W czasie zorganizowanych przez naszą szkołę ferii zimowych,
jako opiekun grupy, miałem okazje pograć z dziećmi w grę planszową wydawnictwa
Trefl „ 5 sekund Junior”. Pogoda nie zachęcała do zimowych igraszek. Był
siarczysty mróz i silny wiatr. Jak to bywa w czasie takiego dyżuru, grupa była
łączona, to znaczy znalazły si e w niej dzieci z różnych klas 1-3. Postanowiłem
zatem pokazać dzieciakom, że gra planszowa potrafi być równie emocjonująca, co
gry komputerowe, a do tego uczy zdrowej rywalizacji. Chociaż gra „ 5 sekund
Junior” nie jest właściwie przeznaczona dla dużej ilości graczy, postanowiłem
wszystkich uczestników podzielić na dwie drużyny. Metoda ta sprawdziła się
znakomicie. W każdej drużynie wyznaczyłem kapitana, pilnującego porządku, by
każde dziecko mogło wziąć udział w grze i nie zostało pominięte. Rozgrywkę
rozpocząłem od ustawienia tzw. „gorącego krzesła”, na którym po kolie siadali
uczestnicy gry, aby odpowiadać na zadane im pytania. Zasady gry były bardzo
proste. Polegają one na tym, że każdy gracz ma w ciągu pięciu sekund
odpowiedzieć na zadane mu pytanie z karty gry. Żeby najmłodszym uczestnikom
ułatwić zadanie, pierwszoklasiści mieli podać dwie odpowiedzi, starsze dzieci
już trzy. Gra spodobała się dzieciakom, ale były momenty, że tym młodszym
trzeba było dać więcej czasu na
odpowiedź. Dzięki wprowadzonemu podziałowi na dwie drużyny , no i oczywiście
lekkiemu zmodyfikowaniu zasad gry, w rozgrywce wzięły udział niemalże wszyscy
podopieczni, z wyjątkiem najmłodszej dziewczynki, której nie mogliśmy żadnymi
namowami nakłonić do wspólnej zabawy. W grze jest ponad siedemset pytań, więc
szansa na powtórzenie któregoś z nich była praktycznie niemożliwa. Pytania były
oczywiście dostosowane wiekowo do poziomu wiedzy maluchów i poruszały różne
sfery . Dzięki temu gra pomimo tego ,że była czasochłonna i wiele osób brało w
niej udział nie stała się nudna. Z pewnością „ 5 sekund junior” to jedna z
fajniejszych propozycji przygotowanych przez wydawnictwo Trefl i mam nadzieję,
że przez długie lata będzie służyć moim podopiecznym.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz