środa, 26 sierpnia 2015

Plama


 W ubiegłym tygodniu odwiedziliśmy naszych starych znajomych. Mieszkają oni w pięknym domku, położonym na skraju lasu, na obrzeżach naszego miasta. Mają wspaniały ogród pośrodku którego usytuowana jest altana, w której letnią porą zazwyczaj spędzamy wspólne wieczory. Przyjaźnimy się od przeszło dwudziestu lat. W ogrodzie znajduje się również huśtawka ogrodowa, trampolina i basen. To dodatkowe wyposażenie zostało postawione z myślą        o ich ukochanej wnuczce. Niestety wizyty wnuczki Zuzi zdarzają się niezwykle rzadko, bowiem ich mała ulubienica dwa lata temu wyjechała wraz z rodzicami na drugi koniec Polski . Tym razem mieliśmy wyjątkową okazję spotkać Zuzię. Zabraliśmy ze sobą naszego wnuka, żeby dzieci mogły się wreszcie poznać . Nasz wnuczek Adaś jest o rok starszy od Zuźki. Mieliśmy więc nadzieję, że nasi podopieczni przypadną sobie do gustu i będą się świetnie bawić, Wybraliśmy się do nich w pewny upalny, sobotni wieczór. Jak zwykle gospodyni domu przygotowała wspaniałą kolację. Początkowo nasze wnuki świetnie się dogadywały. Najwięcej radości sprawiała im zabawa w ogrodowym basenie. Było upalnie, a woda była rewelacyjna. Gdy znudziły się kąpielą postanowiły  zagrać w grę , którą zabrała ze sobą ze Szczecina Zuzia. Nasz wnuczek Adam również chciał pochwalić się swoim najnowszym prezentem. Wyjął ze swojego plecaczka ulubione puzzle Avengers. Układankę dostał od nas na swoje piąte urodziny i od tamtej pory się z nią nie rozstawał. Uwielbiał bajkowych bohaterów o super mocach. Zuzia rozłożyła kocyk i dzieci zajęły się puzzlami. Układanka nie była skomplikowana. Składała się z niewielu elementów o dość sporych rozmiarach. Złożenie jej w całość zajmowało zaledwie pół godzinki.       W pewnym momencie Zuzia chcąc dołożyć kolejny element puzzli Avengers przewróciła stojącą obok szklankę z sokiem porzeczkowym. Zawartość naczynia rozlała  się wprost na złożone części układanki, zabarwiając je kolorem soku. Adaś nabrał głęboko powietrza i po chwili nastąpił atak płaczu, a raczej histerii. Nasze spotkanie dobiegło końca. Nie było szans na wytłumaczenie Adasiowi, że to nie koniec świata. Następnego dnia zawitała do nas Zuzia, wręczając Adasiowi taki sam zestaw Avengers. Radości nie było końca. Na całe szczęście nasi znajomi znaleźli w pobliskim sklepie ostatni egzemplarz zniszczonej układanki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz