poniedziałek, 1 lutego 2016

Spotkanie karnawałowe


Niedawno z żoną zostaliśmy zaproszeni do znajomych na małą imprezkę karnawałową. Tomek i Mirka mieszkają w niewielkim domku na obrzeżach naszego miasta. Tam też zazwyczaj organizujemy wszelkie spotkania, ponieważ większość z nas, a mam na myśli naszą starą paczkę, mieszka w blokach, więc imprezy z głośną muzyką i tańcami w otoczeniu wszechobecnych i wścibskich sąsiadów odpadają. Żeby nie nadwyrężać zbytnio kieszeni gospodarzy, każdy       z nas przynosi ze sobą coś do jedzenia. Oczywiście najpierw wszyscy uzgadniamy ze sobą, co i kto ma kupić bądź przyrządzić. My zazwyczaj jesteśmy zobowiązani do dostarczenia słodkości, ponieważ żona piecze przepyszne ciasta. Co do tego wszyscy są zgodni. Urozmaiceniem spotkania miała być maskarada, a każdego kto spróbuje nie włożyć maski, mieliśmy poczęstować wiadrem zimnej wody. Na całe szczęście nie było chętnych do kąpieli. Umówiliśmy się w sobotę o godzinie osiemnastej. Zabrałem ze sobą grę „  5 sekund”, która od pewnego czasu jest obowiązkowym punktem naszych spotkań. Wszyscy przybyli mieli na twarzach genialne maski. Zauroczył mnie wystrój salonu, w którym organizowane  są nasze imprezki. Mirka włożyła           w niego dużo pracy i fantazji. Dodatkowo uwagę moją przykuła rewelacyjna żarówka w kształcie mini disco kuli, która dawała niesamowite efekty świetlne. Sobotnie spotkanie odbywało się przy dźwiękach muzyki lat osiemdziesiątych       i dziewięćdziesiątych. Wszyscy byli w doskonałych nastrojach. Zanim przystąpiliśmy do fazy tanecznej, postanowiliśmy rozerwać się przy partyjce gry „ 5 sekund”. Jak zwykle było dużo śmiechu. Tylko nasz znajomy Heniu, jak zwykle naburmuszał się, gdy tylko gorzej mu szło. Wtedy Hanka, jego narzeczona, długo  musiała mu tłumaczyć, że to tylko zabawa. Śmiesznie to wyglądało, ale każdy z nas się do tego już przyzwyczaił. Gra pochłonęła nas tak bardzo, że nawet nie zauważyliśmy, że już dawno płyta z muzyką przestała grać . Na całe szczęście Mirka ocknęła się we właściwym momencie. Włączyła ulubiony kawałek całej naszej ekipy i porwała w pierwszej kolejności do tańca Heńka. Resztę spotkania przetańczyliśmy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz