W ubiegłym tygodniu
odwiedziliśmy naszych starych znajomych. Mieszkają oni w pięknym domku,
położonym na skraju lasu, na obrzeżach naszego miasta. Mają wspaniały ogród
pośrodku którego usytuowana jest altana, w której letnią porą zazwyczaj
spędzamy wspólne wieczory. Przyjaźnimy się od przeszło dwudziestu lat. W
ogrodzie znajduje się również huśtawka ogrodowa, trampolina i basen. To
dodatkowe wyposażenie zostało postawione z myślą o ich ukochanej wnuczce. Niestety wizyty
wnuczki Zuzi zdarzają się niezwykle rzadko, bowiem ich mała ulubienica dwa lata
temu wyjechała wraz z rodzicami na drugi koniec Polski . Tym razem mieliśmy
wyjątkową okazję spotkać Zuzię. Zabraliśmy ze sobą naszego wnuka, żeby dzieci
mogły się wreszcie poznać . Nasz wnuczek Adaś jest o rok starszy od Zuźki.
Mieliśmy więc nadzieję, że nasi podopieczni przypadną sobie do gustu i będą się
świetnie bawić, Wybraliśmy się do nich w pewny upalny, sobotni wieczór. Jak
zwykle gospodyni domu przygotowała wspaniałą kolację. Początkowo nasze wnuki świetnie
się dogadywały. Najwięcej radości sprawiała im zabawa w ogrodowym basenie. Było
upalnie, a woda była rewelacyjna. Gdy znudziły się kąpielą postanowiły zagrać w grę , którą zabrała ze sobą ze
Szczecina Zuzia. Nasz wnuczek Adam również chciał pochwalić się swoim
najnowszym prezentem. Wyjął ze swojego plecaczka ulubione puzzle Avengers.
Układankę dostał od nas na swoje piąte urodziny i od tamtej pory się z nią nie rozstawał.
Uwielbiał bajkowych bohaterów o super mocach. Zuzia rozłożyła kocyk i dzieci
zajęły się puzzlami. Układanka nie była skomplikowana. Składała się z niewielu
elementów o dość sporych rozmiarach. Złożenie jej w całość zajmowało zaledwie
pół godzinki. W pewnym momencie
Zuzia chcąc dołożyć kolejny element puzzli Avengers przewróciła stojącą obok
szklankę z sokiem porzeczkowym. Zawartość naczynia rozlała się wprost na złożone części układanki,
zabarwiając je kolorem soku. Adaś nabrał głęboko powietrza i po chwili nastąpił
atak płaczu, a raczej histerii. Nasze spotkanie dobiegło końca. Nie było szans
na wytłumaczenie Adasiowi, że to nie koniec świata. Następnego dnia zawitała do
nas Zuzia, wręczając Adasiowi taki sam zestaw Avengers. Radości nie było końca.
Na całe szczęście nasi znajomi znaleźli w pobliskim sklepie ostatni egzemplarz
zniszczonej układanki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz