czwartek, 6 sierpnia 2015

Moje własne przedszkole


Wczoraj wieczorem odwiedziły mnie moje córki i poprosiły o pomoc w opiece nad dziećmi. Nie byłoby w tym nic strasznego , gdyby nie fakt, że miałem się nimi zajmować cały tydzień, podczas gdy  obie wraz z mężami wybiorą się na tygodniowy wypad w góry. Odkąd pamiętam zawsze chcieli wspólnie odkrywać łańcuchy górskie naszych pięknych Tatr, ale nigdy nie było ku temu okazji. Teraz kiedy dzieciaki są już na tyle duże, mogą w końcu zrealizować swoje marzenia. Szkoda tylko, że decyzję o wyjeździe podjęli w ostatniej chwili i właściwie postawili mnie troszkę w sytuacji bez wyjścia. Kocham moje wnuki i bardzo lubię gdy mnie odwiedzają, ale perspektywa spędzenia siedmiu dni                     w towarzystwie czterech urwisów przyprawiała mnie o zawrót głowy .Oczywiście nie odmówiłem i z uśmiechem na twarzy powiedziałem, że to żaden problem. Niestety problem był i to spory. Byłem przerażony, że sobie nie poradzę. Moja żona właśnie wyjechała do sanatorium, a tu taka niespodzianka. Całą noc rozmyślałem, jak mogę dzieciakom zorganizować wolny czas. Były ferie zimowe. Z pewnością wybierzemy się na sanki albo łyżwy, ale co dalej. Postanowiłem odwiedzić sklep z zabawkami. Poprosiłem o pomoc właścicielkę sklepu. Zaproponowała grę „ Kalejdoskop 50 gier” wydawnictwa Trefl. Właściwie nie była to jedna gra, ale rodzinny zestaw gier. Jak sama nazwa wskazywała składał się on z 50 gier. W komplecie producent przewidział instrukcję i komplet akcesoriów do wspólnej zabawy. Pomyślałem ,że to idealny pomysł na spędzenie długich zimowych wieczorów w towarzystwie moich wnuków. Miałem nadzieję, że popularne gry takie jak szachy, młynek, tryktrak    i wiele innych pozycji przypadną im do gustu i siedem dni upłynie zanim się obejrzę. Kupiłem grę i pojechałem do marketu zrobić zapasy w lodówce. Zadowolony z zakupów czekałem na przyjazd moich wnucząt. Pomyślałem sobie, że będę miał swoje własne przedszkole. Teraz pozostawało tylko czekać na ich przyjazd. „ Kalejdoskop 50  gier ” miał być zatem moim asem w rękawie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz