Ostatnio miałem przygotować plan zajęć dla dzieciaków z
naszego szkolnego kółka zainteresowań. Pracuję w tej szkole od przeszło dwudziestu lat, więc wiem,
że współczesne dzieci mają coraz większe
wymagania. Zaplanowanie zajęć, które je
zainteresują wymaga więc nie lada sztuki. Przede wszystkim trzeba być na
bieżąco ze wszystkimi nowinkami. Jest to niezwykle uciążliwe , gdyż trendy
zmieniają się w zastraszającym tempie. W dzisiejszych czasach, gdy mamy
dostęp do najlepszych technologii, a
nasze dzieci mają właściwie wszystko czego zapragną , trudno jest przyciągnąć
ich uwagę i sprawić, by sprawiało im to radość, a jednocześnie wpływało
pozytywnie na ich rozwój intelektualny. Postanowiłem jednak się nie poddawać i
poświęciłem cały wieczór na wybranie odpowiedniego typu rozrywki. Szkolne kółko
zainteresowań, prowadzone przez mnie, jest kółkiem , które ma za zadanie
pokazać maluchom alternatywę dla
komputerów, wszelkiego rodzaju konsol
czy gier interaktywnych i zachęcić młodych ludzi do spędzania wolnego
czasu w sposób inny, ale równie
interesujący. Postanowiłem, że na następnych zajęciach zajmiemy się jakąś
ciekawą grą planszową. Tego typu gry przeżywają właśnie swój renesans.
Producenci gier prześcigają się w pomysłach. Tym razem postawiłem na znaną
firmę Trefl i jej najnowszą propozycję Memos – Kraina Lodu. To nowa gra
pamięciowa w rewelacyjnym wydaniu
graficznym. Na 60 kartonikach znajduje się aż30 obrazków z bohaterami z
popularnego filmu Disneya Kraina Lodu, które należy połączyć w pary. Gra kończy
się , gdy wszystkie pary zostaną odnalezione. Gra Memos- Kraina Lodu to
niezwykła gra, [podczas której ćwiczy się pamięć wzrokową, koncentrację ,
spostrzegawczość, świetnie się przy tym bawiąc. Do tego wszystkiego elementy gry
wykonane są ponoć z płótnowatego papieru pokrytego ekologicznymi farbami
spożywczymi, co ma zagwarantować dzieciom przede wszystkim bezpieczną zabawę
przez długi czas. Dzięki hojności rodziców co miesiąc staram się zakupić jakąś
nową grę lub sprzęt. Mam nadzieję, że ta pozycja przypadnie do gustu moim
najmłodszym podopiecznym.
piątek, 25 września 2015
czwartek, 24 września 2015
Prezent urodzinowy
W zeszłym tygodniu moja córeczka Anna obchodziła swoje
dziewiąte urodziny. W piątek zorganizowaliśmy z żoną przyjęcie dla najbliższej
rodziny, zaś sobota została zarezerwowana dla jej przyjaciół, kolegów i
koleżanek ze szkolnej ławy. Sobotnią imprezę zaplanowaliśmy, na prośbę naszej
córki w nowo otworzonej kręgielni. Przyjęcie urodzinowe zostało połączone ze
specjalnie przygotowanym na tę okazję repertuarem karaoke. To był niesamowity
wieczór, któremu towarzyszyły niezwykłe emocje. Anna była zachwycona, jej
goście sądząc po minach również. Przyjęcie zakończyło się przed dwudziestą
pierwszą. Po powrocie do domu najważniejszą rzeczą było oczywiście przejrzenie
wszystkich otrzymanych przez Annę prezentów. Były gry, zestawy do makijażu dla
dzieci, klocki Lego oraz Craft Castle – Królewski Zamek Anny i Elsy. Ten
ostatni podarunek szczególnie przykuł uwagę córki. Z samego rana , gdy tylko wstaliśmy Anna
przyniosła do salonu niezwykłe pudełko. Okazało się, że pod tajemniczą
nazwą Craft Castle – Królewski Zamek
Anny i Elsy to przestrzenne, tekturowe modele konstrukcyjne do samodzielnego składania. Anna była zachwycona. Odkąd
ekranizacja wzruszającej powieści Andersena pojawiła się na ekranach kin, nasza
córka kolekcjonowała wszystko, co związane było z bohaterami Disney’owskiej
ekranizacji. Najbardziej związana była z pluszowym bałwankiem – Olafem. Ten prezent szczególnie
przypadł Annie do serca. Muszę przyznać, że była to całkiem ciekawa i
oryginalna zabawka. Zestaw posiadał łatwy system mocowań , który pozwolił nam
sprawnie złożyć wszystkie elementy budowli. Zrobił na mnie spore wrażenie.
Połączenie prostoty konstrukcji z możliwością jej samodzielnego pokolorowania i ozdobienia
załączonymi do zestawu naklejkami sprawiło, że
Craft Castle – Królewski Zamek Anny i Elsy stał się najlepszym prezentem urodzinowym. Po
złożeniu budowli Anna miała tysiąc
pomysłów na dobranie kolorów jej
niezwykłego zamku. Calutki dzień poświęciła niezwykłej konstrukcji.
Postanowiła, że najlepszym sposobem na ozdobienie
zamku będą pastele. Niemiałem wyjścia i udałem się do pobliskiego supermarketu,
celem zakupienia niezbędnych Annie do dokończenia budowli przyborów. Po kilku
godzinach pracy królewski zamek był gotowy. Wyglądał imponująco.
środa, 23 września 2015
Kołobrzeg
W ubiegłym tygodniu wybraliśmy się z wizytą do mojej
chrześnicy. Rzadko się widujemy, gdyż dwa lata temu mój brat razem z żoną i
dzieckiem wyprowadzili się nad morze. Brat dostał tam propozycję dobrej posady,
więc niewiele myśląc postanowili wykorzystać szansę, jaką dało im życie. Moja
chrześnica Maja miała wówczas trzy latka. Spotykaliśmy się więc zazwyczaj
jedynie przy okazji Świąt Bożego Narodzenia u naszych rodziców. Do tej pory nie
mieliśmy okazji odwiedzić ich w nowym mieszkaniu, które rok temu kupili. W
ubiegłym tygodniu nadarzyła się wreszcie okazja . Mieliśmy z żoną wykupione
wczasy w Mrzeżynie niedaleko
Kołobrzegu. Zadzwoniłem więc do brata, spytać co u niego słychać i jakie ma plany na
weekend . Nie powiedziałem mu jednak, że zamierzamy go odwiedzić . To miała być
niespodzianka. Z samego rana w sobotę kupiliśmy ulubione
whisky dla brata, wino dla jego żony, pozostał jeszcze prezent dla chrześnicy.
Mieliśmy niewiele czasu, więc błyskawicznego wyboru dokonała moja żona. Kupiła
puzzle Barbie-super Księżniczka. Nie wiedzieliśmy, czym aktualnie interesuje
się Maja, ale żona stwierdziła, że nie ma dziewczynki, która by nie lubiła
lalek Barbie, a układanka pozytywnie wpłynie na jej rozwój. Zaskoczenie
bratowej, gdy otworzyła nam drzwi było bezcenne. Nie lepszą minę miał również
mój brat. Wręczyłem upominki i usiedliśmy do stołu . Była
pora obiadowa. Po posiłku brat pokazał mi
mieszkanie. Było urządzone z dobrym gustem . Oczywiście Maja nie pozwoliła
tacie, by to on pokazał nam jej pokój . Chwyciła mnie za rękę i zaprowadziła
mnie do swojego królestwa. Gdy otworzyła drzwi okazało się , że pokój to
prawdziwa komnata księżniczki. W rogu pokoju na waniliowym regale uśmiechały
się do nas lalki Barbie, same królewny. Posadziła mnie przy dziecięcy stoliku,
wyjęła z opakowania kupione przez nas puzzle Barbie – super Księżniczka i
spytała czy pomogę jej złożyć w całość ten wspaniały prezent. Uśmiechnąłem się,
gdy przypomniałem sobie słowa mojej żony, która stwierdziła, że nie ma
dziewczynki, która nie lubiłaby lalek Barbie. To był strzał w dziesiątkę.
poniedziałek, 21 września 2015
Jesienne porządki
Ostatni tydzień upłynął pod znakiem jesiennych porządków, do
których zagoniła mnie oczywiście moja żona. O wiosennych porządkach słyszałem
,ale żeby przed każdą rozpoczynającą się porą roku robić w domu tygodniową
rewolucję ? Do takich rzeczy zdolna jest tylko moja Zośka. Zazwyczaj udaje mi
się przewidzieć ten kataklizm . Wtedy dzwonię do swojego najlepszego kumpla i
wyjeżdżamy na kilka dni na Mazury. Oboje uwielbiamy wędkować. Tym razem jednak
przeoczyłem pewne oznaki nadchodzącej burzy. W ubiegła sobotę po śniadaniu
zapytałem żonę, czy wybieramy się jak zwykle na zakupy. W odpowiedzi Zośka
wręczyła mi z uśmiechem środki czystości i szczotkę. Wskazała na część domu, od
której mieliśmy rozpocząć rewolucję. Na pierwszy ogień poszedł strych.
Właściwie było to najciekawsze miejsce w naszym mieszkaniu. Miałem nadzieję odnaleźć
tam jakiś dawno zapomniany sprzęt do wędkowania. Otworzyłem starą szafę i
zacząłem wyciągać z niej wszystkie szpargały. Nagle dostrzegłem małe
pudełeczko. Były to ulubione puzzle mojej córki „Kąpiel Prosiaczka”. Maja od
najmłodszych lat uwielbiała przygody Kubusia Puchatka. Miała kilkadziesiąt
książeczek opowiadających o przygodach misia o bardzo małym rozumku i jego
przyjaciół, pluszaki no i te puzzle. Bardzo lubiła je układać. Zazwyczaj po
niedzielnej kąpieli przypominała sobie o swojej układance. Do „Kąpieli
Prosiaczka” siadaliśmy we dwoje. Znaliśmy już na pamięć każdy element puzzli,
ale nie to było najważniejsze. Magiczne były te wieczory, gdy mogliśmy ze sobą
spędzić troszkę czasu. Zazwyczaj w tygodniu nigdy nie było czasu na takie
przyjemności, ale niedziela była dniem wyjątkowym, spokojnym i szczęśliwym.
Wtedy czuliśmy, że tworzymy kochającą się rodzinę. Właściwie można powiedzieć,
że to magiczne pudełeczko „Kąpiel Prosiaczka” sprawiało, że zbieraliśmy się
wszyscy w naszym salonie. Ucieszyłem się, gdy znalazłem je na strychu.
Przywołało wiele wspaniałych wspomnień. Pomyślałem, że strych to nie jest
najlepsze miejsce na taką pamiątkę. Ukradkiem wymknąłem się z domu i pojechałem
w odwiedziny do mojej córki, by pokazać jej moją znajdę.
piątek, 18 września 2015
Dzień próby
aj wieczorem zadzwoniła do mnie moja córka z prośbą o zajęcie
się wnuczką . Byłem nieco przerażony. Żona wyjechała na szkolenie z pracy na całe
trzy dni. Nigdy nie opiekowałem się Oliwką sam. Oczywiście nie odmówiłem. Córka
miała umówioną wizytę u lekarza specjalisty w Warszawie, więc Oliwia miała u
mnie zostać calutki dzień. Zastanawiałem się co będziemy razem robić. Pogoda
była fatalna. Od dwóch dni lało, a synoptycy nie przewidywali w najbliższym czasie poprawy.
Córka podpowiedziała mi, że Oliwka
bardzo lubi układać puzzle dla dzieci. Poprosiłem zatem by zabrała ze sobą
ulubione układanki. Oliwia miała przyjechać dopiero koło południa, więc
pomyślałem ,że zrobię jej niespodziankę i sprezentuję jej nowy zestaw puzzli. Z
samego rana pojechałem zatem do sklepu, który w swojej ofercie sprzedaży
posiada chyba nieskończoną ilość puzzli dla dzieci. Nie było to proste zadanie. Z pomocą przyszła mi
sympatyczna ekspedientka . Pomogła mi dokonać
wyboru. Kupiłem ostatni hit sezonu
: puzzle ramkowe z serii Farma. Pomyślałem
, że spodobają się Oliwce, gdyż ostatnio gdy zabraliśmy ją ze sobą do naszych
znajomych na wieś, była wręcz zachwycona zwierzątkami w zagrodzie. Miałem zatem
nadzieję, że taka tematyka przypadnie jej do gustu. Gdy przyjechała Oliwia,
najpierw zjedliśmy obiad, który udało mi się w międzyczasie przygotować. Potem
poprosiłem Oliwię , by pokazała mi swoje ulubione puzzle. Najpierw ułożyliśmy
puzzle przedstawiające królewnę w pięknej karocy. Oliwia oczywiście od razu
mnie poprawiła, że to nie jest żadna królewna tylko Kopciuszek, który właśnie
udaje się na bal. Gdy skończyliśmy układankę wyjąłem z szafy zakupiony przeze
mnie prezent. Oliwka była tak
zaskoczona, że przez dłuższą chwilę wpatrywała się w pudełko i nie mogła
wydusić z siebie słowa .W końcu zapytałem, czy podoba jej się mój upominek. Rzuciła
mi się na szyję i mocno ucałowała. Oliwka była zachwycona prezentem. Okazało
się , że jej serdeczna przyjaciółka Martynka dostała ostatnio takie same puzzle
ramkowe z serii Farma. Przystąpiliśmy zatem do składania w całość nowej
układanki. Zabawa była wyśmienita. Czas tak szybko upłynął, że zanim się
obejrzeliśmy zadzwonił dzwonek do drzwi i po Oliwkę przyjechała moja córka. Po
tym dniu stwierdziłem , że bardzo dobrze sobie
poradziłem w roli niani.
środa, 16 września 2015
Spotkanie po latach
Podczas ostatniego
spotkania naszej starej paczki wspominaliśmy stare, dawne czasy naszego
dzieciństwa. Olgierd przyniósł ze sobą grę planszową „5 sekund”. Postanowiliśmy
rozegrać małą partyjkę, słuchając starych kawałków Dżemu, Perfectu czy Lady
Pank. Mam wielu znajomych, którzy faktycznie z pasją grają w gry planszowe regularnie i mieliby więcej i
mądrzej do powiedzenia niż ja - ale renesans gier planszowych jest faktem. I
warto sobie przypomnieć o tej rozrywce, którą przecież doskonale znamy z czasów
naszego dzieciństwa. Ach, te wszystkie wyjazdy na kolonie, podczas których
przez dwa tygodnie lało, więc gierki na zmianę z karcioszkami pozwalały nie
umrzeć z nudów. W czasach gdy nawet podczas spotkań towarzyskich każdy
siedzi z nosem w swoim
smartfonie, sprawdzając co się dzieje na Facebooku, jak notowania na giełdzie , gry planszowe
pozwalają zintegrować towarzystwo i sprawić by wszyscy się bawili. Przy
grach planszowych, takich jak 5 sekund, są śmiechy, emocje i wspólna zabawa - rzecz nie do
przecenienia. Warto spróbować zwłaszcza, że w wielu miastach funkcjonują wypożyczalnie
planszówek, więc nie trzeba zaczynać od dużych nakładów finansowych, by
przetestować jakąś grę. Po zakończonej partyjce postanowiliśmy przeczesać moją
piwnicę. Byłem pewien, że z pewnością znajdziemy jakieś starsze planszówki.
Piwnica była bardzo zagracona, aż wstyd się przyznać, a do tego z miesiąc temu
wysiadła żarówka. Każdy z nas chwycił za
swoje smartfony i nastała światłość w starej piwnicy. Poszukiwania trwały
niemalże półtorej godziny, ale się opłacały. W starym pudle po telewizorze
znaleźliśmy masę planszówek, poczynając od Monopoly, Grzybobranie, Tetris,
Wyścig Szczurów i wiele innych. Były wprawdzie podniszczone, ale w większości
kompletne. Rozegraliśmy jeszcze małą partyjkę Grzybobrania i umówiliśmy się na
kolejny wieczór planszówek.
wtorek, 15 września 2015
Spotkanie w przedszkolu
W ubiegłym tygodniu zorganizowano w przedszkolu, do którego uczęszcza
moja wnuczka spotkanie z psychologiem dziecięcym. Ze względu na fakt, że moja
córka pracowała tego dnia do późnych godzin wieczornych, zostałem
poproszony o uczestnictwo
w tym spotkaniu. Pani, która prowadziła
meeting, była osobą młodą, ale jak wynikało z jej prezentacji posiadającą dużą
wiedzę i spore doświadczenie w pracy z dziećmi wieku przedszkolnego. Jej
wykład dotyczył przede wszystkim roli jaką odgrywa układanie puzzli w rozwoju
dzieci. Wszystko to miało również na celu zachęcenie rodziców do pracy z
dziećmi za pomocą zabawy układankami. Starałem się uważnie wsłuchiwać, aby jak najwięcej informacji z wygłoszonego
wykładu móc przekazać córce. Po powrocie do domu, czym prędzej zasiadłem do
spisywania najważniejszych informacji w formie notatki, jakie udało mi się
zapamiętać podczas tego spotkania. Zatem, należy przede wszystkim podkreślić
,iż układanie puzzli pobudza kreatywność dziecka, uczy koncentracji, planowania
własnych działań oraz umiejętności projektowania. Jak wynika z amerykańskich
badań, dzieci między 2 a 4 rokiem życia, które bawią się w układanie puzzli,
mają później lepsze zdolności przestrzenne. Puzzle kojarzą się głównie z
zabawą, ale skoro mogą znacznie więcej niż zająć uwagę naszego dziecka, warto
się im bliżej przyjrzeć. Zabawa puzzlami naturalnie
stymuluje rozwój mózgu. To znakomity trening pamięci, uczy rozpoznawania
kształtów oraz logicznego myślenia. Co więcej, próbując dopasować właściwy
element do części obrazka, dziecko ćwiczy chwytność palców oraz precyzję
ruchów. Łączenie rozmaitych elementów uczy dzieci koncentracji i zwiększa
widzenie przestrzenne. Wyobraźnia przestrzenna jest istotna dla rozwoju
przyszłych umiejętności matematycznych i technicznych. Zabawa puzzlami
przygotowuje także do nauki czytania i pisania. Jak wynika z badań, dzieci,
które wcześnie zaczęły swoją przygodę z układankami, ćwiczą angażowanie się i cierpliwość,
które przydają się potem w szkole. Poprzez zabawę puzzlami dziecko uczy się
kontrolować swoje ruchy zgodnie z własną wolą, koncentrować, planować, ćwiczyć
umysł, szukać rozwiązań i powtarzać, co niewątpliwie stanowi podstawę
kreatywności. Zabawę z zastosowaniem prostych
układanek o dużych elementach można zacząć już z 18-miesięcznym dzieckiem, które powoli zaczyna
odkrywać otoczenie, rozróżniać kształty i barwy. W takim wieku dobrze jest
podsunąć dziecku układankę składającą się z dużych elementów, tak, by nie mogło
ich połknąć. Około 3 roku życia można zamienić układanki na puzzle o dużych
elementach. Wybierając je, warto zacząć od małych obrazków. Powinny być
wyraźne, kolory zdecydowane, a przedstawione elementy rozdzielone widocznymi
konturami. Warto wybrać puzzle z ulubionym bajkowym bohaterem swojego dziecka, np.
Barbie – super księżniczka. Po sporządzeniu notatki czym prędzej udałem się do
sklepu, by kupić ulubione puzzle Barbie – super księżniczka mojej wnuczce
Idzie. Dla mnie największą frajdą była
jej reakcja, od razu siadła i zaczęła układać puzzle wciągając w to od razu
mnie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)