W ubiegły piątek wybrałem się na długi spacer ze swoim psem.
Pogoda była doskonała. Było słonecznie, ale nie za gorąco . Temperatura
oscylowała w granicach 22 stopni Celsjusza ,
a w powietrzu unosił się zapach świeżo skoszonej trawy. Spacerowałem ścieżką
wzdłuż koryta przepływającej przez naszą miejscowość rzeki. Minąłem młode
małżeństwo, raczące się smakołykami z kosza piknikowego. Pomyślałem, że taki piknik na łonie natury to doskonały
pomysł na spędzenie następnego dnia, o ile aura oczywiście dopisze. Będąc już w
pewnej odległości od nich usłyszałem nieśmiało wypowiadane przez mężczyznę moje
imię. Odwróciłem się i chwilę przyglądając nieznajomemu, nagle mnie olśniło.
Był to mój wierny przyjaciel z lat
szkolnych,Zbyszek, którego nie widziałem od przeszło lat dwudziestu. Po
krótkiej wymianie zdań Sławek zaproponował spotkanie. W swoim przydomowym
ogrodzie . Z tego co zrozumiałem Sławek
miał pięcioletnią córkę . Nie wypadało iść do młodej damy z pustymi rękoma,
więc zakupiłem dla niej mały upominek, puzzle z serii Barbie - super księżniczka. Mieszkali
w pięknym, parterowym domku. Wręczyłem
Zosi puzzle, a gospodyni domu nalewkę z aronii, własnej produkcji. Usiedliśmy do
stołu, a Zosia pobiegła uradowana z prezentu do swojego pokoju. Wspominaliśmy
stare czasy ,szkolne wycieczki i
pierwsze miłości. Po niespełna godzinie Zosia przybiegła do nas i
chwyciwszy mnie za rękę zaprowadziła do
swojego pokoju. Okazało się, że całkiem przypadkiem trafiłem w gust Zosi. Pokój
miała w kolorze delikatnego różu, a na ścianach księżniczki z różnych baśni i
bajek. Kupno puzzli Barbie – super księżniczka okazało się zatem strzałem w
dziesiątkę. Oczywiście pochwaliła się złożoną w całość układanką i
zaczęła opowiadać o wszystkich znanych jej księżniczkach, co która robi, co
lubi, jak się ubiera, która ładnie śpiewa, a która pięknie maluje etc. Musiałem
obejrzeć całą kolekcję lalek, oczywiście księżniczek i ich garderoby. Zosia mówiła tak dużo i tak
szybko, że ciężko było mi za nią nadążyć. Na całe szczęście na pomoc przyszła
jej mama, która zabrała małą gadułę do kąpieli. A my mieliśmy ze Zbyszkiem
trochę czasu, by w spokoju kontynuować naszą rozmowę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz