Niedawno
pojechałem z synem do kina na nową bajkę „Listy do M”. Mateusz był bardzo zadowolony z seansu.
Ja zresztą też, bo komedia była świetna i wprowadzała wszystkich w nastój
świąteczny Po kinie wstąpiliśmy do pizzerii. To był bardzo udany wieczór, bo rzadko
mamy czas tylko dla siebie. Do domu wróciliśmy dość późno, więc Mateusz zmęczony
wrażeniami , szybciutko zasnął. Następnego ranka zabrał się do odrabiania
lekcji. Gdy skończył usiadł przy komputerze, żeby zagrać w swoją ulubioną grę.
Po chwili przybiegł do mnie bardzo podniecony i zakomunikował, że chce wziąć
udział w konkursie organizowanym przez ogólnopolską telewizję. Tematem
przewodnim była ilustracja pod tytułem „Świat bez Świętego Mikołaja”. Nagrodą w konkursie był zegarek VTech-Kidizoom Smart
Watch. Mateusz czym prędzej zabrał się
do pracy. Zamknął się w swoim pokoiku i rysował. Gdy skończył przyszedł do
mnie, bym ocenił jego arcydzieło. Praca była całkiem niezła. Należało jeszcze
zgłosić udział w konkursie, do czego potrzebna była oczywiście zgoda rodzica
lub opiekuna prawnego. Wspólnie wypełniliśmy kwestionariusz o niezbędne dane i załączyliśmy pracę
Mateusza w formie pliku pdf. Oczywiście wytłumaczyłem synowi, że stworzony
przez niego rysunek jest naprawdę świetny, ale w konkursie biorą udział dzieci
z całego kraju, więc może się zdarzyć, że wygra ktoś inny. Mateusz zmarszczył
czoło i stwierdził, że nie jest już malutkim dzieckiem i doskonale o tym wie,
ale chce spróbować. Rozwiązanie konkursu i wyłonienie zwycięzców miało nastąpić
w przeciągu miesiąca. Codziennie Mateusz sprawdzał skrzynkę pocztową. Mijały
dni. Po około dwóch tygodniach zrezygnowany ,nie wracał już do tematu konkursu.
Nie okazywał tego, ale było mu chyba przykro, bo bardzo liczył na wygraną .
Kilka dni temu, po powrocie z pracy, a tuż przed Wigilią Bożego Narodzenia, zajrzałem
do skrzynki. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem e-maila, dotyczącego
konkursu. Otworzyłem wiadomość i nie czekając na powrót Mateusza z zajęć piłki
nożnej, postanowiłem osobiście go odebrać i przekazać mu miłą wiadomość. Mateusz zajął
drugie miejsc w konkursie i wygrał wymarzony zegarek VTech-Kidizoom Smart Watch. Pierwszy raz
widziałem go tak szczęśliwego. To był świetny prezent od Świętego Mikołaja.
wtorek, 29 grudnia 2015
poniedziałek, 28 grudnia 2015
Wigilia seniorów
Wielkimi krokami zbliżał się czas Świąt Bożego Narodzenia .Od
kilku lat mieszkam zupełnie sam, więc jest do dla mnie wyjątkowo trudny okres.
Masa prac, z którą samotnemu mężczyźnie nie jest łatwo się zmierzyć. Czasami
pomagają mi córki, ale one już dawno się ustatkowały i mają swoje rodziny i ogrom obowiązków. Rok temu, za
namową sąsiada, zapisałem się do miejskiego „ Klubu Seniorów”. Początkowo uznawałem
,że to bardzo głupi pomysł, ale już po pierwszym spotkaniu zmieniłem zdanie.
Bardzo sympatycznych i przyjacielskich ludzi tam poznałem. Może z kilkoma
wyjątkami. W każdym razie ten klub pozwala mi przetrwać najtrudniejsze chwile. Właśnie
zbliżały się święta. Razem z
przyjaciółmi z klubu zawsze organizujemy sobie wspólną wigilię. Tego dnia
urodziny obchodzi również prezes naszego klubu Antoni. Długo z pozostałymi
członkami zastanawialiśmy się nad wyborem prezentu. Zrobiliśmy zrzutkę i
okazało się, że uzbierała się całkiem pokaźna sumka. Koleżanka Zofia
zaproponowała zakup zegarka, ale i tak zostało jeszcze troszkę pieniędzy.
Pomyślałem więc o jakiejś grze towarzyskiej, bo nasz prezes to bardzo
rozrywkowy człowiek . Rozejrzałem się po sklepach i znalazłem idealną grę „
Kalejdoskop 50 gier”. Pozostali członkowie przystali na moją propozycję.
Prezent został zakupiony, ładnie zapakowany i czekał na odpowiednią chwilę, aby
go wręczyć . Teraz należało przygotować się do zbliżającej się Wigilii Bożego
Narodzenia. Mężczyźni mieli za zadanie zakup i przystrojenie choinki, zrobienie
zakupów i przygotowanie sali do wspólnej kolacji. Kobiety oczywiście zajęły się
stroną kulinarną. Gdy nadszedł dzień, do którego wszyscy ciężko się
przygotowaliśmy, każdy z nas miał łezkę w oku. Na szczęście pyszne potrawy i
wspólne kolędowanie rozwiało złe wspomnienia. Po uroczystej kolacji głos
zabrał prezes. Nadszedł również czas na wręczenie prezentu. Powolutku wyjął
pudełeczko z zegarkiem, otworzył je i westchnął ze wzruszenia, następnie
wyciągnął ze środka „ Kalejdoskop 50
gier” i nagle rozpromieniał. Z nowym zegarkiem na ręku prezesa
przystąpiliśmy do rozpracowywania gry. Antoni był zachwycony.
czwartek, 24 grudnia 2015
Wigilia
Co roku w Wigilię
Świąt Bożego Narodzenia najpierw jedziemy na kolację do mojej mamy, potem do teściowej, a na koniec
odwiedzamy jeszcze naszą ukochaną babcię, która robi najlepsze pierogi na całym
świecie. Jest to jednak bardzo męczące, bo nie zdążymy dobrze się rozgościć, a
tu trzeba jechać dalej. W tym roku postanowiliśmy złapać trochę oddechu i
podzielić świąteczne ucztowanie tak, aby odwiedzić wszystkich, ale nie tego
samego dnia. I tak wigilię spędziliśmy obowiązkowo u babuni. W pierwszy dzień świąt
pojechaliśmy do mojej mamy, a drugi do
teściowej. Było to rewelacyjne rozwiązanie. W końcu mogliśmy w spokoju spędzić
ten szczególny wieczór. Oczywiście najbardziej cieszył się nasz wnuczek Adaś.
Po uroczystej kolacji i
przepysznych pierogach nadszedł czas na wręczenie prezentów. Adam siedział w
oknie i wyczekiwał pierwszej gwiazdki na niebie, przebierając niecierpliwie
nogami i mamrocząc pod nosem o wyczekiwanych puzzlach „Avengers”. Nagle rozległ
się głośny dzwonek do drzwi. Wnuczek jak strzała popędził otworzyć . Był
przekonany, że to spóźniony jak zwykle kuzyn. W progu jednak stał Święty Mikołaj z worem prezentów. Adaś
oniemiał z wrażenia. To była pierwsza Wigilia, podczas której zawitał do nas
Dobrodziej. Zaprosiliśmy go do salonu.
Chcieliśmy go ugościć, ale grzecznie odmówił posiłku, twierdząc, że obawia się,
że jeśli zje choć jeszcze jednego pierożka jego renifery nie będą w stanie
pociągnąć taki ciężar. Rozsiadł się wygodnie w fotelu i poprosił Adama, by do
niego podszedł. Miałem wrażenie, że wnuczek troszkę bał się tego spotkania w cztery oczy. Ale Mikołaj miał tak
łagodny i ciepły ton głosu, że nawet największy łobuziak stałby się potulnym
barankiem. Adam powolutku zbliżył się do Siwobrodego, a ten pogłaskał go po
głowie, odłożył w kąt swoją srebrzystą rózgę, otworzył wór z prezentami i kazał
wnuczkowi mocno pomieszać i wyjąć jeden upominek. Adam delikatnie zamerdał w
worze i wyciągnął niewielkie pudełko, ozdobione świątecznym papierem.
Delikatnie rozpakował prezent, żeby go nie uszkodzić. W środku znajdował się
zestaw puzzli „ Avengers”. Adaś był strasznie szczęśliwy. Bez skrępowania
rzucił się Mikołajowi na szyję, ten uśmiechnął się i ruszył w dalszą podróż.
środa, 23 grudnia 2015
Mikołajki
Wczoraj w przedszkolu zorganizowane zostało zebranie
rodziców. Omawiana była między innymi sprawa mikołajek. Co roku w przedszkolu
jest tak, że składka na prezent ustalana jest na poziomie dwudziestu złotych,
jednak za tę kwotę kupowane są najczęściej tylko słodycze dla naszych pociech.
Ja i kilkoro innych rodziców jestem przeciwny takim praktykom. Uważamy, że
lepiej by było gdyby zamiast torby cukierków i czekoladek dziecko przynosiło do
domu coś trwałego typu książeczka lub mała zabawka. Niestety nie wszystkim
rodzicom się to podoba. Długo zastanawiałem
się w jaki sposób przekonać opornych do zmiany zdania. Zadanie nie było
proste, ale z racji pełnionej funkcji przewodniczącego Rady Rodziców musiałem
opracować jakiś solidny plan no i oczywiście mocne argumenty. Troszkę
obawiałem się tego spotkania, gdyż większość uczestniczących w zebraniach
rodziców to niestety kobiety, które potrafią być bardzo uparte, kłótliwe i
krzykliwe. Napisałem więc przemowę
i zrobiłem zestawienie w formie
tabelarycznej wszystkich plusów i minusów . Oczywiście pozytywnych stron nie
było za wiele. Po burzliwych dyskusjach udało mi się przeforsować mój pomysł.
Pozostało wybrać rodzaj zabawki, ale ten wybór pozostawiono już w gestii Rady
Rodziców. Dzisiaj z samego rana udałem się do zaprzyjaźnionej hurtowni zabawek.
Powiedziałem właścicielce o jaki
zakup mi chodzi, a ona pokazała niemalże wszystkie pozycje w ustalonym na
zebraniu przedziale cenowym. Mnie osobiście spodobał się pomysł zakupu puzzli .
Teraz należało znaleźć jakiś kompromis i wybrać takie , które będą się podobały
zarówno dziewczynkom, jak i chłopcom . Wybór padł na układankę „Przyjaciele z
Krainy Lodu”. Postanowiłem jednak zasięgnąć opinii pozostałych członków naszej
przedszkolnej Rady Rodziców. Wykonałem kilka telefonów i okazało się, że poradziłem sobie z tym
zadaniem doskonale . Byłem z siebie dumny. Panie, z którymi rozmawiałem
,stwierdziły jednoznacznie, że zakup puzzli „Przyjaciele z Krainy Lodu” jest
rewelacyjnym pomysłem. Każde chyba dziecko oglądało wyśmienitą ekranizację
disneyowską i zapewne przedszkolaki, gdy dostaną bajkowych bohaterów w postaci
zabawki będą zadowolone z prezentu.
Zamówiłem więc w hurtowni dwadzieścia osiem jednakowych zestawów puzzli, by
każde dziecko dostało taki sam upominek.
poniedziałek, 21 grudnia 2015
List do Świętego Mikołaja
Od kilku lat jestem pracownikiem Małego Domu Dziecka w naszej
miejscowości. Do domów dziecka kierowane są dzieci i młodzież,a w tym wypadku
tylko małe dzieci, których potrzeby nie mogą być zaspakajane w ich domu
rodzinnym , czy to stale czy też okresowo . Oznacza to, że do domów dziecka
trafiają nie tylko sieroty. W naszym ośrodku bardzo duży nacisk kładziemy na
jak najczęstsze kontakty dziecka z rodzicami i osobami bliskimi, chyba, że
sytuacja w domu rodzinnym małoletniego jest na tyle poważna i problemowa, że kontakty te
zostają ograniczone przez sąd rodzinny. Praca w takim miejscu wymaga ogromnej
wytrzymałości psychicznej . W początkowych
miesiącach pracy było mi bardzo ciężko, choć na pozór jestem mężczyzną rosłym i
dobrze zbudowanym i staram się nie dawać poznać jakichkolwiek oznak mojej
słabości. Nieraz jednak zdarzały się sytuacje, które największemu twardzielowi
cisnęły łzy do oczu. Pół roku temu do naszego ośrodka trafił sześcioletni chłopiec o bardzo rzadkim
imieniu Ariel z bardzo dysfunkcyjnej rodziny, w której ojciec stosował przemoc
fizyczną wobec niego i matki, a matka nie mogąc sobie z tym
poradzić zaczęła nadużywać alkoholu. W konsekwencji, za sprawą szkolnej pedagog
dziecko trafiło do nas. Początkowo było bardzo nieufne, jednak jakimś cudem
znalazłem sposób by trafić do serca chłopca o wyjątkowo smutnych oczach. W zeszłym
tygodniu dzieci pisały listy do Świętego Mikołaja. Zazwyczaj listy wszystkich
dzieci trafiają do Urzędu Miasta, pod który podlega nasza jednostka, a tam
władze organizują pomoc dla tych, jak to określają sierot środowiskowych. Listem
od Ariela postanowiłem zająć się sam. Chłopiec prosił w nim o zegarek VTech-Kidizoom
Smart Watch. Postanowiłem sprawdzić, co to za zabawka i ile kosztuje. Okazało
się, że nie jest to zwykły zegarek. Ma wbudowanych w sobie wiele ciekawych,
dodatkowych funkcji , a jego cena jest całkiem przystępna. Nie czekając na
odpowiedź z Urzędu Miasta zakupiłem upominek. Nadszedł wreszcie wigilijny
wieczór i czas na prezenty od Świętego Mikołaja. Byłem podekscytowany. W końcu i Arielowi wręczono małą
paczuszkę. Chyba był zaniepokojony, że jest aż tak mała, ale gdy ją otworzył i
wyjął ze środka swój upragniony VTech-Kidizoom Smart Watch, oczy chłopca mówiły
wszystko, a ten twardziel, który nigdy nie płacze raz po raz ocierał łzy
toczące się po policzku.
piątek, 18 grudnia 2015
Szlachetna paczka
Ostatnio bardzo modne w naszym kraju stało się organizowanie
w okresie świątecznym różnego rodzaju akcji charytatywnych dla najuboższych,
wysyłania smsów, przekazywania pieniążków na konta fundacji pomagających chorym
dzieciom, kupowania produktów, ze sprzedaży których pewien procent przekazywany
jest dla najbardziej potrzebujących. Są to cele bardzo szczytne chętnie biorę
udział w tego typu akcjach. Kilka dni temu również w firmie, w której pracuję
zorganizowano wyjątkową zbiórkę w ramach wszystkim chyba znanej „ Szlachetnej
paczki”. Wolontariusze zgłosili osoby, którym można pomóc. Po ciężkich
negocjacjach postanowiliśmy wspólnie, że
nasze serca powędrują do mamy samotnie wychowującej trójkę dzieci, która ze
względu na sadystycznego partnera zmuszona została do zamieszkania w domu
samotnej matki. Historia tej rodziny bardzo nami wstrząsnęła, dlatego tez
postanowiliśmy ich wesprzeć. Wolontariusze przekazali nam spis rzeczy, których
najbardziej im brakuje, poczynając od artkułów spożywczych a kończąc na
ubraniach dla dzieci. Podzieliliśmy się zakupami, złożyliśmy się też na branka
i zaledwie trzy dni paczka była gotowa. Właściwie to kilka ogromnych paczek,
tyle udało nam się zebrać. Ja kupiłem słodycze dla dzieciaków, artykuły szkolne
i zestaw puzzli „ Kąpiel
Prosiaczka” dla najmłodszej dziewczynki, a także przekazałem część pieniążków
na zakup kurtki dla najstarszego syna. Wszyscy bardzo zaangażowali się w tą
akcję. Wspaniale było patrzeć, jak ludzie potrafią się mobilizować i wzajemnie sobie pomagać. Czułem
również dumę, że mogę osobiście uczestniczyć w tak szlachetnej akcji. W
zorganizowaniu darów dla tej rodziny brał udział cały mój wydział, to znaczy
około dwudziestu osób. Gdy wieść
o naszej Szlachetnej Paczce rozeszła się po firmie okazało się, że
chętnych do pomocy jest o wiele więcej. To wspaniałe, że kolejne
potrzebujące rodziny będą mogły liczyć
na wsparcie. W końcu nadeszły święta, w czasie których zastanawiałem się czy
zakupione przeze mnie dary, a w szczególności puzzle dla najmłodszego dziecka „
Kąpiel Prosiaczka” się spodobają. Tego nie miałem się dowiedzieć, ponieważ
rodzin, którym pomogliśmy nigdy nie
poznamy . Mogłem jedynie sobie wyobrazić, jak bardzo były w Wigilię Bożego
Narodzenia szczęśliwe.
środa, 16 grudnia 2015
Mikołajki w galerii
W ubiegłą sobotę wybraliśmy się z żoną na zakupy do naszej galerii. Z uwagi na
to, że wielkimi krokami zbliżają Święta Bożego Narodzenia miałem nadzieję, że
wpadnie mi w oko jakiś ciekawy prezent dla mojej drugiej połówki. Chciałem,
żeby to było coś wyjątkowego, coś z czego naprawdę się ucieszy. Galeria
wyglądała niesamowicie. Świąteczny nastrój udzielał się chyba wszystkim
odwiedzającym. Wszędzie wisiały girlandy, migocące światełka, srebrzyste
renifery i aniołki. Nawet mnie poprawiał się nastrój, gdy wchodziłem z żoną do kolejnego
sklepu, w którym zostawiała jakąś część mojej wypłaty. Minęliśmy elegancką
wystawę znanej firmy jubilerskiej, gdy Zofia nagle przystanęła i wpatrywała się w złotą
bransoletkę. Zdawało mi się nawet, że delikatnie westchnęła. Kątem oka
spojrzałem na cenę tego cudeńka, ale ku mojemu zaskoczeniu nie była aż tak
wygórowana. Pomyślałem ,że to jest właśnie ten prezent, jaki chciałem dla niej
kupić. Udałem, że nie jestem zainteresowany biżuterią i ruszyłem niej. W samym
sercu galerii, obok kolorowej fontanny zebrał się tłum dzieciaków.
Przypomniałem sobie o Mikołajkach. Obserwowałem rozweselone dzieciaczki. W
wielkim fotelu rozsiadł się Święty Mikołaj, który rozdawał prezenty. Wszedłem piętro wyżej, by mieć
lepszy widok. W jednym worku miał zestawy puzzli „Jej wysokość Zosia”, w drugim
zestawy dla chłopców, ale niestety nie udało mi się dojrzeć, co dokładnie
przedstawiały. Zorganizowano konkurs na największą i najlepiej przyozdobioną
bombkę na choinkę. Dzieci miały do dyspozycji wielkie kule styropianowe,
wstążki, papiery kolorowe, koraliki, brokaty, kleje i całą masę rzeczy, które
by można było wykorzystać do zdobienia bombki. W końcu konkurs dobiegł końca.
Rozpoczęła się mała gala wręczenia nagród. Na pomoc Mikołajowi przybiegła
filigranowa Śnieżynka. Wyłoniono trzy zwyciężczynie. Każdej Święty Mikołaj
wręczył zestaw puzzli „Jej wysokość Zosia”. Fotograf uwiecznił ten moment i każdej dziewczynce podarował
dodatkowo pamiątkowe zdjęcie. Święty Mikołaj jednak nie byłby sobą, gdyby nie rozdał
pozostałym dzieciakom drobnych upominków. Wspaniale było obserwować to
świąteczne wydarzenie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)