troszkę się wystraszyły,
ale w końcu udało mi się im przetłumaczyć, jak ważny jest wypoczynek i sen, bo
bez niego nie będą miały siły na zaplanowane śniegowe harce. Podziałało i już
za niespełna pół godzinki słodko spały w swoich łóżkach. Następnego dnia śniegu
napadało dobre dwadzieścia centymetrów. Pogoda nam sprzyjała. Zjedliśmy
śniadanie, przyodzialiśmy cieple ubrania i ruszyliśmy po sprzęt zimowy. To był
bardzo fajny dzień. Wieczorem dzieciaki były tak zmęczone, że już nie musiałem
wyganiać ich do snu. Pobyt w Wiśle należał do jednych z bardziej udanych i mam
nadzieję, że tegoroczne ferie będą równie ciekawe i wesołe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz