piątek, 14 sierpnia 2015

Spotkanie po latach


W ubiegły piątek wybrałem się na długi spacer ze swoim psem. Pogoda była doskonała. Było słonecznie, ale nie za gorąco . Temperatura oscylowała              w granicach 22 stopni Celsjusza, a w powietrzu unosił się zapach świeżo skoszonej trawy. Spacerowałem ścieżką wzdłuż koryta przepływającej przez naszą miejscowość rzeki. Minąłem młode małżeństwo, raczące się smakołykami z kosza piknikowego. Pomyślałem, że  taki piknik na łonie natury to doskonały pomysł na spędzenie następnego dnia, o ile aura oczywiście dopisze. Będąc już w pewnej odległości od nich usłyszałem nieśmiało wypowiadane przez mężczyznę moje imię. Odwróciłem się i chwilę przyglądając nieznajomemu, nagle mnie olśniło. Był to mój wierny  przyjaciel z lat szkolnych,Zbyszek, którego nie widziałem od przeszło lat dwudziestu. Po krótkiej wymianie zdań Sławek zaproponował spotkanie. W swoim przydomowym ogrodzie . Z tego co zrozumiałem  Sławek miał pięcioletnią córkę . Nie wypadało iść do młodej damy z pustymi rękoma, więc zakupiłem dla niej mały upominek, puzzle z serii Barbie            - super księżniczka. Mieszkali w  pięknym, parterowym domku. Wręczyłem Zosi puzzle, a gospodyni domu nalewkę z aronii, własnej produkcji. Usiedliśmy do stołu, a Zosia pobiegła uradowana z prezentu do swojego pokoju. Wspominaliśmy stare czasy ,szkolne wycieczki i  pierwsze miłości. Po niespełna godzinie Zosia przybiegła do nas i chwyciwszy  mnie za rękę zaprowadziła do swojego pokoju. Okazało się, że całkiem przypadkiem trafiłem w gust Zosi. Pokój miała w kolorze delikatnego różu, a na ścianach księżniczki z różnych baśni i bajek. Kupno puzzli Barbie – super księżniczka okazało się zatem strzałem w dziesiątkę. Oczywiście pochwaliła się złożoną w całość układanką        i zaczęła opowiadać o wszystkich znanych jej księżniczkach, co która robi, co lubi, jak się ubiera, która ładnie śpiewa, a która pięknie maluje etc. Musiałem obejrzeć całą kolekcję lalek, oczywiście księżniczek i ich  garderoby. Zosia mówiła tak dużo i tak szybko, że ciężko było mi za nią nadążyć. Na całe szczęście na pomoc przyszła jej mama, która zabrała małą gadułę do kąpieli. A my mieliśmy ze Zbyszkiem trochę czasu, by w spokoju kontynuować naszą rozmowę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz