Wczoraj pojechaliśmy ze znajomymi i dwójką ich córeczek na
zakupy do największego Centrum Handlowego w Warszawie. Mieszkamy w małej
miejscowości , położonej trzydzieści kilometrów od stolicy. Dotarcie na miejsce
zajęło nam niemalże dwie godziny. Korki uliczne były okropne. Równie zatłoczone
było centrum handlowe. Wszystko za sprawą letnich wyprzedaży, a także zorganizowanych przy jednym ze
sklepów z zabawkami pokazów wszelkiego rodzaju puzzli. Postanowiliśmy najpierw
zrobić zakupy, a później w ramach rozrywki obejrzeć wspomnianą
wcześniej wystawę puzzli. Dziewczynki nie mogły się doczekać. Okazało się, że
nie tylko można było obejrzeć, ale również spróbować swoich sił w ich
układaniu. Młodsza córka naszych znajomych Zosia wybrała serię puzzli o nazwie
„Jej wysokość Zosia”. Do gustu najbardziej przypadła jej układanka
przedstawiająca księżniczkę w złotej sukni o bujnych kruczoczarnych włosach i
zielonych oczach, a w oddali prezentował
się przepiękny zamek na samym szczycie góry. Puzzle składały się ze stu
elementów, ale poszczególne części były sporych rozmiarów, stworzone dla dzieci
w wieku 5-7 lat. Jej starsza siostra Marika nie chciała być gorsza, więc
wybrała układankę z tej samej serii, ale przedstawiającą księżniczkę Zosię
podróżującą złotą karocą. Dziewczynki zabrały się za układanie. Żeby im pomóc
podzieliliśmy się na dwie drużyny. Ja z przyjacielem pomagaliśmy Zosi, a moja
małżonka z żoną przyjaciela – Marice. Postanowiliśmy zorganizować sobie zawody.
Ta drużyna, której pierwszej uda się skończyć może czuć się zaproszona przez
drużynę przegranych na wspaniałe lody. „
Jej wysokość Zosia” na całe szczęście okazała się serią puzzli dość prostych w
układaniu. Zajęło nam to zaledwie pół godziny. Niestety damska drużyna okazała
się szybsza, więc nie było wyjścia i trzeba było zaprosić zwycięzców na deser.
Zanim jednak udaliśmy się do cukierni, dokładnie obejrzeliśmy całą wystawę
puzzli. Mnie osobiści najbardziej podobały się te w wersji 3D. Wyglądały
fantastycznie, szczególnie ułożony przez grupę licealistów model kuli
ziemskiej. Z pewnością był bardzo pracochłonny. Do domu wróciliśmy późnym
wieczorem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz